W krótkiej nowelce Prus ukazuje wycinkowo kilka lat z życia biednego, wiejskiego chłopca o imieniu Antek. Przez dwa lata Antek spał w kołysce po swoim bracie, który wcześnie zmarł. Potem gdy podrósł, jego miejsce zajęła młodsza siostra Rozalka. Do jego obowiązków należała również opieka nad siostrą. Antkiem nikt się nie zajmuje. Rodzice bowiem mają mnóstwo pracy. Już jako pięciolatek chłopiec pełni odpowiedzialne zadania, by pomóc rodzicom: pasie świnie, krowy. Jego młodsza siostra gdy tylko podrosła, zaczęła się zajmować domem. Niestety z Antkiem były same kłopoty, był to bowiem marzyciel, nie potrafił się skupić na pasaniu krów, tylko non stop rozmyślał i marzył o wiatraku, który kiedyś zobaczył. Kiedyś nawet przeprawił się na drugą stronę Wisły, by dokładniej się przyjrzeć temu dziełu architektury, jakim był dal niego wiatrak. Tak go zachwycił, ze od tamtej pory zaczął strugać z drewna "wiatraki, płoty, drabiny, studnie, a nawet całe chałupy". Ta praca tak go pochłaniała, że w ogóle nie zauważał, iż krowy, które pasie idą sobie samopas i robią szkody. W tym czasie "urodził mu się jeszcze jeden brat, Wojtek, siostra podrosła, a ojca drzewo przytłukło - w lesie" - oznajmia nam narrator relacjonując życie Antka.

Ważnym, dramatycznym przeżyciem dal chłopca były okoliczności śmierci jego siostry Rozalki. Chorą dziewczynkę za radą znachorki włożono do gorącego pieca na "kilka zdrowasiek". Zamiast cudownie uzdrowionego dziecka, wyciągnięto zwęglone zwłoki Rozalki. Ten wstrząsający opis uzmysławia ciemnotę wsi i jednocześnie tłumaczy fakt, iż na takiej wsi niemożliwością było dostrzeżenie wielkości talentu wiejskich dzieci. Zresztą o tym opowiada epizod związany z posłaniem Antka do szkoły, gdzie chłopiec cały czas musiał powtarzać litery alfabetu - przez cały pobyt zaledwie dwie. I to bynajmniej nie z winy samego Antka, który bardzo chciał chodzić do szkoły, by w końcu się dowiedzieć jak buduje się wiatraki. To nauczyciel i jego system nauki pozbawił chłopca motywacji i zapału.

Po skończeniu "kariery" w szkole ( z braku pieniędzy) matka posłała Antka na naukę do kowala. Praca Antkowi bardzo się podobała, cieszyły go wykonane przedmioty, a że miał olbrzymie zdolności, tworzył nieraz małe cudeńka sztuki. Kowal jednak obawiał się tak zdolnego ucznia, że kiedyś przejmie on interes we wsi i wyrzucił chłopaka z terminowania. Od tej pory Antek robi rzeźby, struga je z drewna, potem za bezcen skupuje je od niego Żyd Mordko i sprzedaje z wielkim zyskiem. W tym czasie Antek przeistacza się w młodzieńca, zakochuje się w pięknej żonie wójta. Matka jednak nie mając dużego pożytku z syna na gospodarstwie radzi, by wyruszył on w świat szukać swego szczęścia. Antek więc wyrusza w drogę, żegnając się z bliskimi pod świętą figurką na drodze.