Podczas pobytu w naszej posiadłości, mój synek poważnie zachorował. Każdego dnia strasznie się bałam , że mogę go stracić. to najgorsze uczucie, jakiego może doznać matka. Nie mogłam spać, myśląc, że może akurat mnie potrzebuje. Wieczorami, gdy już zasypiał , płakałam i modliłam się do Boga o uzdrowienie. Cierpiałam razem z nim. Każdego ranka okropny ból przeszywał moje serce, ale nie mogłam się poddać, nie mogłam pokazać po sobie, co tak naprawdę przeżywam. Wiedziałam, że muszę być silna i pomóc mojemu synkowi przejść przez tę chorobę. Cal;y czas przy nim byłam i nie odstępowałam go na krok. Tak bardzo go kochałam ! Nie wyobrażałam sobie życia bez niego. Czasem jednak myślałam o najgorszym. Był taki słaby...I znowu fala bólu paraliżowała moje ciało. Nie było dnia , żebym nie płakała...