Ile lat pracuje Pani w szkole?

Rozpoczęłam pracę w 1975 roku w Zbiorczej Szkole Gminnej we Władysławowie. W 2007 roku odeszłam na wcześniejsza emeryturę. Przepracowałam więc 32 lata. Pracuję jeszcze jako emeryt kilka godzin tygodniowo.

Czy lubi Pani pracę nauczyciela?

Bardzo. Trudno mi było podjąć decyzję czy przejść na emeryturę, czy nie. Kilkakrotnie zmieniałam decyzję. Przeżywałam strasznie, łzy cisnęły się do oczu. Do tej pory nie mogę się pogodzić. Słowo „emeryt” nie chce mi przejść przez gardło.

Jakich przedmiotów Pani uczy?

Uczyłam i uczę języka rosyjskiego. Uczyłam też czasami języka polskiego.

Dlaczego wybrała Pani akurat ten przedmiot do nauki?

W czasie mojej edukacji był to mój ulubiony przedmiot.

Jaki ma Pani staż pracy i wykształcenie?

Trzydziesty czwarty rok pracy. Wykształcenie wyższe magisterskie. Ukończyłam Wyższą Szkołę Nauczycielską w Bydgoszczy- studia dzienne. Uzupełniające studia magisterskie ukończyłam w Krakowie. Ukończyłam też kurs podwyższenia kwalifikacji na Uniwersytecie Łomonosowa w Moskwie. Ukończyłam też Studium języka polskiego i studia podyplomowe w Poznaniu, oczywiście kierunek- filologia rosyjska.

Co Pani uważa za swój największy sukces zawodowy?

Sukcesem były czołowe miejsca uczniów w konkursach języka rosyjskiego. Myślę, że sukcesem mogę nazwać również to, że kilka moich uczennic ukończyło filologię rosyjską. Jedna uczennica studiowała nawet w Rosji- w Sankt- Petersburgu. To miłe.

Jakie są wady, a jakie zalety pracy nauczyciela?

Praca nauczyciela jest bardzo ciężka i coraz cięższa, czasami syzyfowa, czasami zdobywa góry, orka, orka i jeszcze raz.... Ale jest piękna. Człowiek czuje się wiecznie młody, jest się uczniem wśród uczniów. Dzieciaki są czasami świetne. Mają wielkie serca, potrafią dać wiele radości, przyjemności, mają pomysły.

Jak się Pani pracuje z dzisiejszą młodzieżą?

Może trochę trudniej, ale wiem, że to są te same serca. Są trochę inni, bo inny jest czas. Może więcej jest „leniuszków”, wolą komputer, internet. Dominuje też język angielski, ale ogólnie są fajni.

Czy od zawsze Pani wiedziała, że będzie nauczycielem?

Tak. Pamiętam doskonale swoje dzieciństwo, zabawy. Zawsze bawiłam się z koleżankami i z kuzynami w „szkołę”. Wtedy zawsze byłam nauczycielką. Miałam zaprowadzony dziennik, wpisywałam ich nazwiska, oceny. Cały czas o tym marzyłam.

Jakie są Pani zainteresowania poza pracą zawodową?

Lubię sport. Razem z moją siostrą jeździmy rowerami, chodzimy po kilka i kilkanaście kilometrów pieszo. Oglądam też różne programy sportowe w telewizji- mecze piłki nożnej, siatkówkę, lekką atletykę, narciarstwo. Kibicuję też synowi i jego drużynie „Olo”.

Poza tym czytam książki, czasopisma.

Jaką pamięta Pani najśmieszniejszą sytuację w szkole?

Śmiesznych sytuacji w szkole jest bardzo dużo, musiałabym trochę wrzucić się w „wir wspomnień”. W początkowych latach mojej pracy nie było dla mnie etatu języka rosyjskiego. Uczyłam klasę pierwszą- studia też nas do tego przygotowały. Pamiętam lekcję języka polskiego. Wprowadzałam literkę „r”. kazałam dzieciom wymieniać wyrazy, które zaczynają się na literkę „r”. Jedna z dziewczynek powiedziała „rosół”. Wśród tych dzieciaków była bardzo żywa dziewczynka. Jak usłyszała słowo ”rosół”- myślała, że trzeba wymieniać nazwy zup. Krzyczała- ja, ja.. Zapytałam ją, a ona- „czornina”. Tak było potem wesoło, że ja do dzisiaj to pamiętam. O innych może opowiem innym razem.