Dramat Stanisława Wyspiańskiego jest utworem opartym na autentycznych wydarzeniach i prezentuje bohaterów nie tylko posiadających swoje pierwowzory w rzeczywistości, ale i osadzonych w konkretnych realiach epoki. Wyspiański zaprezentował jednak niepełny obraz społeczeństwa polskiego. Ograniczył się do ukazania chłopów i inteligencji widzianych w kontekście walki narodowowyzwoleńczej oraz modnej w Młodej Polsce ludomanii. Właśnie w tym temacie pisarz ukazuje zachowania społeczeństwa, które z kolei świadczą o zaczerpnięciu w utworze narodowych ideologii. Są one jednak przedstawione w sposób ironiczny, ze zwróceniem uwagi właśnie na to, że owe światopoglądy polskiego społeczeństwa to nic innego, jak tylko mity. W „Weselu” zostały one obalone.

Inteligenci i artyści przedstawieni zostali jako grupa skłonna do wpadania w usypiające samozadowolenie, bierna, bezradna wobec rzeczywistości i narodowej niewoli,. Artyści nie potrafili w żaden sposób podjąć wyznaczonego im przez historię zadania - przewodzenia narodowi. Osiedli na lurach, byli skłonni do poddania się zaborcy. Tak mówi o nich przedstawiciel chłopów, Czepiec, już na samym początku dramatu: „A, jak myślę, ze panowie duza by juz mogli mieć, ino oni nie chcom chcieć”. Bohater zarzuca inteligentom, że mają możliwości, ale nie potrafią z nich korzystać. Tu właśnie mamy do czynienia z obaleniem narodowego mitu o przywódczej roli inteligencji, która może poprowadzić państwo do odzyskania granic i tożsamości narodowej.

Chłopi wykazują patriotyzm i szczery zapał do walki, brak im jednak przywództwa. O ich zdolnościach do walki często jest mowa w utworze- to raz Czepiec stwierdza, iż „A jak my, to my się rwiemy ino, do jakiej bijacki. To Z takich, jak my, był Głowacki.”, to znów Gospodarz, świadek sporu finansowego Księdza, Żyda oraz Czepca, przypomina “rok czterdziesty szósty”, krwawą rzeź dokonaną przez chłopów na szlachcie. Wszystkie te sytuacje są dowodem na to, że chłopów stać na wiele i są oni chętni do ruszenia w bój o wolność, brak im jedynie przywództwa. Gospodarz w rozmowie z Wernyhorą mówi nawet, iż „Dawno serce już gotowo, tem wezwaniem piorunowem.” Dziwić może fakt, iż mimo rozgrywanych swego czasu sporów oraz wybuchających zamieszek między inteligencja a chłopstwem, oba stany te nie mają dziś nic przeciwko sobie. Pan Młody, który zna wydarzenia owych niezgodnych czasów, ale nie chce o nich pamiętać, wypowiada słowa, które świadczą, że zdaje sobie sprawę z konfliktów istniejących pomiędzy poszczególnymi warstwami społecznymi. “Jak to się zmieniają ludzie” - konkluduje Pan Młody - “jak się wszystko dziwnie plecie; myśmy wszystko zapomnieli: o tych mękach, nędzach, brudzie; stroimy się w pawie pióra”. Mimo iż artyści się „narodowo bałamucą”, a chłopi nie mają nic przeciwko wydawaniu za mąż za inteligentów swoich wiejskich kobiet oraz zaproszeniu ich na wesele, to jednak w walce zbratać im się trudno. Wyspiański obala tym samym kolejny narodowy mit- mit racławickiego kosyniera wybawcy- czyli wiarę w siłe chłopów jako wybawicieli narodu polskiego.

Szczególną rolę odgrywa w utworze jednak Wernyhora. Ukazuje się nie jednej tylko osobie i wywiera zasadniczy wpływ na dalsze wydarzenia. Wernyhora, na pół legendarny Kozak, wróżbita z XVIII wieku przybywa z rozkazem porywającym lud do powstania. Gospodarz otrzymuje odpowiednie polecenie i złoty róg, którego głos ma być znakiem do ataku:

Wernyhora

„Wszystko święte, wszystko żywo;

z daleka, a miałem blisko;

wybrałem twój dom, zagrodę

i wybrałem Weselisko:

Waszmość rękę miej szczęśliwą:

Daję Waści złoty róg.

Gospodarz

Złoty róg.

Wernyhora

Możesz nim powołać chór.

Gospodarz

Bratni zbór.”

Gospodarz powierza go jednak Jaśkowi, który ma również zwołać chłopów. Może to świadczyć o tym, że sam boi się brania odpowiedzialności zapowietrzone mu zadanie. Jasiek jednak także nie jest odpowiednio rzetelny do tej roli. Gubi on złoty róg sięgając po pawie pióro, czym z kolei udowadnia, że wbrew mitowi o sile chłopów, nie są oni gotowi do walki o naród polski.

Trudno o jednoznaczną interpretację sceny kończącej dramat. Słomiany chochoł raz nazywany jest “głupim śmieciem”, kiedy indziej Rachel mówi: “nie przeziębi najgorszy mróz, jeźli kto ma zapach róż; owiną go w słomę zbóż”, co wskazywałoby optymistyczną interpretacje, zgodnie z którą autor wyrażałby nadzieję, że społeczeństwopolskie “ocknie się ze snu spowodowanego wieloletnią niewolą.” Być może więc Wyspiański nie chce całkowicie pozbawiać ludzi wiary w prawdziwość narodowych mitów.