Dyskusja o formie, jaka odbywa się na kartach Ferdydurke, dotyczy przedstawionych tam postaci i modeli ich zachowania. Jak wskazaliśmy wyżej, dzieło jest nowatorskie nie tylko pod względem tematycznym, ale również jako przykład powieści awangardowej, wyraźnie odmiennej od tradycji epickiej. Jest to satyryczna wizja sztywnych reguł i póz rządzących ludźmi wtopionymi w różne środowiska. Wyśmianie schematów szkolnych, mody na nowoczesność, hierarchii warstw społecznych jest zbudowane na zabiegach groteskowych. Absurdalne przygody Józia wynikają z posądzenia o niedojrzałość. Próby obrony przed narzucanymi formami prowadzą jednak donikąd i również są tu ośmieszone. Można więc uznać, że jest to zabawna opowieść o losach bohatera zaplątanego w sidła wewnętrznego konfliktu pomiędzy wiekiem świadczącym o dorosłości a poczuciem niedojrzałości. Tymczasem Ferdydurke, przy sporym ładunku komizmu i groteski, jest utworem w gruncie rzeczy poważnym i doniosłym, sytuującym się w nurcie rozważań o koncepcji człowieka i relacjach międzyosobowych w społeczeństwie. Utwór Gombrowicza jest w dużej mierze powieścią psychologiczną, opartą na przejętej z psychologii technice behawiorystycznej – tzn. opisu postaci poprzez elementy zewnętrzne (głównie zachowanie). Z takiego ujęcia wyrasta ogląd i ocena osób przedstawionych w Ferdydurke oraz system symbolicznych pojęć określających ich sposób istnienia. Z kolei stwierdzenie, że człowiek funkcjonuje w społeczeństwie zamknięty w jakiejś formie, z przypiętą „gębą”, prowadzi do konstatacji, że nie jest to jego jedyne oblicze, a na pewno nie ma wiele wspólnego ze szczerością i prawdą. Jest więc istotą rozdwojoną pomiędzy to, co oficjalne, a to, co nieoficjalne, osobiste, ukrywane, ocierające się nieraz o śmieszność. Człowiek popada w konflikt z własną formą, poszukuje ucieczki, przeżywa w związku z tym lęki egzystencjalne (tu ukazane groteskowo, a więc tym bardziej wyraziście i dosadnie). Ujęcie behawiorystyczne ustępuje niekiedy rozważaniom wyrosłym z ducha psychoanalizy – Józio śni, widzi siebie (sobowtór), sięga do pomysłów rodem z analizy freudowskiej – próba zwrócenia na siebie uwagi Zuty oraz zmuszenia jej do złamania własnej formy (np. okaleczona mucha obok róży w sportowym bucie), oparta na przewidywaniu jej reakcji. Gombrowicz jako agnostyk nie analizuje relacji jednostki ludzkiej do Boga, widzi ją tylko jako ustawioną względem innych ludzi. Jednak – pozbawiona Boga – nie jest, jak by się mogło wydawać wolna i w pełni samodzielna, ponieważ zniewalają ją otaczające osoby. Owe psychologiczne rozważania sytuują się na pograniczu...