Stanisław August Poniatowski to niezwykle kontrowersyjna postać w dzisiejszych czasach. W swych działaniach wyrządził więcej dobrego niż nie jeden z królów, ale także więcej złego niż nie jeden zdrajca. Według mnie był on złym władcą i w dalszej części swej wypowiedzi postaram się uargumentować tę tezę.

Stanisław August Poniatowski wstępując na tron polski w roku 1764 mając poparcie carycy Katarzyny II, sądził iż pomoże mu ona przy realizacji reform: scentralizowaniu władzy w państwie, uzdrowieniu skarbu, zwiększeniu liczebności armii. Już od ponad 250 lat gdy tylko nadarzała się okazja wybuchała wojna między Rosją a Rzeczpospolitą, tak samo często z inicjatywy obydwu stron, tak więc dlaczego powstał pomysł że caryca nam pomoże? Być może dlatego że od grudnia 1755 roku dwudziestotrzyletni Stanisław romansował z Katarzyną. Łudził się że będzie on dobrym królem , a z pomocą Katarzyny, jego przyjaciółki wyprowadzi kraj z kryzysu. W rzeczywistości był figurantem, marionetką w rekach Rosji, robiąc to co zechcieli Rosjanie. Ktoś mógłby powiedzieć że niekiedy się sprzeciwiał np. przeprowadzając reformy na sejmie czteroletnim w latach 88-92, ale co z tego skoro sam później przystał do Targowiczan i nakazał zaprzestanie walk obronie tychże reform, za które życie oddał niejeden człowiek.

Często także wspomina się o czterdziestomilionowym zadłużeniu w chwili jego śmierci. Taka suma pieniędzy w tamtych czasach wystarczyłaby na utrzymanie 120 tys. armii. Taka siła w odpowiedni sposób użyta mogłaby zmienić losy wojny. Na przykład: zawiązujemy sojusz militarny z Turcją toczącą wojny z Rosją z dużym powodzeniem, oraz Szwecją która chciałaby odzyskać posiadłości zabrane w roku 1721. Nawet gdyby Prusy opowiedziałyby się po stronie Rosji, kilkuletni okres walk na ziemiach pruskich mógłby wyniszczyć gospodarczo ten słabo zaludniony kraj. Znowuż Austria wyniszczona po trzech wojnach z Prusami, wojną z Francją, znacznie osłabła o czym świadczy fakt, iż nie wzięła udziału w II rozbiorze Polski. Już taka siła pozwoliłaby na spokojne uchwalanie reform, nie wspominając iż duża część skarbca państwowego poszła na „inwestycje kulturalne”. Ktoś na pewno powie iż rozwój kultury jest niezbędny, ale po co komu sztuka, szkolnictwo przyszłych reformatorów oraz finansowanie tym podobnych rzeczy, kiedy w ciągu niewielu ponad trzydziestu lat niemały przecież kraj zostaje wymazany z map świata.

Nawet już po 10 latach rządzenia Stanisław uważał się za nieodpowiednią osobe na swym stanowisku. Był często poniżany przez Rosjan obecnych na jego dworze, nawet przed ambasadorami innych państw:

„To hańba. Ach, Stanisławie Auguście, tyś nie król, a nawet nie obywatel! Umrzyj w obronie niezależności ojczyzny, lecz nie przyjmuj niegodnego jarzma w czczej nadziei-zachować cień potęgi, którą zniesie jeden ukaz Moskwy” – Gustaw III – król Szwecji

Sam władca miał krytyczny stosunek do siebie, swoich dzieł i swojego beznadziejnego położenia. Hrabia Malmesbury przytacza rozmowę z władcą, gdy ten opowiada o swym panowaniu:

„ze wszystkich tych urządzeń, jakie zaprowadzić chciałem, nic dobrego dla kraju nie wyniknie. ...Gdyby mi pozwolono usunąć się, byłbym uszczęśliwił swój naród.” – Stanisław August Poniatowski

Wiedząc że nic dobrego nie zdziała powinien był znaleźć inną osobe na to stanowisko lub usunąć się z urzędu zostawiając wybór następcy tym, którzy mieli jakikolwiek pomysł na ratowanie ojczyzny. Oczywiście mogło nie być osoby zdolnej go zastąpić, lecz na gorsze wyjść by nie mogło.

Prawdą jest, że przypadał wtedy na Polskę okres kulminacyjny z kilkudziesięciu lat samych problemów, jednaj już wiele razy w naszej przeszłości wychodziliśmy już i z trudniejszych sytuacji. Stanisławowi brakowało silnej woli i cech przywódczych które musi posiadać każdy władca. Był on nieodpowiednią osoba na nieodpowiednim stanowisku o nieodpowiedniej porze. Zaprzepaścił ostatnią szanse na ratunek Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Nawet po śmierci był przez długi czas nieszanowany, o czym świadczą jego zwłoki leżące w ruinach sarkofagu w latach 1939-1987 w rodzinnym Wołczynie.