"Dziadów" cz. II ma formę ludowego obrzędu, polegającego na wywaoływaniu duchów, z których ciepień zebrani wyciągają nauki moralne.

Jako pierwsze wywaołane przez Guślarza są duchy lekkie - dwa Aniołki Rózia i Józio

"Kto nie doznał goryczy ni razu

Ten nie dozna słodyczy w niebie"

Dzieci te nie zaznały nigdy w życiu ziemskim cierpienia ani goryczy. Były na ziemi zbyt szczęśliwe, więc po śmierci nie mogą wejść do nieba. Pełnię człowieczeństwa osiąga się przez doznanie goryczy i cierpienia za życia.

Jako drugi przybywa duch ciężki - Widmo Złego Pana. Cierpi on straszliwe męki głodu i pragnienia jak znany z mitologii greckiej Tantal. Jest on okrutny, pełen pychy i chciwości dziedzic. Swoim postępowaniem wobec własych poddanych zasłużył na wieczne potępienie. Sprawiedliwość wymierzają mu kruki, sowy i wrony - słudzy i poddani, którzy przez niego stracili swoje życie. Rozszarpują oni ciało pana na kawałki, zjadają jego posiłki. Podkreśla on iż w swoim życiu należy być "człowiekim", to znaczy należy współczuć i pomagać innym ludziom, nie wolno ich krzywdzić ani zabijać. Uznaje on karę za słuszną z zebranymi dzieli się przestrogą:

"Tak muszę męczyć się wiek wiekiem

Sprawiedliwe zrządzenie Boże!

Bo kto nie był ni razu człowiekiem,

Temu człowiek nic nie pomoże."

Jaki trzecie pojawiają się duchy pośrednie, takim duchem jest widmo Zosi. Była ona kiedyś najpiękniejszą dziewczyną we wsi, lecz żadnego chłopca nie pokochała, deptała ich uczucia. Przekazuje ona, że nie może być szcześliwy człowiek, który nigdy nie kochał prawdziwa miłością. Zosia pozostawia kilka słów nauki:

"Bo słuchajmy i zważmy u siebie,

Że według Bozego rozkazu,

Kto nie dotknął ziemi ni razu,

Ten nigdy nie może być w niebie."

Z wypowiedzi poszczególnych duchów wynika, że pełnię człowieczeństwa osiągnąć może tylko ten kto nie uciekł od cierpienia, kto nie zadawał męki bliźniemu, kto potrafił obdarzyć kogoś miłoscią. Przy istotach tak bezgrzesznych jak dzieci i Zosia - która umarła tak młodo - można pokazać jakie obowiązki musi podjąć człowiek by nie sprzywniewierzyć się własnemu człowieczeństwu. Żyć bez cierpienia jak Dzieci, żyć bez miłości jak Zosia to łamać nakaz solidarności ludzkiej. Mino zróżnicowania duchów, oraz zróżnicowania reakcji gromady ludzi na ich prośmy i cierpienia - sens nauk jest podobny, człowiek nie może sprzywniewierzyć się własnemu człowieczeństwu, musi doświadczyć wszystkiego co ludzkie.