“NIECH ZSTĄPI DUCH TWÓJ! I ODNOWI OBLICZE ZIEMI, TEJ ZIEMI!” - zdanie to padło na Placu Zwycięstwa w Warszawie w 1979 roku. Redaktor naczelny dziennika “Życie” tak skomentował owe słowa: “Pamiętam, jakim niewysłowionym dreszczem przejęło mnie to dramatyczne wezwanie. Te wstrząsające słowa wyrwały z uśpienia cały naród, czyniąc go wrażliwą wspólnotą. Ta chwila naprawdę odmieniła oblicze ziemi, tej Ziemi, gdyż pojawiła się zapowiedź wielkich zmian, czyli solidarności, wolności, niepodległości”.

Słowa te powszechnie uważane są za motto lat 80-tych XX wieku, które doprowadziły do tzw. „obalenia komunizmu”. Mówi się, że był to początek „Solidarności” i powszechnego zaktywizowania społeczeństwa polskiego, ciemiężonego przez polskojęzycznych sowietów.

2.06, trzydzieści trzy lata temu, nic nie zapowiadało, że Polska może się uwolnić od komunistycznego totalitaryzmu. Prawie nic- mieliśmy bowiem od ponad pół roku rodaka na Tronie Piotrowym. Okoliczności wyboru, osobowości oraz wiele innych pozornych zbiegów- i stał się cud. Bo tak trzeba nazwać wybór Karola Wojtyły, papieża z kraju katolickiego. Dodatkowo On po raz pierwszy przyjechał do ojczyzny jako papież, wbrew wszystkiemu. Już pierwszego dnia, właśnie 2 czerwca wygłosił słowa, które okazały się zbawiennym proroctwem, ale też zadaniem dla nas wszystkich, dla poprzedniego i obecnego pokolenia.

Wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież. Wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!

Nie znajdziemy w tej wypowiedzi modernizmu ani opowieści o kremówkach. Są za to jasne

i bezkompromisowe zdania o konieczności ponownego i ciągłego włączania Chrystusa w życie i dzieje narodu polskiego. Papież prosił – w kraju rządzonym przez bolszewików, okupowanym przez Sowietów – aby Polska ponownie oparła swą tożsamość o Chrystusa, aby religia przestała być marginalizowana jako prywatne przekonanie obywatela, dla którego nie ma miejsca w życiu publicznym. W tym kontekście jest to rzeczywiście wezwanie do zrzucenia jarzma sowieckiego. Ale celem samym w sobie nie jest wolność, tylko Polska katolicka. Lata 80-te to czas odnowienia religijnego. Religia stała się dla Polaków głównym orężem walki z komuną. Ale kiedy udało się już zwyciężyć totalitaryzm, to ci, którzy wcześniej razem

z wszystkimi korzystali z siły duchowej, a znaleźli się u władzy, zaczęli z religią walczyć. I na początku lat 90-tych doprowadzili do poważnego kryzysu wiary. Było gorzej niż teraz. Wciąż wiele trzeba w nas odnawiać- moralnie i duchowo i politycznie. Dlatego słowa modlitwy naszego papieża są wciąż aktualne.

A ponieważ totalitaryzm został pokonany, to i wszystkie dzisiejsze „bolączki” z pomocą Ducha możemy pokonać. Musimy tylko chcieć, działać i modlić się o to odnowienie.

Otworzyła się też droga ku niepodległości. Nastąpił przełom w świadomości ludzi. Ci, którzy byli na placu, gdy wrócili do domu, już byli „inni”. Po tych słowach wszystko było już inne. Jako naród wstaliśmy

z kolan. W znaczeniu politycznym chodziło o pokojowe obalenie komunizmu. I stało się tak dzięki wstawiennictwu papieża i powstaniu nie związku zawodowego a ruchu, jakim była Solidarność. Rok 1980 i finał Solidarności, którego dalekim, odwleczonym, ale nieuniknionym skutkiem był upadek komunizmu. Słowa papieskiego wołania stały się więc impulsem ciągu zdarzeń, który prowadził do „odnowy oblicza” nie tylko polskiej ziemi. Było 10 trudnych lat, fala strajków i powstanie 10 milionowej Solidarności, co można uznać jako pierwszy dowód odnowy oblicza tej ziemi. Dalej stan wojenny, zamach na Papieża, śmierć księdza Jerzego ale i proces liberalizacji systemu komunistycznago. To co się stało 2 czerwca na placu Zwycięstwa było nie do odwrócenia. Potem był „okrągły stół”. Wybory 4 czerwca 1989 roku, runął mur berliński, przestaje istnieć ZSRR, zostaje rozwiązany Układ Warszawski, wojska sowieckie opuszczają Polskę, Polska w NATO i Unii Europejskiej, a ostatnio pomarańczowa rewolucja na Ukrainie.

Odnieśliśmy zwycięstwo, jakich tak niewiele było w naszej historii. Najpierw to było zwycięstwo ducha, które z czasem stawało się zwycięstwem materialnym.

Od pamiętnych słów zaczął się proces, który urzeczywistnił się co prawda, ale czy do końca? Czy nasza ziemia politycznie jest już odnowiona? Owszem nie mamy już totalitaryzmu, ale czy wszystko jest tak jak wymarzyłby sobie papież? Czy ta odnowa się skończyła? Myślę, że nie. Nasza polityka wciąż jest zbudowana na kłamstwie i obłudzie. Możemy ją oczyścić, musimy tylko chcieć i prosić o to, by Duch wciąż wspierał nas za pośrednictwem naszego papieża, będącego już razem z Ojcem, Synem i Duchem Świętym.