W dramacie Adama Mickiewicza pt. „Dziady” dostrzec możemy przynajmniej dwóch bohaterów omotanych despotyczną władzą. Są to zarówno car Rosji Aleksander I jak i jego podwładny pan senator Mikołaj Nowosilcow. Różnica między nimi polegała na tym, że każdy z nich inaczej wpływał na ludzi znajdujących się przynajmniej o klasę niżej niż oni sami. Jak zatem car wpływał na oficerów, żołnierzy i samego senatora?

Aleksander I omotany swą despotyczną władzą w ogóle nie zważał na żołnierzy – „pachołków”, którzy podczas wielogodzinnych musztr i ćwiczeń przemęczeni, głodni i zmarznięci do szpiku kości wprost umierali na jego oczach, kiedy to on bawił się ich kosztem układając w przedziwne kolumny i szyki. Wielu z żołnierzy padało na ziemię i umierało z zimna i przemęczenia. Niektórzy byli tratowani przez konie, a kiedy chcieli krzyczeć z bólu musieli milczeć by nie zezłościć cara i nie popsuć mu humoru. Car był despotą nie tylko wobec swych wrogów, ale jak się okazuje, także wobec podwładnych i własnego ludu.

Pan Senator natomiast, który ciągle marzył o władzy i pieniądzach, o czym świadczy choćby jego widzenie senne podsuwane mu przez diabła w scenie „Sen Senatora”, był również omotany przez cara. Ciągle zabiegał o jego łaskę i przychylność. W śnie otrzymuje nagrodę od carskiej mości, po czym mówi: „Ha! Ha! Ha! Rubli sto tysięcy. Order! - Gdzie lokaj? Przypnij tu! Tytuł książęcy!”. Nowosilcow, będący po uszy w długach, cieszy się z pieniędzy jak małe dziecko z nowej zabawki. Co więcej i co gorsza obnosi się z dumą i pychą nowym tytułem: „A… pękną z zazdrości”. Myśli, że będzie od teraz podziwiany i szanowany, słyszy szemrania w tłumie i zadziera nos w górę. Lecz jak wielkie spotyka go rozczarowanie, kiedy wchodzący cesarz nie zwraca na niego uwagi, a marszałek: „odwraca się tyłem!”.

Mikołaj Nowosilcow starał się przypodobać Aleksandrowi I jak tylko umiał. W tym celu wyszukiwał a raczej wymyślał spisku skierowane przeciwko władzy, by móc je rzekomo niszczyć i rozbijać, a co za tym idzie zbierać pochwały u cara. W ten sposób senator wpływał swą despotyczną władzą na młodzież polską skupiającą się w związkach Filaretów i Filomatów. Tropił członków tych zgromadzeń i poddawał torturom, śledztwom oraz zamykał w więzieniach. Nowosilcow w pewnym sensie upodobania się do cara, świetnie pokazuje to przypadek syna pani Rollison, nad którym znęcał się fizycznie i psychicznie. Ujawnia się tu topos Polaka oraz mesjanizm polskiej młodzieży cierpiącej w imię ojczyzny, wierzącej w zmartwychwstanie, czyli podniesienie się z upadku po powstaniu listopadowym i wyjście obronną ręką z zaborów.

Podsumowując, uważam, że człowiek pod władzą despotyzmu częściowo traci zmysły i zdolność odczuwania uczuć, bólu i współczucia dla innych. Ogarnięty jest żądzą władzy i posiadania pieniędzy i powoli staje się tyranem tak jak stało się to z Mikołajem Nowosilcowem i Aleksandrem I.