UWAGA! Fragment tej książki został udostępniony przez wydawnictwo www.replika.eu specjalnie dla wortalu webook.pl Więcej informacji o książce znajdziesz pod adresem: http://www.webook.pl/b-36705,Corka_lowcy_demonow.html Jana Oliver - "Córka Łowcy Demonów" - przeł. Piotr Żyra [fragment] JEDEN 2018 Atlanta, Georgia Riley Blackthorne przewróciła oczami. – Biblioteki i demony – mruknęła. – Też mi atrakcja! Na dźwięk jej głosu siedzący na stercie książek demon syknął, starając się ją wystraszyć. Bibliotekarka zachichotała widząc jego wygłupy: – Robi tak, odkąd go znaleźliśmy. Znajdowały się na drugim piętrze biblioteki uniwersyteckiej wydziału prawa, otoczone poważnymi księgami i pogrążonymi w pracy studentami. Cóż… studenci byli zapracowani, dopóki nie pojawiła się Riley. Teraz większość z nich obserwowała każdy jej ruch. Łowienie z publicznością, tak nazywał to jej tata. Była boleśnie świadoma faktu, że jej robocze ciuchy – dżinsowa kurtka, spodnie i jasnoniebieski T-shirt – w porównaniu z ponurym, granatowym spodnium bibliotekarki wyglądały jak ubranie z Trzeciego Świata. Kobieta wymachiwała zalaminowaną kartką papieru. Bibliotekarze katalogowali wszystko, nawet Hellspawna. Przypatrzyła się ponownie demonowi, a następnie przerzuciła wzrok na papier. – Około trzech cali wzrostu, skóra koloru spalonej mokki, spiczaste uszy. Ewidentny Biblio-Demon. Czasem mylę je z Klepto-Demonami. Mieliśmy tu już oba gatunki. Riley kiwnęła głową. – Biblo-Demony uwielbiają książki. Od kradzieży wolą na nie siusiać. To duża różnica. Jakby na dany znak, Obraźliwy Sługus Piekła natychmiast posłał w ich stronę fosforyzujący łuk zielonej uryny. Całe szczęście demony o jego wzroście miały odpowiednio małe wyposażenie, co oznaczało dość niewielki zasięg, lecz obie wolały na wszelki wypadek zrobić krok w tył. Odór starych tenisówek zaczął kwitnąć wokół nich. – Podobno czyni cuda z trądzikiem – zażartowała Riley wymachując ręką, aby odpędzić zapach. Bibliotekarka uśmiechnęła się: – To dlatego twoja twarz jest taka czysta. Zwykle klienci plotkowali o tym, jak bardzo młoda jest Riley i czy faktycznie nadaje się do tej pracy, nawet gdy pokazywała im swoją licencję Praktykantki Łowczyni Demonów. Miała nadzieję, że chociaż część z nich odpuści, gdy skończy siedemnaście lat, lecz aż tak dużo szczęścia nie miała. Przynajmniej bibliotekarka traktowała ją poważnie. – Jak długo tu jest? – spytała Riley. – Niezbyt. Zadzwoniłam od razu, więc nie zdążył wyrządzić większych szkód – powiedziała. – W przeszłości usuwał je dla nas twój tata. Cieszę się, że idziesz jego śladem. Tak, jasne....