„Każdy z nas każdego dnia odbywa pielgrzymkę nie tylko tę wertykalną, ale przede wszystkim duchową, w głąb siebie. (...) Musimy wyruszyć w drogę, aby poznać samego siebie, swoje serce i cel naszej egzystencji”. /P. Coelho/.

Z tych powodów 15 listopada 2006 r. przy wyraźnym wsparciu Bożej Opatrzności, wyruszyło na pielgrzymkę do Rzymu Duszpasterstwo Małżeństw Niesakramentalnych, istniejące przy Kościele Św. Krzyża w Krakowie. Ludzie po przejściach, brnący z mozołem do Boga, potrzebują umocnienia w wierze.

Pobyt w Rzymie rozpoczęliśmy Mszą Św. odprawioną przez naszego duszpasterza Ks. Jana w podziemiach Bazyliki Św. Piotra.

Dwa razy odwiedziliśmy kryptę z grobem Jana Pawła II i to było dla nas najbardziej poruszającym przeżyciem. W tym miejscu Polacy czują się najbardziej zrozumiani. Zatrzymaliśmy się tu na dłużej trwając w myślnej modlitwie, mówiąc Mu o swoim udręczeniu, o tym co nas boli, niepokoi, z czym sobie rady dać nie możemy. Na grobie Ojca Świętego złożyliśmy list. Dziękowaliśmy w nim za Adhortację Familiaris Consortio, w której wzywał gorąco pasterzy i całą wspólnotę wiernych do okazania pomocy rozwiedzionym, do podejmowania z troskliwą miłością starań o to, by nie czuli się odłączeni od Kościoła. Papież wiedział, jakie spustoszenie w życiu i psychice człowieka powodują te przejścia.

Prosiliśmy, by w Domu Ojca, wstawiał się za nami, by pomagał nam czuć się nadal Jego dziećmi i nie pozwalał nam wątpić o Bożej Miłości.

Zwiedzaliśmy bazyliki rzymskie. Rzym jest porażający i przytłaczający swoją wielkością. Jeśli ktoś z nas miał cień wątpliwości i zadawał sobie to najbardziej dramatyczne pytanie; czy Bóg naprawdę istnieje, musiał się poddać. Przed wiekami, kiedy Bóg był natchnieniem artystów, budowniczych, mecenasów sztuki, człowiek dokonywał rzeczy niesamowitych, monumentalnych, które zadziwiają, zachwycają, na które człowiek z początku XXI w. patrzy z niedowierzaniem, podziwem i zdumieniem. Jak oni to budowali, jak stawiali wielotonowe kolumny, malowali, układali przepiękne mozaiki, nie mając ciężkiego sprzętu, dźwigów, elektryczności, komputerów..., myśleliśmy siedząc na Hiszpańskich Schodach, czy wędrując urokliwymi uliczkami na Zatybrzu. Ileż traci współczesny świat eliminując Boga ze wszystkich możliwych dziedzin życia?

To, co przeżyliśmy w czasie trwania pielgrzymki do Rzymu, nie jest porównywalne z niczym innym i trudno to opisać, bo nieporadne i ubogie wydają się słowa, ale wspomnienia, które ze sobą nosimy, pozostaną na długo w naszej pamięci i sercach.