Na początku pracy chciałbym przybliżyć kilka faktów dotyczących Australii, które pomogą w dalszej części mojej pracy w ocenie szans, wyzwań i zagrożeń dotyczących tego państwa. Australia to kraj położony na półkuli południowej, obejmujący najmniejszy kontynent świata, wyspę Tasmanię i inne znacznie mniejsze wyspy na Oceanie Indyjskim i Spokojnym. Australia nie posiada granic lądowych z żadnym państwem, ale ma sąsiadów poprzez morza. Od północy są to: Indonezja, Timor Wschodni i Papua-Nowa Gwinea; na północnym wschodzie: Wyspy Salomona, Vanuatu oraz Nowa Kaledonia; na południowym wschodzie: Nowa Zelandia. Australia jest jedynym państwem, które jest również kontynentem.

Australia jest krajem wysoko rozwiniętym, z wielokulturowym społeczeństwem. W porównaniu z innymi państwami Australia jest notowana bardzo wysoko, jeśli chodzi o jakość życia, opiekę zdrowotną, przeciętną długość życia, poziom wykształcenia, swobodę działalności ekonomicznej, wolność osobistą i prawa polityczne i obecnie znajduje się na 2 miejscu po Norwegii. Miasta australijskie są w światowej czołówce w dziedzinie życia kulturalnego. Australia jest członkiem brytyjskiej Wspólnoty Narodów, zachowującym w aktach prawnych nazwę dominium. Ustrojem politycznym jest formalnie federacyjna monarchia konstytucyjna z dwuizbowym parlamentem. Głową państwa jest Królowa Australii reprezentowana przez gubernatora generalnego. Tytuł Królowej Australii został nadany panującemu monarsze brytyjskiemu w 1971 przez australijski parlament. Praktycznie głową państwa jest gubernator generalny Australii, reprezentujący królową Australii Elżbietę II. Premierem Australii jest Julia Gillard. Władzę ustawodawczą sprawuje dwuizbowy parlament, wyłaniany w wyborach powszechnych: Senat o kadencji sześcioletniej, liczący 76 senatorów: po 12 przedstawicieli każdego stanu i po 2 przedstawicieli Terytorium Północnego i Australijskiego Terytorium Stołecznego oraz Izba Reprezentantów o kadencji trzyletniej, licząca 150 deputowanych, wybieranych proporcjonalnie do liczby ludności. Władzę wykonawczą sprawuje rząd formalnie pod przewodnictwem gubernatora generalnego, a faktycznie z premierem na czele, powołany przez gubernatora generalnego w imieniu królowej i odpowiedzialny przed Izbą Reprezentantów. Do wyłącznej kompetencji władz federalnych należą sprawy: obrony, polityki zagranicznej, handlu zagranicznego i imigracji. Wymiar sprawiedliwości sprawują: Federalny Sąd Najwyższy, Sąd Federalny zajmujący się sprawami gospodarczymi i dotyczącymi bankructwa, Australijski Sąd Rodzinny oraz stanowe sądy najwyższe i sądy jednostek terytorialnych. Każdy stan ma własną konstytucję, dwuizbowy organ ustawodawczy (z wyjątkiem Queenslandu, gdzie istnieje parlament jednoizbowy) i rząd stanowy; na czele stanów stoją gubernatorzy mianowani przez monarchę bryt. na wniosek rządu Australii. Stany dzielą się na hrabstwa, okręgi i miasta.

Już w okresie międzywojennym australijscy politycy często używali sformułowania, iż to co dla Europy jest Dalekim Wschodem, dla nich jest Bliską Północą. Miało to służyć uzmysłowieniu różnic między postrzeganiem regionu przez Australię oraz przez Wielką Brytanię, która do II wojny światowej była głównym, jeśli nie jedynym, gwarantem jej bezpieczeństwa. Dla Brytyjczyków był to region ważny, ale nie tak ważny jak Europa. Dla Australii przeciwnie – wydarzenia w Azji Wschodniej i na Pacyfiku bezpośrednio przekładały się na poziom bezpieczeństwa tego kraju. II wojna światowa z całą brutalnością obnażyła brytyjską niezdolność do prowadzenia wojny na dwóch frontach naraz. Ogromna większość sił i środków została skupiona w Europie i na Bliskim Wschodzie, zaś Azja Wschodnia znalazła się na dalszym planie. W tej sytuacji Australia zwróciła się do Stanów Zjednoczonych, odgrywając rolę wielkiej bazy logistycznej i zaopatrzeniowej dla wojsk dowodzonych przez generała MacArthura. W okresie zimnej wojny australijska polityka zagraniczna pozostawała w pewnym rozdarciu między dwoma wielkimi sojusznikami: USA i Wielką Brytanią. Niewątpliwie ważniejszym partnerem w sensie strategicznym czy militarnym był Waszyngton. Duży wpływ na kreowanie wspólnej polityki bezpieczeństwa miał Pakt Bezpieczeństwa Pacyfiku inaczej nazywany ANZUS powołany 1 września 1951 roku w San Francisco. Skrót wziął się od pierwszych liter Państw członkowskich: Australia, Nowa Zelandia, USA. Powstanie paktu wiąże się z amerykańską polityką tworzenia antykomunistycznych bloków militarnych i stanowiło odpowiednik NATO w tym rejonie świata. Jego podstawowym celem było stworzenie wzajemnych gwarancji bezpieczeństwa dla krajów członkowskich i zapewnienie bezpieczeństwa w rejonie Oceanu Spokojnego. Gwarantuje on wzajemną pomoc w razie zbrojnego ataku na któregokolwiek z sygnatariuszy. Sojusz ten zawarto po załamaniu się wysiłków Stanów Zjednoczonych, mających na celu stworzenie większej organizacji, która miałaby obejmować państwa regionu Azji Południowowschodniej i Oceanu Spokojnego. Przy okazji w australijskiej myśli politycznej czy strategicznej narodziły się dwa ciekawe sposoby argumentowania, pozwalające znaleźć przekonujące uzasadnienia dla bardzo aktywnego i niekiedy budzącego kontrowersje wśród opinii publicznej zaangażowania po stronie USA. Pierwszym była tzw. forward defense, co można przetłumaczyć jako „obronę wysuniętą”. W ramach tej koncepcji dowodzono, iż istnieje bezpośrednie przełożenie sytuacji geopolitycznej w Azji Południowo-Wschodniej na poziom bezpieczeństwa Australii. Stąd np. udział w wojnie wietnamskiej był nie tylko gestem sojuszniczej lojalności, lecz także działaniem w żywotnym interesie własnego państwa. Lepiej bronić się przed zagrożeniami, gdy są jeszcze relatywnie daleko od domu, niż gasić potem pożary na własnym podwórku. Po drugie Australia traktowała USA jako pewnego ubezpieczyciela swoich interesów i bezpieczeństwa a poprzez kolejne pakty jedynie zacieśniała współpracę między nimi. Australia trzymała się tu kierunku wytyczonego przez USA, na co zresztą nałożyły się też pewne wewnętrzne uwarunkowania polityczne, związane z bardzo mocno antykomunistycznymi nastrojami wśród działaczy katolickich w Australii. ciosem w relacje dwustronne była tzw. doktryna Nixona, zwana też często doktryną Guam, od miejsca jej ogłoszenia, co nastąpiło w lipcu 1969 roku. Mówiąc w największym uproszczeniu, przewidywała ona, iż choć USA utrzymają nad swoimi sojusznikami na Pacyfiku parasol nuklearny na wypadek poważnego zagrożenia ich bezpieczeństwa, mniejsze regionalne kryzysy powinni oni rozwiązywać własnymi siłami. Oznaczało to dla Australii konieczność większego zaangażowania państw regionu w budowanie stabilności i bezpieczeństwa. Zmuszało to także Australię do pewnej wstrzemięźliwości w rozmaitych regionalnych konfliktach. Analizując współczesną współpracę pomiędzy tymi dwoma państwami dochodzę do wniosku, że jest ona stosunkowo bliska. Fakt ten potwierdza wiadomość, że do 2016 roku Stany Zjednoczone będą posiadały w australijskim porcie Darwin liczący 2,500 Marines oddział bojowy. Zdaniem Obamy, „Stany Zjednoczone nie mają bliższego sojusznika niż Australia, związanego wspólnymi wartościami”. Premier Gillard uważa, iż „zwiększona obecność sił USA zwiększy stabilność na obszarze Azji i Pacyfiku”. Warto jednak pamiętać, iż nawet bez nowej bazy w Darwin, na terenie Australii istnieją trzy ważne, choć ze swej natury mało eksponowane instalacje. Najsłynniejszą z nich jest wspólna baza wojskowa w Pine Gap, na pustyni na pograniczu Terytorium Północnego i stanu Australia Południowa, niemalże na geograficznym środku kontynentu. Oficjalnie charakter tego miejsca jest objęty ścisłą tajemnicą. Nieoficjalnie, jest to jeden z największych na świecie ośrodków wywiadu elektronicznego, gdzie znajduje się osiem ogromnych anten działających w ramach programu ECHELON, prowadzonego przez wojskowe służby specjalne USA, Wielkiej Brytanii, Kanady, Australii i Nowej Zelandii.Rola Australii w tym układzie jest istotna, lecz nie kluczowa. Możliwość korzystania z jej ogromnego terytorium daje Amerykanom istotne korzyści militarne. Mimo to, ważniejszy zdaje się być udział w koalicji balansującej Chiny takich państw jak Indonezja, Wietnam, Filipiny, Republika Korei czy Tajlandia. To z tymi krajami Chiny toczą spór terytorialny i to ich interesy są w tej chwili zagrożone. Jeśli Morze Południowochińskie stałoby się de facto chińskim jeziorem, Chiny przejęłyby kontrolę nad kluczowym szlakiem handlowym, którym rocznie transportuje się towary warte ponad 5 bilionów dolarów. Nie mówiąc już o bogatych złożach surowców energetycznych i łowiskach ryb. Stąd nie może dziwić aktywna postawa Ameryki wobec dynamicznej polityki w Azji i na Pacyfiku. Gdyby chcieć jakoś zaszufladkować charakter więzów łączących obecnie USA i Australię, jest to przede wszystkim bardzo bliski sojusz wojskowy, będący wciąż fundamentem bezpieczeństwa Australii, zwłaszcza bezpieczeństwa rozumianego bardzo tradycyjnie – jako wolność od fizycznych zagrożeń dla terytorium Australii i jej ludności.

Stosunki chińsko-australijskie można podzielić historycznie na cztery fazy. Pierwsza to okres od powstania ChRL do uznania przez Australię rządów komunistycznych w Państwie Środka, co miało miejsce dopiero w 1972 roku. Jak już sygnalizowałem, był to czas półoficjalnego rozwoju więzów gospodarczych, ale na razie dotyczących głównie sektora rolno-spożywczego, przy jednoczesnych lodowatych stosunkach politycznych. Druga epoka to okres od 1972 do 1989, czyli oczywiście do masakry na Placu Niebiańskiego Spokoju w Pekinie, która zrobiła piorunujące wrażenie na australijskiej opinii publicznej. Jest to czas wzajemnej fascynacji, zwłaszcza po stronie australijskiej. Wymieniane są niezliczone wizyty na różnych szczeblach, rozwija się współpraca naukowa i kulturalna, a Chiny stają się modne wśród australijskich turystów. Naturalnie idzie też za tym współpraca gospodarcza. Ułatwieniem jest również zdecydowana liberalizacja rasistowskiej dotąd polityki imigracyjnej Australii i otwarcie się na przybyszów z Azji, nawet w roli stałych mieszkańców.

Po wydarzeniach z czerwca 1989 w Australii następuje okres gorzkiej refleksji nad własnym postrzeganiem Chin – wielu wpływowych komentatorów przyznaje się czy oskarża współobywateli o zbudowanie sobie wyidealizowanego, wręcz naiwnego obrazu Chin, który w jednej chwili rozsypał się jak domek z kart. Nie trwa to jednak długo. Już w 1991 były premier Australii Gough Whitlam, znany sinofil, jako pierwszy tej rangi zachodni polityk składa wizytę w Chinach i przełamuje ich izolację dyplomatyczną, w jakiej znalazły się po krwawym stłumieniu studenckich protestów. W tym samym roku na czele australijskiego rządu staje Paul Keating, dla którego stosunki z szeroko rozumianym basenem Pacyfiku są absolutnym priorytetem polityki zagranicznej – dość powiedzieć, że był on współtwórcą APEC. Te wydarzenia otwierają trwającą do dziś fazę czwartą stosunków z Chinami – fazę bardzo dynamicznie rozwijających się i coraz bliższych relacji. Być może zbyt bliskich.

Podsumowując dochodzę do wniosku, że Australia ma obecnie dwóch kluczowych partnerów: USA i Chińską Republikę Ludową. W obu przypadkach są to zupełnie inne relacje, co za chwilę rozwinę, ale każdy z tych partnerów ma dla Australii fundamentalne znaczenie. Z żadnego z nich Australia nie chciałaby rezygnować, z oboma chce pielęgnować jak najlepsze relacje. Wcześniej opisałem już stosunki z USA, jednak współpracę z Chinami nie da się tak łatwo zdefiniować. Na pierwszy rzut oka ich najbardziej oczywistym wymiarem są więzy ekonomiczne. Chiny są dla Australii wymarzonym odbiorcą eksportu, ponieważ ich wciąż bardzo dynamicznie rozwijająca się gospodarka jest w stanie wchłonąć właściwie nieograniczone ilości surowców, zwłaszcza energetycznych. Choć wzbudza to duże emocje wśród opinii publicznej, Australia sprzedaje Chinom nawet uran, warto zresztą pamiętać, że jest ona czymś w rodzaju uranowej Arabii Saudyjskiej, mając ogromne i wciąż słabo wykorzystane złoża. Chiny inwestując w import surowców z Australii ożywiają najsłabiej rozwinięte części kraju, dając pracę tysiącom ich mieszkańców. Ale nie można sprowadzać tych stosunków tylko do gospodarki. Australia zdaje sobie sprawę, że w najbliższych dekadach to właśnie Chiny będą mocarstwem nadającym ton jej części świata. Nie jest jeszcze do końca jasne, czy będą w tej roli samodzielnie, czy też w konkurencji z USA, ale na pewno od ich postawy będzie zależeć w regionie bardzo wiele. W tym kontekście często pada określenie odpowiedzialny udziałowiec, które co prawda zostało wypracowane w kręgach dyplomacji amerykańskiej, ale dobrze oddaje politycznej oczekiwania Australii wobec Chin. Chodzi o to, aby były gotowe być jednym z liderów regionu nie tylko poprzez realizację własnych interesów i gospodarcze podporządkowywanie sobie sąsiadów, lecz także przez współudział w rozwiązywaniu problemów w tej części świata, zwłaszcza politycznych. Cała polityka zagraniczna Australii od kilkunastu lat balansuje między oboma mocarstwami. W jej interesie są jak najlepsze relacje chińsko-amerykańskie, zaś wszelkie ich zaognianie jest dla Australii niekorzystne i potencjalnie niebezpieczne.

Analizując położenie geograficzne i rolę sojuszy, które zostały już opisane, pozycję Australii w świecie można zdefiniować za pomocą kilku sfer życia. Na pewno najważniejszymi z nich są następujące sfery: polityczna, ekonomiczna, militarna, społeczna, informacyjna, ochrona środowiska. W dalszej części pracy postaram się określić najważniejsze szanse, wyzwania i zagrożenia dla Australii, w każdym z tych punktów. Analizując politykę Australii, uważam, że szansą jest wzrost znaczenia tego państwa na arenie międzynarodowej poprzez wspólne stosunki międzynarodowe z USA i Chinami. Warto jednak dodać, że utrzymywanie dobrych stosunków z tymi mocarstwami jest największym wyzwaniem stojącym przed polityką zagraniczną tego państwa. Uważam, że Australia nie może utrzymywać dobrych stosunków jedynie z jednym z tych państw ponieważ spowoduje to monopol na terenie Pacyfiku, który może być niebezpieczny dla wyspy. Największym zagrożeniem w polityce zagranicznej jest z pewnością groźba konfliktu pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami, która zmusi Australię do postawienia się po jednej stronie w opozycji do drugiego mocarstwa. Taka sytuacja spowoduje stratę nie tylko dla znaczenia państwa na arenie międzynarodowej ale również wielkie straty w gospodarce. W sferze ekonomicznej, szansą jest dalszy rozwój współpracy gospodarczej z Chinami, które importują najwięcej surowców naturalnych, napędzając w ten sposób gospodarkę Australii i dając miejsca pracy ludziom z najuboższych części kraju. Wyzwaniem jest na pewno utrzymanie dobrych stosunków gospodarczych z Chinami ale jak również z Stanami Zjednoczonymi i Europą, ponieważ nie można zamykać rynków dla innych państw, ponieważ może to być istotnie zagrożenie w przypadku wystąpienia konfliktu międzynarodowego. W sferze militarnej, szansą jest na pewno szybszy rozwój sił zbrojnych dzięki sojuszowi z USA i bazom Stanów Zjednoczonych na terenie Australii. Powoduje to możliwość wspólnych ćwiczeń i wspólnego kształcenia się wojsk, co dla Australii mającej mniejsze nakłady finansowe na wojsko jest bardzo ważne. Wspólne ćwiczenia są również wyzwaniem na przyszłość, ponieważ tylko dzięki nim siły zbrojne mogą się rozwijać w odpowiedni sposób. Zagrożeniem jest konflikt zbrojny pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Chinami, gdyż jak wiemy będzie to wojna o charakterze międzynarodowym a Australia z swoim potencjałem zbrojeniowym nie będzie mogła odegrać znaczącej roli w tym konflikcie. Dzięki współpracy z USA, szansą dla społeczeństwa jest napływ wysokowykwalifikowanych pracowników, którzy w sposób oczywisty podniosą również umiejętności rodzimych badaczy. Wyzwaniem jest na pewno utrzymanie dziedzictwa kulturowego i charakterystycznej kultury Aborygenów, przed napływem obcej kultury. Zagrożeniem jest zbyt duży napływ taniej siły roboczej z Chin, który może doprowadzić do podziałów społecznych. Australia mimo iż jest stosunkowo dużym państwem to większość z jej terenów stanowią pustynie i miejsca, w których nie ma osadnictwa. Dlatego duży napływ ludzi z zewnątrz może spowodować gwałtowny przyrost gęstości zaludnienia, co również jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa Australii. W sferze informacyjnej, szansą ale i wyzwaniem jest import nowinek technicznych zarówno z USA jak i z Chin. Jak wiemy są to państwa dysponujące wielkimi nakładami na rozwój informatyczny, dlatego zadaniem Australii jest wykorzystać tą możliwość. Uważam, że zagrożeniem jest na pewno cyberterroryzm, który dzięki globalizacji staję się głównym zagrożeniem dla bezpieczeństwa większości państw rozwiniętych. W sferze ochrony środowiska, szansą jest utrzymanie unikalnego środowiska naturalnego dzięki pustyniom i innym terenom, które nie zostały jeszcze zurbanizowane. Uważam, że jest to również wyzwaniem, ponieważ nawet największe nakłady finansowe nie zrekompensują strat w środowisku naturalnym, dlatego uważam, że politycy powinni otoczyć ochroną zarówno unikalną faunę i florę. Zagrożeniem dla ochrony środowiska jest szybki rozwój gospodarczy, który powoduje ich potrzebne są nowe miejsca dla powstających fabryk.