Szczęście – jest pozytywną emocją, związaną z jakimiś doświadczeniami. Każdy człowiek dąży do niego. Pragnie zrealizować swoje plany życiowe, chce założyć rodzinę, dąży ku stabilizacji materialnej. Jednakże szczęście to nie tylko dobra materialne. To także „coś”, co jest obok nas, ale nie potrafimy lub nie chcemy tego dostrzec. Także my, młodzi ludzie, zagubieni we współczesnym świecie, szukamy wzorców do naśladowania. Często poszukujemy ich wśród rówieśników, starszego pokolenia albo na kartach literatury.

Już od zarania dziejów człowiek poszukuje szczęścia, uśmiechu losu, ale nie zawsze udaje się mu być szczęśliwym. Dowodzą temu dzieje najstarszej pary: Adama i Ewy. To oni jako wybrańcy losu prowadzili beztroskie życie w raju, mogli robić, co zapragnęli, ale człowiek nie potrafi docenić tego, co posiada. To Ewa skuszona przez węża, zjada zakazane jabłko. Nie tylko oni zostali ukarani wygnaniem z raju i zmuszeni do pracy, ale przyczynili się do tego, iż Bóg obarczył ludzkość grzechem pierworodnym. Ich występek dowodzi, że my – ludzie nie umiemy uszanować tego, co nam Ktoś daje.

A Syzyf on także mógł być szczęśliwy. Był ulubieńcem bogów, którzy zapraszali go na uczty olimpijskie i zezwalali na popijanie nektaru ambrozji, odświeżającej jego ciało. On podobnie jak Ewa miał jednak zgubną przywarę. Nie ciekawość, ale plotkarstwo i brak umiejętności dochowania boskich sekretów dla siebie, przez co wprawił bogów w gniew, a Zeus nałożył na niego surową karę. Syzyf chciał przechytrzyć bogów, sądził, że w ten sposób osiągnie szczęście absolutne, ale jego podstępny plan nie udał się. Z tego powodu został skazany na wieczne wtaczanie kamienia na stromą górę, który bezustannie spadał na dół.

Warto też również powiedzieć o Zenonie Ziembiewiczu, głównym bohaterze powieści Zofii Nałkowskiej „GRANICA”. Zadaję sobie pytanie czy warto niszczyć coś, co sprawia, że w naszym domu panuje szczęście i wzajemne poszanowanie. Dla mnie odpowiedz jest prosta – nie. Ale Ziembiewicz sądził inaczej. Jego romans z Justyną skończył się tragicznie, i gdyby nie poszedł w ślady ojca, mógłby mieć wszystko. Miał kochającą żonę, syna, piął się na coraz wyższe szczeble kariery. Czego można chcieć więcej? Życie pełne fałszu i zdrady, nie ma najmniejszego sensu i zawsze prowadzi do nieszczęścia, w wypadku Ziembiewicza zakończyło się jego śmiercią.

Następnym przykładem postaci, która rezygnuje ze szczęścia jest bohater powieści Stefana Żeromskiego „Ludzie bezdomni”. Tomasz Judym poświęcił całe życie dla szlachetnej idei, lecz nic nie osiągnął, a wiele stracił. Pragnął pomóc biednym, a zaszkodził sobie. Kiedy do Zagłębia przyjechała Joanna musiał dokonać wyboru – dobro ogółu, czy szczęście osobiste? Ostatecznie doktor pod wpływem wcześniejszych refleksji i doznań odrzucił miłość do Joanny. Wypowiedział definitywne słowa: „Nie mogę mieć ani ojca, ani matki, ani żony, ani jednej rzeczy, którą bym przycisnął do serca z miłością, dopóki z oblicza ziemi nie znikną te podłe zmory. Muszę wyrzec się szczęścia. Muszę być sam jeden. Żeby obok mnie nikt nie był, nikt mię nie trzymał”. Judym dążył do Chrystusowego ideału życia, który sam mówił: „Lisy mają nory, ptaki powietrzne gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć” (Mt. 8.9 – 20). Wypowiedz Judyma mogłaby być parafrazą słów Chrystusa. Tomasz Judym nie jest jednak bohaterem romantycznym. Porzucił Joannę nie po to by naprawiać świat, lecz z poczucia moralnego obowiązku. Potwierdził to mówiąc: „muszę to oddać, com wziął ten dług przeklęty”. Uważał, że jest zobowiązany pomagać potrzebującym. Tomasz zostawiając Joannę bardzo cierpiał. Wiedział, że jest człowiekiem słabym i zdawał sobie sprawę, iż nie będzie w stanie pogodzić powołania do pracy lekarskiej z obowiązkami rodzinnymi. Obawiał się tej słabości, nie chciał zostać dorobkiewiczem, bo był pewien, że tylko tak może pomóc biedakom. Tomasz miał bardzo trudny wybór pomiędzy rodziną, miłością, a pracą dla ludzi potrzebujących pomocy. Był lekarzem i jego zawód wymagał poświęcenia się, ale był także człowiekiem, który czuje, kocha i chce mieć swoją rodzinę. Była to najważniejsza decyzja w jego życiu, ponieważ musiał wybrać tylko jedna drogę, a jego filozofia nie dopuszczała kompromisu pomiędzy szczęściem osobistym i pracą. Zostawił miłość swojego życia by pomagać bliźnim.

Każdy człowiek w swoim życiu podejmuje decyzje samodzielnie, chociaż nieraz wbrew zdrowemu rozsądkowi i normom moralnym. Kieruje się czasem sugestią innych lub też działa pod wpływem afektu. Adam i Ewa, pierwsi rodzice, nie posłuchali zakazu Boga, popełnili grzech. Zaślepieni namowom węża zerwali zakazany owoc, przez co sprzeciwili się Bogu. Konsekwencja tego czynu jest jak mówi Biblia, sięga na kolejne pokolenia ludzkości. Doktor Tomasz Judym, w przeciwieństwie do Adama i Ewy, podjął decyzję samodzielnie, nie sugerując się opiniami innych. Postanowił wyrzec się szczęścia osobistego i poświęcić się ludziom biednym, potrzebującym pomocy.

Wszyscy przedstawieni bohaterowie mogli być szczęśliwi gdyby podjęli inne decyzje i postąpiliby inaczej. Każda z tych postaci determinuje swój los. Podjęte przez nie decyzje mają głębokie konsekwencje w ich dalszym życiu. W życiu na każdym kroku musimy podejmować ważne decyzje mające wpływ na dalsze losy. Nie zawsze jesteśmy w stanie przewidzieć, czy podjęte działanie, jest dobre, ale staramy się wybrać najlepsze rozwiązanie, choć niekiedy dopiero po jakimś czasie wiemy, że to nie był dobra decyzja. Nierozważne kroki nieraz pozbawiają nas dóbr duchowych i materialnych. Świadomość tej straty przychodzi zazwyczaj zbyt późno, a czasu nie można cofnąć.