ELEGIA O SOBIE SAMYM

Pisze dla tych, którzy po jego śmierci, będą chcieli się czegoś o nim dowiedzieć.

Utwór powstaje w czasie ciężkich boleści.

Ojciec jego we wsi Januszkowo był rolnikiem, podczas zarazy zmarły mu dzieci.

Pocieszyły go narodziny syna (podm.lir.)

4 listopada 1515 w roku śmierci królowej Barbary (w or. 17 XI 1516 rok po śmierci)

Kiedy skończył 5 lat ojciec wysłał, go do szkoły, aby nie musiał pracować. W pierwszej szkole nie miał dobrych nauczycieli, ale potem trafił do szkoły Lubrańskiego, gdzie poznała Wergiluisza i Owidiusza.

Wznosił prośby do Apollina, aby mógł tworzyć poezję, ale kosztowało go to wiele trudu.

Dziecięcy debiut był dobrze przyjęty, co wg niego zbyt wcześnie wróżyło mu dobrze.

Był najlepszy, sława bardzo go cieszyła, ale finanse na to nie pozwalały. Na szczęście pomógł mu Krzycki, który jednak szybko umarł. Potem jego mecenasem został Kmita, który wysłał go do Włoch.

Tam dopadła go choroba, co zmusiło Janickiego do powrotu, aby nie umrzeć na obczyźnie.

Zwraca się do Augustyna Mielskiego (Rotunda) i Marcina Kromera, aby napisali na jego grobie:

OBCY NADZEI, STRACHOM, ZGRYZOCIE,

TU POD TRUMIENNYM LEŻĘ PRZYKRYCIEM.

TU JENO ŻYJĘ PRAWDZIWYM ŻYCIEM

I BÓG CIĘ ŻEGNAJ ZIEMSKI ŻYWOCIE.

Tyle wystarczy, a chcący może dowiedzieć się więcej.

Poeta jest już słaby, ale wesoły. Ma wrogów, ale ceni przyjaciół. Gdyby był bogaty słynąłby szczodrością. Ważne było dla niego zdanie Tytusa „Nikomu-m dzisiaj dobra nie zdziałał, dzień to stracony bezużytecznie” Jest lękliwy i nie lubi wojen.

Lubił dostatki i wygody, ale do 20 roku życia pił tylko wodę, dlatego choruje płuca.

Pisał w młodości wiersze miłosne, ale spalił je, bo nie były dobre. Teraz mógłby coś napiasać, ale już umiera, chciałby opisać dzieje ojczyzny.

Zwraca się do swoich przyjaciół, którym dał tylko serce. Pozdrawia Antonina, któremu nie zdążył wyrazić wdzięczności, za to, że do leczył. Kiedy trafi do nieba, to opowie tam o jak go leczył, ale nie był w stanie przedłużyć mu życia, wyleczyć go może jedynie Chrystus. Puchlina była dla niego chorobą odziedziczona po ojcu.

Kiedy Antonin umrze dowie się o tym, co mówił w niebie, bo nikt nie żyje wiecznie.