Pusty grób jest tylko częściowym dowodem zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Tak naprawdę pusty grób jest tylko pewnym znakiem od Boga. Jezus rzeczywiście zmartwychwstał, ale jest to wydarzenie ponadhistoryczne. Zmartwychwstania nie można naukowo udowodnić, czy zweryfikować. Nikt go nie widział i nie mógł widzieć. Jezus nie wydostał się z pilnie strzeżonej pieczary grobowej i nie unosił się do góry z chorągiewką wielkanocną w ręku. Historycznie można tylko stwierdzić najgłębsze przekonanie uczniów, że Zmartwychwstałego w sposób nadzwyczajny spotkali - i to zmieniło bieg nie tylko ich życia, ale i świata. Zmartwychwstanie to nie reanimacja zwłok, to nie powrót do dawnego życia. Jezus wkracza już w inny wymiar, poza czasem i przestrzenią. Jest już w chwale Ojca, od Niego przychodzi, by ukazywać się swoim uczniom. Najpierw jest świadomość i zwiastowanie, że Chrystus żyje. Apostołowie Go spotkali, Jezus dał się im widzieć, dopiero potem jest mowa o pustym grobie.



Zasadniczym źródłem wiary w Zmartwychwstanie Jezusa miał być nie tyle pusty grób lub też obecność dwóch mężów w lśniących szatach, którzy budzili raczej lęk niż wiarę, ile przypomnienie im słów wypowiedzianych przez Jezusa jeszcze przed Jego śmiercią. W Ewangelii św. Łukasza Jezus aż osiem razy zapowiada swoją mękę, śmierć i Zmartwychwstanie. To właśnie nauka Jezusa z okresu Jego życia ziemskiego ma być decydującym motywem wiarygodności Jego Zmartwychwstania. Objawiając się Apostołom Jezus będzie również przypominał dawaną im wielokrotnie obietnicę powstania z martwych. Wszystkie inne znaki, na które Jezus będzie się powoływał po swoim Zmartwychwstaniu, mają jedynie wspomagać ten pierwszy znak, którym są Jego słowa. Ten, który powstał z martwych, jest Tym samym, który powołał Dwunastu, nauczał, czynił cuda, został umęczony i ukrzyżowany dla naszego zbawienia.