Marynarka wojenna doszła w Atenach do znacznego rozwoju. Grecy, wspaniali żeglarze od zarania swych dziejów, już ze względu na swe położenie geograficzne przywiązywali ogromną wagę do budowy statków początkowo handlowych, potem także wojennych. Począwszy od VII wieku stosunki polityczne między polis greckimi i barbarzyńcami stopniowo się zaostrzały, co spowodowało konieczność budowy większych statków o charakterze wojskowym, a więc dłuższych i płaskich nieraz, nieraz wyposażonych w pokład do walki wręcz.

Budowa statku była następująca: Spód, dno statku było wygięte łukowato po obu końcach. Przez środek zewnętrznej strony dna biegła równolegle belka wzmacniająca i chroniąca statek przed rozbiciem o skały podwodne. Równoległą do niej stępkę (belkę) łączono żebrami, które formowały boki statku. Podłogę układano z desek; miejsce między nią a dnem wypełniano balastem. Środek statku zajmowały ławy, burtnice dla wioślarzy. Ponieważ początkowo nie budowano pokładu wioślarze chronili się przed słońcem, niepogodą i falami za zasłoną z materaców sporządzonych z lnu lub z włosów końskich, a wznoszących się ponad burtą. Tę samą funkcję pełniły również żagle ochronne. Gdy statek był wyposażony w pełny pokład, wioślarze byli nim całkowicie przykryci. Małe półpokłady znajdowały się tylko na przodzie statku i na jego rufie, gdzie żeglarze i żołnierze pokładowi staczali walki. Oba półpokłady łączył ze sobą chodnik. Spód statku uszczelniono deskami, wzmacniano pasami z drewna. Wąskie, długie statki, jakimi były wielorzędowce, wzmacniano nadto linami; rufę z przodem łączyły specjalne złącza, biegnące nad głowami załogi. Na tylnim pokładzie znajdowała się kajuta – namiot, dowódcy statku, przed nim zajmował miejsce siedzące sternik – przy sterach. Sternik wydawał rozkazy swemu pomocnikowi, będącemu na przednim pomoście. Rufa kończyła się zwykłą tarczą, nad którą wystawało „ upiększenie” z 3 - 5 desek wachlarzowych. Było ono wykonane w kształcie szyi łabędzia; na ozdobą tą wznosił się niewielki maszt z napisem. Rolę flagi spełniał posąg boga lub bogini – opiekunki statku( np. Ateny – symbol statków ateńskich). Koniec sztabu spełniał funkcję dziobu, spodnim wystawała druga mniejsza sztaba; okuta brązem często imitująca głowę zwierzęcia; trzeci dziób, właściwy, znajdował się najbliżej wody. Złożony z kilku belek zakończonych spiczasto grotem spiżowym, przebijał statki wroga. Z przodu obok miejsca dla wioślarzy wystawały dwie duże beki chroniące statek z boku od ataku nieprzyjaciela, na nich też wisiała kotwica. W środku statku stał główny maszt z czworokątnym żaglem przymocowanym do poziomej rei. Przed bitwą maszt zawsze spuszczano. Dwa mniejsze żagle znajdowały się jeden z przodu, drogi z tyłu statku. Kotwicami były duże kamienie, kosze wypełnione kamieniami, worki z piaskiem; spuszczano je i wciągano na linach owijających się na bęben. Każdy statek był wyposażony w haki i drabiny ułatwiające wejście. Głębokość i rodzaj dna morskiego przy brzegu sprawdzano kulą ołowianą lub żerdzią.

Zasadniczym typem okrętu wojennego w starożytności byłą galera, długa i wąska, o płaskim dnie i niedużym zanurzeniu. Wyporność takiego okrętu wahała się w granicach od 230 do 600 ton, a szybkość 5 – 6 węzłów, tzn. 5 – 6 mil morskich na godzinę. Siłą napędową galery były wiosła rozmieszczone wzdłuż obu burt, poruszane siłą mięsni wioślarzy, którzy przeciętnie stanowili około 70 % całej załogi okrętu, składającej się z 200 – 400 ludzi. Wiosła umieszczone były w kilka rzędów wzdłuż burt, aby maksymalnie wykorzystać miejsce, a równocześnie uzyskać jak największą siłę napędową okrętu. W zależności też od ilości rzędów wioślarzy galery nazywano jedno-, dwu-, trzy-, pięcio-, a nawet dziesięciorzędowymi. Najbardziej typowe i najczęściej spotykane były galery trzyrzędowe tzw. triery oraz pięciorzędowe tzw. pentery.

Triera – typowy statek wojenny, długi na 40 – 50 m, szeroki do 5 m zawierał trzy rzędy siedzeń dla wioślarzy (pod pokładem), przy czym rząd drugi był umieszczony wyżej od pierwszego, a trzeci od drugiego. Wioślarze poruszający wiosłami najkrótszymi w pierwszym rzędzie nazywali się thalamitai, wiosła średniej wielkości wprawiali w ruch zeugici, a najdłuższymi poruszali – thranitai. Na trójrzędowcu było ok. 170 wioślarzy. Pracowali oni na zmianę, po jednej trzeciej wszystkich rzędów; wszyscy wiosłowali jedynie w czasie walki czy w wypadkach nadzwyczajnych. Wiosłowanie rytmiczne umożliwiał takt podawany przez dowódcę wszystkich wioślarzy, rytm muzyki fletu lub własnego śpiewu. Ponadto każdy z trzech rzędów wioślarzy posiadał swego oddzielnego komendanta. Żeglarze w liczbie ok. 20, obsługiwali maszty i żagle, spełniali różne posługi na pokładzie. Tak wioślarze, jak i żagle rekrutowali się spośród biednych obywateli, metojków i niewolników. Żołnierze w liczbie ok. 10 byli to hoplici i łucznicy, którzy staczali walki z wrogiem. Naczelne dowództwo na trójrzędowcu sprawował kapitan. Statki wojenne budowano i stacjonowano w portach wojennych w Pireusie z zatokami Kantharos, Zea i Munychia. Ogółem mieściły one 258 trier – w szopach pod wspólnym dachem. Ekwipunek statków wraz ze zbroją przechowywano w magazynach. Znany był arsenał Filona w IV wieku p.n.e. Triery budowano w warsztatach stoczniowych. Mola chroniły porty przed zapiaszczeniem i broniły przed niespodziewanym atakiem nieprzyjaciela.

Ze szczegółów konstrukcyjnych ówczesnego okrętu wojennego wymienić należy taran jako główny środek zaczepny, który zrobiony był z miedzi lub drewnianej belki okutej żelazem. Taran taki przymocowany był do dziobu okrętu i znajdował się pod wodą równolegle do jej powierzchni. Miał on trzy ostrza. Poza tym każda galera była zaopatrzona w dwie mocne belki nazywane epotidami, które sterczały na dziobie nad powierzchnią wody jedna z każdej burty. Epotidy zrobione były z drzewa dębowego, a na końcach miały nasadzone miedziane łby zwierząt lub potworów. Służyły one po pierwsze do łamania wioseł okrętu nieprzyjacielskiego podczas przechodzenia całą siłą wzdłuż jego burty, a po drugie do osłony kadłuba własnej galery podczas taranowania przeciwnika, kiedy dziób uderzył o dziób.

Do bitwy galery ustawiały się zazwyczaj w szyku czołowym i atakowały nieprzyjaciela przede wszystkim stosując taranowanie lub abordaż. Po szczepieniu przerzucano hoplitów na pokład okrętu nieprzyjacielskiego, gdzie rozpoczynała się walka wręcz. Na ogół galery były zwrotne, lecz osiągały niewielką szybkość. Przyprawy i rejsy galer odbywały się z reguły tylko w ciągu dnia, a na noc wyciągano je na brzeg, dając załogom możność odpoczynku na lądzie. Ten zwyczaj zmuszał okręty do uprawiania żeglugi wzdłuż brzegów i unikanie wychodzenia na pełne morze. W wyjątkowych wypadkach okręty stawały na noc na kotwicy, lecz, uważano to za rzecz bardzo niepożądaną, wyczerpującą załogę i narażającą okręt na niebezpieczeństwo w razie nagłego zerwania się wiatru.

W starożytności znano w zasadzie dwa podstawowe sposoby walki z okrętami nieprzyjaciela: abordaż i uderzenie taranem. Abordaż polegał na szczepieniu się burtami wrogich okrętów, po czym na pokładach rozpoczynała się walka wręcz, w wyniku której jeden z okrętów opanowywała strona zwycięska. Do szczepienia używano różnego rodzaju haków i pomostów zarzucanych na okręt przeciwnika. Drugi z wymienionych sposobów polegał na dążeniu do zatopienia okrętu nieprzyjacielskiego przez uderzenie w niego taranem i robienie w ten sposób dziur w kadłubie, przez które wlewała się woda zatapiając statek. Uzupełnieniem obydwu tych sposobów, szczególnie przez pozbawienie go podstawowej i właściwie jedynej siły napędowej. Okręt taki pozbawiony możliwości manewrowania, stawał się łatwym łupem nieprzyjaciela. Tak przedstawiały się zasadnicze sposoby walki pomiędzy poszczególnymi okrętami.

Prócz tego w toku licznych bitew morskich w starożytności wykształtowały się również określone szyki i taktyka zespołowa. Początkowo flota ustawiał się do bitwy w linię, przy czym okręty stawały w szyku czołowym. Bitwy toczono wyłącznie w rejonie wód przybrzeżnych – w cieśninach i zatokach ponieważ cała żegluga morska odbywał się wzdłuż brzegów; techniczno – konstrukcyjne właściwości okrętów nie pozwalały jeszcze na rejsy po pełnym morzu. Jedyną wówczas formą taktyczną walki na morzu było starcie czołowe okrętów. Z biegiem czasu jednak zaczęto manewrować po polu bitwy, wykonując uderzenia skrzydłowe, jednostronne lub dwustronne, mające na celu otoczenie floty przeciwnika i jej zniszczenie. W związku z tym zamiast równoległych linii, gdzie siły były równomiernie rozłożone wzdłuż całego frontu, pojawia się ugrupowanie, w którym da skrzydła (lub jedno) są urzutowane głębiej, a centrum płycej. Pozwalało to zdobyć przewagę nad rogiem n jednym głównym kierunku. Jako ochronę przed oskrzydleniem ustawiano własne okręty tuż przy brzegu, wykorzystując w tym celu mielizny, rafy podwodne itp.

W miarę rozwoju taktyki walk morskich możemy zaobserwować, że skrzydła ugrupowania floty zaczynają ustawiać się do centrum pod pewnym kątem, przybierając na przykład kształt półksiężyca. Oprócz szyku czołowego pojawia się szyk torowy oraz szyk skośny, który jest bardziej skomplikowany i wymaga wysokiego kunsztu żeglarskiego oraz umiejętności dowódczych. Oprócz uderzenia czołowego pojawia się jeszcze nowa forma taktyczna – manewr odwrotowy, czyli wciąganie nieprzyjaciela w głąb własnego ugrupowania aby w ten sposób spowodować rozerwanie jego szyku. Manewr odwrotowy miał na celu pokonanie nieprzyjaciela częściami i stosowano go wówczas, gdy przewaga byłą po stronie przeciwnej.

W początkowym okresie zadanie okrętów wojennych w bitwie na morzu polegało na zatopieniu bądź braniu w niewolę okrętów nieprzyjaciela. Z biegiem czasu zadania komplikują się coraz bardziej. Dochodzi mianowicie walka w konwoju – osłanianie statków transportowych wiozących oddziały desantowe przed napadem wrogich okrętów. Pociąga to za sobą konieczność tworzenia odpowiedniego szyku, w którym transportowce brane są w środek.

Postępujący rozwój techniki wywiera bardzo poważny wpływ na sposoby prowadzenia walki na morzu. Między innymi wyraża się to w użyciu machin miotających do wzajemnego ostrzeliwania okrętów różnorodnymi pociskami. Przeważają pociski zapalające, ponieważ nimi można było wyrządzić największe szkody (wywołać pożary). Były to zazwyczaj beczki lub kotły zawierające płynna substancję zapalającą tzw. ogień grecki. Niekiedy używano innych pocisków. Na przykład znajdziemy w źródłach nawet wzmianki o miotaniu na okręty nieprzyjaciela dużych garnców z popiołem i wężami jadowitymi, które mogły poważnie utrudnić żołnierzom walkę obronną. Natrafiamy też na takie sposoby walki, jak puszczanie z wiatrem w kierunku okrętów nieprzyjaciela statku załadowanego łatwopalnym materiałem lub podpalonego, który przy zderzeniu z nieprzyjacielem mógł wywołać pożar na innych okrętach.

Tak więc starożytność przyniosła pewne osiągnięcia w rozwoju sposobów walki na morzu.

Istotną rolę w rozwoju morskiej sztuki wojennej w starożytności odegrały: Grecja, Fenicja, Kartagina i Rym. Zachowane opisy bitew morskich, staczanych przez floty wojenne tych państw, są dziś cennym źródłem informacji o taktyce walki morskiej o owym czasie i posłużyć mogą do odtworzenia ogólnego obrazu morskiej sztuki wojennej w starożytności.

BIBLIOGRAFIA

1) Bravo B., Wiprzycka E., Historia starożytnych Greków. Tom. III, Warszawa 1992

2) Jurewicz O, Winniczuk L., Starożytni Grecy i Rzymianie w życiu prywatnym i państwowym, Warszawa 1968

3) Sikorski J., Zarys historii wojskowości powszechnej do końca wieku XIX, Warszawa 1975