Rozpoczął się kolejny listopadowy dzień. Słońce próbowało się przebić przez ciemne, ciężkie chmury unoszące się nad Warszawą. Wstałem, podszłem do lustra i widzę faceta po trzydziestce z dwudniowym zarostem, ledwo poruszającego się ze zmęczenia, na, którego wszyscy mówią Wood. Każdy mi mówi, że zwariowałem, bo wybrałem brudną robotę za marne pieniądze, jak na te czasy- jestem detektywem. Ostatnie zlecenie: Odnaleźć i sprowadzić do domu Sarę Nowak przed świętami. Uprowadzona i więziona przez ,, Lorda Di" - Daniela Latynę. Wychodząc z łazienki zauważyłem małą białą kartę, z wierszykiem: ,, Mała Sara czeka, tik tak, biegnie czas. Wyjdź przed motel". Pospiesznie się ubrałem w stare dżiny, biały t-shirt i skórzaną kurtkę. Szybko zamknąłem pokój, zbiegłem po schodach i rzuciłem klucz recepcjonistce. Była zdziwiona moim pośpiechem, ale nic nie powiedziała. Wybiegłem przed główne wejście starego domu zajezdnego ,,Chwilówka", ale nikogo nie było. Rozjerzałem się, nadal nic. Po paru metrach zauważyłem narysowane kredą strzałki na chodniku. To na pewno oni! Kto inny bawiłby się w podchody w Warszawie?! Poszedłem za wskazówką, doszedłem do przystanku tramwajowego. Kolejna karteczka: ,, Mała Sara czeka, tik tak, biegnie czas. Za dziesięć minut na Obozowej 60". Pomyślałem jak mam się tam dostać, to przecież drugi koniec tego miasta. Na bank nie zdążę… Kiedy miałem zrezygnować podjechał wysoki, czerwony, dobrze znany z angielskich dróg, autobus. Moja twarz przypominała wieki znak zapytania, bo jak można wjechać na chodnik i spytać: - Wood? - Tak, słucham. - Wsiadaj. Zaskoczony zrobiłem parę kroków i zatrzasnąłem za sobą drzwi od busa. Przenikałem szofera badawczym wzorkiem, ale nic podejrzanego nie spostrzegłem. Po paru minutach ciszy spytałem: - Czy możesz mi wytłumaczyć, o co chodzi? - Nie - odparł chłodno - Za jakieś trzy minuty będziemy na miejscu, dowiesz się wszystkiego sam. Prawie bym zapomniał masz list. - dodał, podając białą kopertę. Sprawnym ruchem dłoni wyrwałem mu kopertę. Z drżącą ręką otworzyłem ją. Był tylko krótki liścik od Lorda Di: ,, Zagadka: Jego imię zaczyna się na P, kończy na R, brat, czy wuj, kto był bliżej-odpowiedź. Mam go." Analizując każde słowo zrozumiałem, że złapał mojego brata Piotra. W dzieciństwie był moją opoką, podporą, chęć bycia detektywem właśnie on mi zaszczepił, choć mieliśmy parę poważnych kłótni kochaliśmy się. W tym samym momencie kierowca stanął, oznajmiając, że jesteśmy na miejscu. Wysiadłem i zobaczyłem swoją starą hale, na której ćwiczyłem, gdy byłem mały. Wszedłem głównym wejściem, a następnie na parkiet. Nagle...