Marcin Borowicz to nastolatek dorastający w czasach zaborów. Czytając powieść Stefana Żeromskiego pt." Syzyfowe prace" widzimy tego chłopca na przestrzeni lat, obserwujemy jak się zmienia, widzimy jego rozterki.

Bohatera poznajemy w wieku ośmiu lat. Był duży, tęgi i muskularny- jak pisze autor. Oczy miał czarne, połyskliwe brwi gęste a włosy na krótko ostrzyżone. W dniu przyjazdu do szkoły w Owczarach ubrany był w kaptur z wełny, barankową czapkę oraz bekieszę z futrzanym kołnierzem, rękawiczki na dłoniach.

Marcin nie należał do osób przesadnie towarzyskich, owszem podczas ostatnich lat swojej nauki spotykał się z kolegami na "Górce u Gontali", jednakże początkowo bywał samotny. Był on ufny, co zostało ukazane na przykładzie polowania na głuszce z Nogą.

Bardzo kochał swoją matkę, czuł się przywiązany do niej. Po dotarciu do pana Wiechowskiego ciężko przeżył jej odjazd, chciał uciekać. Pomimo iż początkowo wydawać się mogło, że nie przejął się śmiercią pani Borowiczowej, to tak naprawdę cierpiał po jej stracie, wracał do niej myślami.

W pewnym okresie swojego życia "przeszedł na stronę" zaborcy. Omamiony korzyściami zmienił swój sposób myślenia, uważał że postępuje dobrze. Mimo wszystko pozostał dobrym człowiekiem. Kiedy Andrzej został usunięty ze szkoły, wykorzystał dobre relacje z nauczycielami i Radek otrzymał drugą szansę.

Pomimo omamienia przez rusyfikatorów "drzemał" w Marcinie duch patriotyzmu, który ujawnił się przy najbliższej okazji- recytacji "Reduty Ordona" na lekcji języka polskiego.

Borowicz był inteligentnym i dobrym uczniem. Pomyślnie zdał maturę. Ciekawił go świat. Interesował się ambitnymi książkami, lubił wymieniać swoje poglądy z przyjaciółmi.

Marcin jest mi bliski, ponieważ nie jest typem bohatera bez skazy. Popełniał błędy, ale zawsze wyciągał z nich wnioski na przyszłość. Nie zrażał się porażkami. Ja, podobnie jak on, za bardzo ufam ludziom, co nie zawsze dobrze się kończy. Staram się bezinteresownie pomagać nieznajomym, wykorzystując swoje możliwości.

Chcę iść jego śladem. Marcinek przeciwstawiał się zaborcom i ja, choć na razie nieudolnie, stawiam opór naciskom ze strony współczesnych "rusyfikatorów"