Część druga „Dziadów” Adama Mickiewicza niespecjalnie mi się spodobała.

Nie lubię czytać tekstu napisanego wierszem. Jedyną rzeczą, która pomogła mi przetrwać w trakcie czytania, to tematyka i fabuła. Zdaję sobie sprawę, że obrządek Dziadów wywodzi się z kultur pogańskich, i że był on obchodzony naprawdę. Mimo to, w dzisiejszych czasach jest on czymś innym i niezwykłym. Samo przywoływanie duchów wprowadziło mnie w dobry nastrój gdyż lubię okultyzm i tym podobne zjawiska.

Pomijając moje uprzedzenia do tego typu dział literackich, muszę przyznać, że „Dziady” w pewnym sensie zawierają nauki życiowe. Jednak moim zdaniem nie wszystkie są autorstwa Adama Mickiewicza.

Na początku utworu mamy cytat z „Hamleta” Szekspira – „Są dziwy w niebie i na ziemi, o którym ani śniło się waszym filozofom.” Moim zdaniem jest to wstęp idealny do wydarzeń, które mają za chwilę nastąpić. Na samym początku Guślarz przygotowuje kaplicę przycmentarną na przybycie dusz. Jako pierwszą, przyzywa duszę z grzechem najlżejszym.

Przybywają dwa aniołki, Józio i Rózia, które są małymi dziećmi. Ponieważ zmarły w bardzo młodym wieku, nie zaznały goryczy życia ziemskiego. Gdy przybywają na wezwanie Guślarza mówią, że nudno im w Niebie. Nie mogą zaznacz prawdziwej słodyczy życia wiecznego. Proszą więc o przysłowiowe dwa ziarnka gorczycy, które symbolizują gorycz życia. Przy tym spotkaniu mamy do czynienia z pierwszym, ważnym przesłaniem zawierającym naukę do ludzi.

„Kto nie doznał goryczy ni razu

Ten nie dozna słodyczy w niebie”

Jest to nauka oczywiście bardzo ważna, ale odnoszę wrażenie, że mamy z nią do czynienia w Piśmie Świętym, gdzie Jezus poucza swoich uczniów jak powinny żyć by móc wstąpić do Królestwa Niebieskiego. Ponieważ muszę skupić się na treści „Dziadów” a nie Pisma Świętego, przytoczę kolejną naukę z dzieła Mickiewicza.

„Bo kto nie był ni razu człowiekiem

Temu człowiek nic nie pomoże”

Jest to mądrość wynikająca ze spotkania z duchem o grzechu ciężkim.

Dusza założyciela wsi lub ewentualnie jego potomka, jest tak potępiona, że nie może nawet wejść do kaplicy. Za życia był okrutny i nie chciał udzielać pomocy innym ludziom. Po śmierci spotyka go za to kara. Nie może zjeść nawet kilku ziaren pszenicy lub wypić kilka kropel wody. Na początku prosi o łaskę spożycia drobnego posiłku, ale zdaje sobie sprawę, że dusze zaklęte w ptaki mu na to nie pozwolą. Musi cierpieć głód i pragnienie za swoje winy.

Ponieważ za życia nie wykazywał żadnych cech ludzkich jakimi są współczucie czy braterska miłość, po śmierci człowiek nie jest w stanie mu pomóc i ulżyć w cierpieniu.

Ostatnim duchem, który przybywa na wezwanie Guślarza, jest duch dziewicy Zosi.

Dziewczyna umarła młodo. Była bardzo piękna i miała wielu adoratorów. Dusza Zosi jest obciążona grzechem średnim, gardziła za życia miłością. Nie chciała się z nikim związać.

Nie stąpała twardo po ziemi. Teraz, gdy przybyła do kaplicy na obrządek Dziadów, prosi by „ściągnąć ją na ziemię”. Jednakże żadnemu człowiekowi się to nie udaje. Karą Zosi jest dwuletnie błąkanie się po świecie.

Gdy duch dziewczyny ma zniknąć na odchodnym rzuca, że:

„Kto nie dotknął ziemi ni razu

Ten nigdy nie może być w niebie”

Przyznam, że trudno mi zrozumieć ten cytat. Zosia otrzymuje karę za gardzenie ludzkimi uczuciami. Jednak moim zdaniem do miłości zmusić nie można, skoro dziewczyna była młoda to chciała biegać po łąkach i nie myśleć o zamążpójściu.

Na zakończenie chciałabym przedstawić w skrócie naukę wypływającą z drugiej cz. „Dziadów”.

Aby wejść do nieba człowiek musi przez całe swoje życie pozostać człowiekiem.

Mogę się z tym całkowicie zgodzić. Jest to w pewnym sensie morał i przestroga jak powinniśmy żyć by zaznać spokoju wiecznego.