Zagrożenia współczesnej demokracji

Aby znaleźć zagrożenia, trzeba najpierw zadać sobie pytanie „Co to jest demokracja?”. Według słownika jest to ustrój polityczny, w którym źródło władzy stanowi wola większości obywateli, którzy sprawują rządy bezpośrednio lub za pośrednictwem przedstawicieli. Demokracja ukazana jako możliwie najbardziej egalitarny ustrój. Jak mówił Churchill jest to zły ustrój, ale nikt jeszcze nie wymyślił lepszego. Od powstania aż dotąd demokracja przechodziła różne transformacje. Transformacje powodowane wynikłymi trudnościami.

Większość niebezpieczeństw dzisiejszej demokracji pokrywa się z zagrożeniami, które występowały juz na przestrzeni ostatnich dekad. Jednak czy teraz widzimy je ostrzej?

Pierwszym zagrożeniem współczesnej demokracji, które przychodzi na myśl jest dyktatura. Dyktatura pojmowana jako rządy jednostki, bądź grupy osób, które do władzy doszły z pominięciem (lub pogwałceniem) procedur demokratycznych. Dyktator (bądź grupa rządząca) automatycznie ograniczają, bądź usuwają jakiekolwiek możliwości kontroli władzy, a także wymuszają posłuch, stosując przymus.

To jest realny problem. Cały XX w. się z tym problemem zmagaliśmy i ciągle się z nim zmagamy. Dyktatura jest niebezpieczeństwem, bo jest ograniczeniem. Spowodowana jest wzrostem władzy jednostkowej, a może prowadzić do totalitaryzmu, kiedy to władza wpływa na każdy aspekt życia człowieka, a ten człowiek nie ma już nic do powiedzenia.

Niebezpieczne są też tendencje oligarchiczne wiążące się z autorytaryzmem. Przykładowo: wybrana grupa społeczeństwa ma wpływ na władzę, bo np. ma określony status społeczny. To jest dobra sprawa dla populistów. Rzucają hasła , które nie maja sensu, po to by zyskać poparcie ludu.Takie tendencje są często widywane w społeczeństwie. Ludzie szukając nowych form, starają się odnajdować takie cenzusy np. majątkowy, wykształceniowy, które by jakoś do tej władzy dopuszczały daną grupę ludzi, czyli takich, którzy mają określone kwalifikacje, przykładowo studia wyższe. Taki cenzus, jest jedną

z pułapek i pożywką dla populistów. Niebezpieczeństwo to widoczne jest w polskiej demokracji dzisiejszej – przykład : Samoobrona, albo Ruch Palikota. Rzucają hasła, które dobrze brzmią i ich realność nie jest możliwa do sprawdzenia dla szarego człowieka, ale nie da się ich zrealizować w rzeczywistości. Na to, co powstaje w moim kraju mają wpływ ludzie, którzy nie są do tego przygotowani. Nie robią tego dla dobra narodu, ale aby być u władzy

i jak najwięcej „zgarnąć”.

O demokracji można mówić wiele. Jednym z tematów jest podział na demokrację pośrednią i bezpośrednią. Uproszczone wytłumaczenie można przedstawić jako:



demokracja bezpośrednia – wszyscy się zbierają i coś ustalają wspólnie (sami)



pośrednia – wybierani są przedstawiciele i za ich sprawą lud może poruszać istotne kwestie

Tu problemem, który wiąże się z demokracją pośrednią jest bierność społeczna. Ludzie się nie angażują w to, co się dzieje wokół nich. Jakieś 10 % ludzi się interesuje tym. Większość ma postawę „ktoś to zrobi za nas, a my się zajmiemy sobą”. To jest niby na niskim poziomie zagrożenie, ale może „od dołu” rozsadzać demokrację . Ludzie mają prawo, ale z niego nie korzystają. Nie utożsamiają się z tym, czego efektów nie widać. Co innego w małej grupie,

10 – 20 osób, gdzie wynik zależy czasem od jednej osoby. To jest podstawowe prawo, bo ludzie decydują w ten sposób o sobie. W zbiorowości często brakuje wiary w siłę tego jednego głosu.

Dodatkowo kłopoty gospodarcze takie jak bezrobocie, słaby wzrost gospodarczy, inflacja doprowadzają do niestabilności politycznej i osłabiają zaufanie obywateli do państwa demokratycznego. Kryzysy ekonomiczne rodzą tęsknotę za rządami silnej ręki.

Oddanie całkowitej władzy w ręce ludu, może prowadzić zaś do anarchii. Bez silnej władzy państwo nie może sobie poradzić ze strajkami itd. Ale jeśli władza ich nie kontroluje na tyle, by nie eskalowały, one w tym czasie rozrastają się, doprowadzając do dezorganizacji życia publicznego. Można tutaj mówić jednocześnie o braku szacunku do prawa, ale brak szacunku do prawa wynika z niemocy władzy, która nie potrafi tego szacunku wyegzekwować.

Nieważne, jak dobry wydawałby się ustrój, zawsze znajdą się jakieś pułapki. Problemy, które kiedyś były, nie zanikły, tylko ciągle są. Trudności ekonomiczne państwa obniżają zaufanie do władzy i powodują radykalizację nastrojów w społeczeństwie. Wiele osób jest biernych społecznie, co nie poprawia sytuacji. Głośne przykłady z polityki populistów widzimy dzisiaj w mediach.

Tak naprawdę niebezpieczeństw i pułapek, w które można się złapać, jest wiele. Oczywiście wszystko leży w rękach ludu, który wzmacniać demokrację może m.in. poprzez udział w wyborach, czy uczestnictwo w życiu publicznym. Jednak to od nas zależy, czy tendencja spadkowa będzie postępować.