Zbyszko bohater lektury „Krzyżacy” z pewnością zapamięta ten dzień na bardzo długo. Takiego wspaniałego przeżycia niedoświadczył nigdy wcześniej. A stało się to z przyczyną pięknej Danusi Jurandówny. W Tyńcu w gospodzie „Pod Lutym Turem” panuje półmrok. Atmosfera była gwarna i wesoła. Przy drewnianych stołach siedzą głównie rycerze, którzy przybrani byli w stroje podróżne, lecz można dostrzec też szlachciców i mieszczan. Usługuje im karczmarz, ubrany po niemiecku: z płowym kapturem na głowie i kołnierzem wycinanym w zęby krząta się po izbie rozdając wszystkim piwo. Wśród nich siedzi Maćko z Bogdańca - człowiek brodaty, w sile wieku, silny, prawie ogromny, ale wychudły; na sobie ma kubrak z pręgami wyciśniętymi przez pancerz, na nim pas, a za pasem nóż w rogowej pochwie, przy boku zaś krótki kord podróżny. Tuż przy nim siedzi jego bratanek Zbyszko, młodzieniec o długich włosach i wesołym spojrzeniem, przybrany tak jak jego stryj. Gawędzą oni o rycerskich przygodach i wyprawach popijając piwo. Nagle wchodzi księżna Anna Danuta. Ma na sobie czerwony płaszcz i zieloną obcisłą szatę z pozłoconym pasem na biodrach. Tuż za nią idą panny dworskie. Niektóre starsze inne niedorosłe jeszcze, w różnokolorowych wianuszkach na głowach. Następnie wchodzi reszta orszaku, przez co robi się tłoczno. Księżna wyjaśnia przyczynę przybycia i wraz z dworem zasiada przy stołach. Woła Danusię - jedną z panien dworskich, każąc jej zaśpiewać pieśń, którą śpiewała w Zatorze. Ma ona 12 lat, długie, rozpuszczone, jasne włosy, przyozdobione wianeczkiem, ubrana jest w niebieską suknię i czerwone trzewiczki. W ręku trzyma luteńkę nabijaną ćwiekami. Rybałci siedzą po obu stronach ławki ustawionej na środku gospody, a dziewczyna śpiewa swym cieniutkim, dziecięcym głosem. Zbyszko słysząc jej głos...