Od zawsze ludzie buntują się i zmieniają świat. Nie przyjmują utartych zasad i reguł, sprzeciwiają się zarządzeniom władz. Są przez to traktowani najczęściej negatywnie. Uważam jednak, że powinniśmy patrzeć na to z dystansem, ponieważ ważne są skutki.

Po pierwsze, bez buntów nie ma postępu. W książce pt.”Stowarzyszenie Umarłych Poetów” nauczyciel przeciwstawił się rygorystycznym regułom surowej szkoły. Nie chodził po klasie, wykładając materiał bez większego uczucia tylko pokazywał, na czym polegał wykładany przez niego przedmiot, język angielski. Traktował uczniów jak równych sobie, jak przyjaciół. Można by pomyśleć, że przez to uczniowie „rozbrykają” się, że nie będą go słuchać. Jednak oni odnosili się do niego z szacunkiem, lubili go.

Po drugie, gdyby nie buntownicy nie byłoby współczesnego świata. Faraon Ramzes XII sprzeciwił się kapłanom. Zakochał się w zwykłej dziewczynie, martwił się o swój lud… Co prawda, przegrał, ale to nie ma większego znaczenia w świetle tego, czego dokonał. Nie wyrzekł się swoich ideałów, był im wierny.

Jednak nie zawsze bunt to jedyna droga by dać upust swoim negatywnym lub nazbyt pozytywnym emocjom i przekonaniom. W książce „Buszujący w zbożu” chłopak nie wiele starszy ode mnie, uczący się w collegu, zbuntował się przeciw wszystkiemu. Wszystkim nauczycielom ze wszystkich szkół, kolegom, rodzicom. Olewał wszystkie przedmioty oprócz m.in. języka angielskiego, ponieważ chciał się go uczyć i go lubił, co było rzadkością w jego przypadku. Chciał uciec z domu, ułożyć sobie inne życie, niż takie, jakie zaplanował dla niego ojciec. Przez całą książkę boryka się z różnymi problemami, które utwierdzają go w jego decyzji o zmianie stylu życia. Jednak nic z tego wszystkiego nie wyszło. Wszystkim planom przeszkodziła jedna osoba- jego młodsza siostra- i jego sumienie. Nie potrafił jej tak zostawić. To utwierdza nas w przekonaniu- być może podświadomym- że wszystkie plany może zmienić jedna osoba.

W naszym życiu zdarzają się różne rzeczy, przeciw którym się sprzeciwiamy, buntujemy. Bunt był, jest i będzie częścią etapu w życiu każdego człowieka. Nie zmienimy tego, ale możemy na to patrzeć z większym dystansem. To, że teraz nie widzimy efektów tego, co zrobiliśmy przeciw ustalonym regułom nie oznacza jeszcze, że nie będzie żadnych. Nie zachęcam do buntowania się, ale bez tego świat zawsze stałby w miejscu, nie rozwijałby się. Bo przecież gdyby Prometeusz nie zbuntowałby się przeciwko Zeusowi, ludzie nadal żyliby w ciemnościach, słabi i bez poczucia własnej wartości. Właśnie dzięki buntom przeciw ustalonym regułom ludzie rozwijają się. Nie utrzymuję jednak, że bunt zawsze prowadzi do czegoś dobrego. Ale gdy podążamy za swoimi ideałami, nie patrzymy za konsekwencjami. Uważam, że ludzie, buntując się, zmieniają oblicze świata.