Na czym polega romantyczna "choroba wieku"? Scharakteryzuj istotę tego zjawiska, wykorzystując fragmenty „Cierpień młodego Wertera” Goethego i „Kordiana” Słowackiego.

Romantycy wypracowali swój własny styl, charakterystyczny dla epoki. Mówiono wtedy i pisano o potędze młodości, fantazji, entuzjazmie i naiwności młodych, wielkich uczuciach, o buncie przeciwko wszelkim konwencjom. W ten romantyczny świat wpisała się również „choroba wieku” – ból egzystencjalny towarzyszący zarówno wielkim twórcom romantycznym jak i ich bohaterom.

Dziecko „choroby wieku” – tak można mówić zarówno o Werterze, bohaterze powieści „Cierpienia młodego Wertera” Johana Wolfganga Goethego jak i Kordianie – głównej postaci dramatu Juliusza Słowackiego „Kordian”. Obaj bohaterowie są nieszczęśliwymi młodymi ludźmi, którzy widzą tylko negatywy. Ich postawę można określić mianem werteryzmu – bowiem tak Werter jak i Kordian chcą być postrzegani za jednostki o wielkiej wrażliwości. Pragną, żeby cały świat dostrzegł ich indywidualność, by wszyscy wiedzieli, że ich wyjątkowość jest naprawdę szczególna, ale zarazem skazuje na wielki ból i cierpienie. Wciąż szukają sensu życia. Chcą znaleźć cel, dla którego mogliby się w całości poświęcić. Jednak wszystko co robią lub zamierzają zrobić budzi w nich sprzeczne uczucia – ich zapał gaśnie tak szybko jak powstaje. Ich każdy czyn powoduje ich smutek, rozpacz. Nie są odporni na nieszczęście, nie potrafią poradzić sobie z problemami, a cały świat widzą tylko przez pryzmat swojego nieszczęścia.

W kolejnym liście do swojego przyjaciela Wilhelma Werter opisuje swoje nieszczęście. Zwierza się ze swoich stanów emocjonalnych. Pisze, że nie chce być bezczynny, ale jednocześnie nie umie wziąć się do czegokolwiek. Brak mu chęci do życia, słabnie jego umiłowanie do wiedzy, natury, a wyobraźnia już nie jest taka bogata. Zastanawia się, jak inaczej mogłoby potoczyć się jego życie, gdyby był zwykłym urzędnikiem lub wyrobnikiem. Twierdzi, że miałby wtedy jakiś cel w życiu, poczucie nadziei, że osiągnie ten cel. Zazdrości Albertowi jego pracy – myśli, że czułby się wspaniale na jego miejscu. Zaraz potem jednak pisze, że gdy w innych okolicznościach pomyśli o idei bycia urzędnikiem to wspomina bajkę o zniecierpliwionym wolnością koniu, który pozwolił założyć sobie uzdę i zajeździł się na śmierć. Jest chętny do zmiany swojego życia, wręcz tęskni za jakąś przemianą. Z drugiej strony boi się uczynić jakikolwiek krok, pozostając w swym niezdecydowaniu, bólu i smutku. Nie potrafi znaleźć złotego środka, brak mu pomysłu na swoje życie, wszystko prowadzi do filozoficznych rozważań nad jego osobą.

Postać Kordiana, 15-letniego chłopca, naszkicowana przez Juliusza Słowackiego jest bardzo wyrazistym przykładem charakterystycznych dla bohatera romantycznego cech. Zadumany i rozmarzony Konrad prowadzi monolog, w którym zastanawia się nad sensem swojego życia. Leżąc pod lipą rozmyśla o rzeczywistości. Przez jego głowę płyną setki myśli, a w jego sercu biją się liczne żądze i uczucia. Chce poczuć, że jest komuś potrzebny, że ma do osiągnięcia jakiś cel. To, co czuje, jak sam mówi, to szumy bez wyrazu i harmonii, które powodują śmierć jego duszy. Widzi w sobie negatywy, które określa mianem zwiędłych liści. Jest smutny, nieszczęśliwy, rozczarowany samym sobą. Chciałby poczuć jakąś zmianę, z tych setek myśli wyłowić jedną, która spowoduje jakiś przełom w jego życiu. Prosi Boga o dusze, ugaszenie niepokoju, który ma w sercu i podarowaniu celu życia. Twierdzi, że ta jedna myśl, ten jeden sygnał nadałby sens jego egzystencji – mógłby wtedy o coś walczyć, do czegoś dążyć, cokolwiek wykonać i po prostu żyć. Jego ból istnienia objawia się w poczuciu bezsensu. Jest niestabilnym emocjonalnie i niezdecydowanym młodym człowiekiem. Brak mu odwagi, aby podjąć się jakiejś misji.

Tak Werter jak i Kordian są zawiedzeni życiem, rozczarowani otaczającą ich rzeczywistością. Kolejnym problemem, który ich łączy i zwiększa ich cierpienie jest miłość. Miłość nieszczęśliwa, odsłaniająca wiele stron życia, ale przynosząca ból. To uczucie pozwalało pojmować świat w inny sposób, przekraczać kanony i konwenanse. Jednocześnie miłosne cierpienie doprowadzało do szaleństwa i choroby psychicznej, Czasem jedyną ucieczką wydawała się śmierć.