„Zbrodnia i kara” jest jedną z najwybitniejszych lektur epoki pozytywizmu. Na miano arcydzielnej zasługuje miedzy innymi dzięki temu, że jest powieścią polifoniczną – myśli i poglądy bohaterów nie są przez Dostojewskiego w żaden sposób krytykowane czy negowane. Wszystkie argumenty postaci przedstawiane są obiektywnie i logicznie. Dopiero z epilogu wnioskujemy, które zachowania autor potępia. Rodion Raskolnikow Romanowicz jest głównym bohaterem arcydzieła Dostojewskiego. Dzięki precyzyjnemu studium jego psychiki połączonej z trafnością i obiektywizmem spostrzeżeń narratora, przedstawiony zostaje nam wnikliwy obraz zmagań głównego bohatera z własnym sumieniem. Czy zabić? To pierwsze pytanie, na które odpowiedzi szuka Rodia. Ze szczegółami uknuł plan morderstwa starej lichwiarki. Miesiącami rozgrywał makabryczną scenę we własnej wyobraźni, dopracowując wszelkie niedociągnięcia. Raskolnikow chciał się sprawdzić. Wymyślił i opisał teorię, w myśl której jednostki wybitne mogą przekraczać bariery moralne dla osiągnięcia wyższego celu. Postacie te, jak na przykład Napoleon, były, według Raskolnikowa, ponad wszelkimi społecznymi ograniczeniami. Główny bohater „Zbrodni i kary” chciał przekonać się, czy też jest postacią wyjątkową. Zamordował lichwiarkę dla dobra powszechnego – by uwolnić ludzkość od tej „wszy, sekutnicy szkodliwej”. Decyzja ta nie była dla niego łatwa. Mimo iż TO zrobił, uporał się z dręczącym go dylematem, sumienie nie dawało Rod ii spokoju. Zagłuszał je wymyślając kolejne argumenty usprawiedliwiające jego czyn. Był biedny – były student bez pracy ani perspektyw. Zabił więc dla zysku. Mieszkał w obskurnej i przygnębiającej klitce często słabnąc z głodu - atmosfera takiego pomieszczenia dodatkowo potęgowała neurotyczne i depresyjne skłonności bohatera. Raskolnikow poprzez morderstwo chciał również pomóc rodzinie. Nie chciał, by Dunia wychodziła dla niego za Łużyna, wiedział jednak, że siostra kocha go tak mocno, że poświęciłaby się bez wahania. Chciał odwdzięczyć się za dobroć kochającej matki i siostry. Pieniądze starej lichwiarki ogromnie przydałyby się także rodzinie Marmieładowa, której losem Raskolnikow tak bardzo się przejął. Rodia był człowiekiem o dużej wrażliwości, mimo biedy oddał żonie Marmiedałowa ostatnie pieniądze. Pretekstów można by wymieniać bez liku, czy przekonały one jednak głównego bohatera na tyle, żeby zabić z zimną krwią, z „czystym sumieniem”? Nie. Decyzja, którą powziął Rodia, pociągnęła za sobą łańcuch konsekwencji i przemyśleń, z którymi musiał się zmierzyć. Dopadły go wątpliwości i wyrzuty sumienia. Próbował...