Rozprawka na podstawie „skapca”. źródła tekstów do znalezienia w internecie Niedawno czytałem książkę pt „Skąpiec” i musiałem sobie zadać pytanie. Czy Harpagon śmieszy, przeraża, czy budzi politowanie? Początkowo zdawać by się mogło, że jest osobą, która posiada wszystkie te cechy razem. Lecz po dłuższym zastanowieniu, dochodzę do wniosku, że jednak najbardziej przeraża. Postaram się dojść do prawidłowej odpowiedzi na te pytanie. Przede wszystkim w dzisiejszych czasach słowo harpagon można „umieścić na półce” obok takich słów, jak chciwiec, sknera, chytrus, centuś, dusigrosz, lichwiarz. Słowa te powszechnie nie budzą miłych odczuć, lecz niestety same złe skojarzenia. Moim zdaniem to dowodzi jak bardzo Harpagon był skąpy. Lecz niestety pieniądze stanowią dla niego sens życia. Jego byt sprowadzał się tylko i wyłącznie do posiadania i rozmnażania swojej fortuny. To nie one, a jego ukochana szkatułka, powodowała wielki radość w jego oczach, biegł ją „uściskać”. Harpagon dla oszczędności próbuje pozbyć się swoich dzieci z domu. Elizę, planuje wydać za mąż, za dużo starszego Anzelma. Harpagon w momencie, kiedy oddaje mu swoją córkę, wręcz raduje się z tego, że pozbywa się córki z domu i koszty utrzymania rodziny są niższe. Mnie przeraża fakt, że pieniądze pełniły dla niego dużo ważniejszą rolę niż jego własne dzieci. Jako, że chce utrzymać standard życia posiada również liczną służbę. Jednak ją traktuje jeszcze gorzej niż dzieci. Chodzą w poniszczonych strojach, gdyż szkoda mu pieniędzy na nowe liberie dla podwładnych. Są źle wynagradzani. Wszystkie przyjęcia urządza jak najtańszym kosztem zaprasza dziesięć osób liczy jak na osiem, każe „nie ścierać za mocno” mebli, aby się nie zużyły. W końcu Harpagon, postanawia pojąć za żonę młodą Mariannę. Ten, kto myśli, że się zakochał, myli się. To czysta kalkulacja. Wie, że dziewczyna wniesie...