W cz. III ,,Dziadów”, w której to Konrad ukazuje swe myśli i postawę wobec Boga. W swym monologu podkreśla swą samotności niezrozumienie przez innych jego poezji. Uważa, że nikt z ludzi nie jest w stanie pojąć jego wspaniałych myśli, jedynie natura i Bóg mogą to uczynić. Obraża mędrców, poetów i proroków, jednocześnie uważając siebie za istotę najdoskonalszą. Konrad w tej scenie mówi o swej nieśmiertelność, którą zapewnia mu tworzona przez niego poezja, nazywa siebie również „mistrzem”, co świadczy o jego pyszności . Próbuje także nawiązać dialog, zadaje mu pytanie „Cóż Ty większego mogłeś zrobić Boże”, pokazując swe zadufanie w sobie. Nie jest pokorny względem Boga, manifestuje przez cały czas swą wyższość, nie potrafi się ukorzyć przez Nim. Chce także poznać przyszłość. W konfrontacji z Bogiem szuka sposobu na uratowanie swego udręczonego narodu, który bardzo kocha. Pragnie dostać od Boga władzę nad duszami, aby zapanować nad carem. Bluźni przeciw Bogu, wypowiadając słowa „kłamca, kto Ciebie nazwał miłością, Ty jesteś tylko mądrością ”. Wątpi w istnienie Boga oraz jego miłość. Wyzywa Go na pojedynek, grozi przegraną oraz zniszczeniem zarówno Boga, jak i jego dzieł. Na szczęście Konrada największe bluźnierstwo przeciwko Najwyższemu wypowiada za niego szatan, a mianowicie porównuje Stwórcę do cara. W celi więziennej. Ksiądz Piotr zauważa, iż w Konrada wstąpił diabeł i dzięki temu, że nie wypowiedział największego bluźnierstwa dostaję szansę na egzorcyzmy. Ksiądz zaczyna swe rytuały od słowa zaklinam. Na to szatan w ciele Konrada prosi go by nie bluźnił. Od tego zaczyna się spór. Diabeł drwi sobie z księdza, obraża go, bawi się jego kosztem. Egzorcysta zachowuje cały czas powagę, modli się, nie pozwala sobą manipulować. Dzieje się to w skutek pokładania nadziei w Bogu. Pragnie dowiedzieć się od diabła czegoś o więźniu, o którym Konrad wspomniał, jednak jest to trudne przez błazenadę szatana. Ksiądz jednak nie daje się zwieść i dąży uparcie do swego celu. Diabeł cały czas zmienia taktykę, aby wybić z tropu księdza. Najpierw wypowiada pod jego adresem pochlebstwa, potem drwi ze znaku krzyża, następnie chce wziąć księdza na litość. Ten jednak uparcie modli się, co w końcu owocuje zwycięstwem nad złem, dzięki pomocy Boga.