Ostatnio dużo mówi się na temat postaw dzieci, młodzieży. Nawołuje się nauczycieli do kształtowania postaw prawidłowych, przekształcania negatywnych w pozytywne, dyskutuje na temat, czy młodzież spełnia, czy też nie spełnia naszych oczekiwań, a jeżeli nie - to dlaczego? Za zwiększającą się liczbę dzieci i młodzieży niedostosowanej społecznie jedni obarczają winą rodziców, inni szkołę. Przyjęcie takiego stanowiska jest równoznaczne ze stwierdzeniem, że to albo rodzina, albo szkoła odpowiedzialna jest za wychowanie. Jest to założenie błędne, ponieważ zarówno jedni jak i drudzy odgrywają znaczącą rolę w procesie wychowania, z tym że rodzina zaczyna już od urodzenia dziecka, a szkoła - posługując się innymi metodami - kontynuuje, oczywiście współpracując z rodziną. Dlatego też nie można obarczać szkoły pełną odpowiedzialnością za to, że dzieci nie prezentuje takich postaw, jakich oczekujemy. Wychowanie jest procesem trudnym i złożonym, i tak naprawdę wychowywać mogą osoby mające autorytet. Wielu rodzicom wydaje się, że pozycja „rodzica” jest równoznaczna z posiadaniem autorytetu. Może tak było kiedyś. Dzisiaj obraz rodziny zmienia się tak bardzo, że musi to pociągać za sobą także zmianę układów wychowawczych. Dzieci przestały być biernymi odbiorcami. Obserwują, oceniają i budują własne autorytety. Brak autorytetu rodziców kompensują wybierając inne wzory do naśladowania. Jest to bardzo niekorzystne, ponieważ w całokształcie środowiska dziecka najbardziej znaczącą powinna być rodzina, która dostarcza pierwszych doświadczeń, tak ważny w procesie kształtowania postaw. Postawa jest wyrazem ustosunkowania się nie tylko do otaczającej rzeczywistości, ale także i do siebie. Stosunek do samego siebie wynika z obrazu własnego „ja”, który zaczyna formować się w okresie wczesnego dzieciństwa. Podstawą treści wpisywanych we własny obraz są doświadczenia dziecka zdobyte w rodzinie. To rodzice dają dziecku pierwsze zadania do wykonania i oni oceniają wyniki. Jeżeli wymagania są zbyt duże, przekraczają jego możliwości, dziecko tworzy swój obraz jako jednostki nieporadnej, nie akceptowanej, a zaniżone poczucie własnej wartości doprowadza do tego, że nie podejmuje ono nawet takich zadań, którym mogłoby sprostać. I odwrotnie - stawianie dziecku wymagań zaniżonych, ustawiczne chwalenie go także doprowadza do wypaczeń, ponieważ podejmuje się ono zadań przekraczających jego możliwości, a za swe niepowodzenia obwinia otoczenie, co doprowadza do konfliktów. W pierwszym i drugim przypadku mamy do czynienia z nieprawidłowo ukształtowanym obrazem własnego „ja”, a więc tym samym...