Wysoki Sądzie, Szanowna Ławo Przysięgłych oraz pozostali zgromadzeni.

Pewien filozof rzymski, Cyceron, powiedział kiedyś: Jest cechą głupoty dostrzegać błędy innych, a zapominać o swoich”. Seneka Starszy natomiast stwierdził, że „błądzić jest rzeczą ludzką”. Te pozornie proste i banalne słowa, które zapewne każdy z nas słyszał przynajmniej raz, w dużo większym stopniu oddają prawdę o ludzkim życiu niż mogłoby nam się początkowo zdawać. Przykładem na to mogą być tragiczne losy obecnego tutaj Edypa.

Był on synem Lajosa i Jokasty, z rodu Labdakidów. Gdy przyszli rodzice poznali przepowiednię wyroczni, mówiącą, że ich potomek zabije swego ojca, a następnie pojmie za żonę swą matkę, postanowili pozbyć się dziecka. Nowonarodzonemu Edypowi przekłuto pięty żelaznymi kolcami, związano go i porzucono w górach. Pasterze, którzy odnaleźli nieszczęsnego chłopca, oddali go na wychowanie małżeństwu władającemu Koryntem, gdzie rzez lata spokojnie dorastał. Ponieważ rówieśnicy nazywali go podrzutkiem, a nikt nie chciał wyjawić mu tajemnicy jego pochodzenia, udał się do Delf, gdzie wyrocznia przykazała mu, by nie wracał do ojczyzny, gdyż zabije ojca i ożeni się z matką. Przekonany, że tam przyszedł na świat, postanowił nie wracać do Koryntu.

Poznaliśmy Edypa jako dobrego, sprawiedliwego władcę, który troszczył się o swoje królestwo. To on uwolnił Teby od Sfinksa, rozwiązując zagadkę, za co uzyskał Tebańską koronę, i został obdarzony czcią i szacunkiem. Gdy kraj zaczęły nawiedzać straszliwe klęski, W obliczu straszliwej zarazy zrozpaczeni poddani zwrócili się do niego z prośbą o ratunek. Edyp postanowił za wszelką cenę ponownie uchronić swoje państwo przed klęską, i odnaleźć winowajcę.

Jednakże, ten wyidealizowany wizerunek poczciwego władcy mija się z prawdą, ponieważ gdyby nie podejmowane przez Edypa brzemienne w skutkach decyzje, wiele złego nie miałoby miejsca.

Czym zawinił? Przede wszystkim, źle dochodził spraw swego pochodzenia. Po usłyszeniu słów wyroczni delfickiej nie pytając nikogo o zdanie, postanowił opuścić Korynt. Powinien jednak dowiedzieć się więcej o swojej rodzinie- zapytać króla i królową Koryntu, czy są jego prawdziwymi rodzicami, nie polegać wyłącznie na przepowiedniach.

Drugą sprawą jest błędne przekonanie oskarżonego o tym, iż Fatum da się przechytrzyć. Nikt nie jest w stanie wygrać z przeznaczeniem- co zostało nam przypisane, kiedyś na pewno się spełni. Jeżeli Edypowi przepowiedziano, że stanie się ojcobójcą i poślubi własną matkę, jedyną skuteczną obroną byłby wybór życia pustelnika, albo nawet popełnienie przez niego samobójstwa. Tymczasem Edyp nie myśląc wiele, przyjął do wiadomości, że jego biologicznymi rodzicami są władca Koryntu i jego żona, po czym dokonał morderstwa, a także poślubił kobietę- całkowicie zapomniał o ryzyku, jakie niosły ze sobą te dwa czyny. W swojej bezmyślności nawet przez chwilę nie rozważył możliwości, iż nie zna całej prawdy o swym pochodzeniu. Swoją drogą, kto ze zgromadzonych tutaj, wiedząc, jak brałby na siebie odpowiedzialność za całe królestwo? Kto śmiałby uzależniać od siebie los tysięcy ludzi, wiedząc, jak przerażające Fatum nad nim ciąży?



Poza tym Edyp był z natury gwałtowny i popędliwy, gdyby nie jego pycha i duma, wcale nie doszłoby do bójki w wąwozie górskim, w wyniku której zginął Lajos. Zresztą, sam fakt, że Edyp zdolny był zabić kilkoro ludzi z tak błahego powodu jak sprzeczka o pierwszeństwo na drodze, przemawia na jego niekorzyść, i wskazuje na zbrodnicze skłonności. Zła strona jego osobowości ujawnia się także wtedy, gdy poddaje on w wątpliwość słowa Tyrezjasza i Kreona, i oskarża obu o spiskowanie i próby obalenia jego władzy. Pochopnie wydaje osądy, odgraża się Kreonowi, kilkakrotnie przeklina anonimowego sprawcę klęsk nawiedzających Teby, którym ostatecznie okazuje się być on sam.

Gdy prawda o swojej winie zaczyna do niego docierać, ślepo prze naprzód, niepomny próśb pełnej obaw Jokasty, by niczego nie wyjaśniać. W efekcie, gdy dowiaduje się, że wyszła za mąż za własnego syna, biedna kobieta popełnia samobójstwo.



Pragnę zauważyć, że karząc samego siebie poprzez wykłucie sobie szpilkami oczu, Edyp nie czyni wiele w kierunku polepszenia sytuacji. Jego zachowanie jest irracjonalne i niepotrzebne- czyż nie powinien raczej próbować odkupić swoje winy, błagać bogów o litość? Zastanówmy się, czy aby przypadkiem takie działanie z jego strony nie było celowe, czy nie próbował on postawić się w roli ofiary?

Zatem, niech każdy osądzi w duszy sam, czy oskarżony ma prawo do wypierania się winy, zrzucania jej na innych lub na los... Czasem chwila zastanowienia może uchronić nie tylko nas, ale także i wszystkich, którzy zależą od naszej woli, przed niejednym nieszczęściem...