Jonatan Swift, Podróże Gulliwera

przekład anonima z roku 1784,

z oryginałem porównał, uwspółcześnił i wstępem poprzedził Jan Kott,

Warszawa 1956.

I. Wstęp. (cytaty)

- najważniejsze książki angielskiego oświecenia: „Robinson Cruzoe” Daniela Defoe 1719 i „PG” Swifta 1726, społeczne dzieje Anglii sprzed rewolucji przemysłowej XVIII, Wolter dał trzeci ob-raz współczesnej Anglii, która była dla niego krajem tolerancji religijnej i rozumnych kwakrów, ojczyzną Locke’a i Newtona, rozkwitu nauk ścisłych i filozofii racjonalistycznej.

- Swift natomiast napisał w PG: „W królestwie Tribnia (Britain)m przez krajowców Langden (En-gland) zwanym, gdzie przez długi czas bawiłem, lud składa się po większej części z denuncjan-tów, świadków, szpiegów, oskarżycieli i przysięgających, jako też innych płatnych służalców mi-nistrów i ich zastępców”; w Anglii po pokoju w Ultrechcie władzę objęli wigowie i utrzymali ją przez lat blisko 50. Ich przywódcą był sir Robert Walpole, który rządził przy pomocy jawnego i bezwstydnego przekupstwa i chwalił się publicznie, że zna cenę każdego sumienia. Swift przed-stawił Walpole’a pod postacią Flamnapa, wielkiego podskarbiego w państwie Liliputów, który, tańcząc na sznurze w obecności królewskiej, potrafił wyskoczyć przynajmniej na cal wyżej od któregokolwiek z panów w całym cesarstwie.

- w Anglii namiętny purytanin stawał się powoli filistrem. Entuzjazm (z nowego stylu mieszczań-skiego) zastępowała moralność kupiecka. Rodził się powoli nowy rodzaj literacki: realistyczna powieść obyczajowa. Mieszczanin angielski pragnął zobaczyć obraz własnego życia, obronę i uzasadnienie własnej moralności w literaturze.

- Mieszczańscy pisarze usiłowali pogodzić trzeźwy i realistyczny obraz działalności ludzkiej i spo-łecznego bytu z idylliczną wiarą w dobroć i przyrodzoną szlachetność ludzkiej natury; Jonatan Swift wykpił i wyszydził wszystkie ideały Oświecenia: wiarę w postęp burżuazyjny i naukę, zau-fanie do naturalnego porządku, przeświadczenie, że natura ludzka jest rozumna i dobra, że człowiek żyjący w stanie wolnej natury jest szczęśliwy i wolny. Swift w człowieku cywilizacji zo-baczył błazna i zbrodniarza, w człowieku natury – zwierzę nikczemniejsze od wszystkich stwo-rzeń pełzających po ziemi.

- Swift przeszedł szkolę polityki. Był jednym z najbardziej wpływowych publicystów stronnictwa wigów. Bano się go, podziwiano i nienawidzono. Potrafił ranić śmiertelnie dowcipem; kazał Gul-liwerowi w państwie rozumnych koni radować się, że nie jest wśród ludzi; w tym kraju nie było przywódców ni zwolenników partii lub stronnictw politycznych. Nikt nie zachęcał do zła namową lub przykładem.

- podczas pisania PG zauważył Irlandię, która była pierwsza wielką kolonią angielską. Od XVI w. następowało systematyczne niszczenie pozostałości ustroju. 50letnia wojna, której towarzyszyły głód, masakra i konfiskaty ziemi, zamieniła ogromne obszary w pustynie.

- Swift został dziekanem kościoła Św. Patryka w Dublinie; przyjaciel torysów, sławny pisarz, wy-soki duchowny Kościoła anglikańskiego stał się trybunem Irlandii. Całą swoją pasję, namięt-ność, talent, całą wiedzę i doświadczenie oddał walce Irlandii z kapitalistyczną eksploatacją.

- Powiastka filozoficzna narodziła się niemal jednocześnie z powieścią realistyczną w Anglii i we Francji; powieść ukazywała konkretny los ludzki, dawała obrazy gór i dołów społecznych, budo-wała powoli swojego pozytywnego bohatera; powiastka filozoficzna jest zawsze pamfletem, paszkwilem, satyrą, oskarżeniem i wyzwaniem, służy jednemu celowi: walce politycznej, zwal-czała gwałt, przemoc i okrucieństwa feudalizmu w imię praw rozumu i natury.

- PG są znacznie bardziej kartezjańskie od francuskich powiastek filozoficznych. Kartezjusz uczył, że człowiek jest substancją, której całą istotę stanowi myślenie.

- Swift buduje swoje imaginacyjne królestwa dokładnie jak geometra, z zimnym uśmiechem obli-cza proporcje i notuje skrupulatnie w PG wymiary ludzi, zwierząt i rzeczy.

- jeszcze za czasów Swifta znaleźli się doktorzy wierzący w istnienie karzełków i wielkoludów.

- utopia geometryczna staje się drapieżną satyrą polityczną. Wyspa Liliputów jest Anglią, króles-two Blefusku – Francją. Stronnictwa grubych i cienkich końców, toczące ze sobą od trzech po-koleń zacięte walki, z którego końca należy tłuc jajo, wyobrażają katolików i protestantów… Rozszyfrowanie klucza podróży po królestwie Lilliputu bawiło współczesnych.

- Podróż Gulliwera do Lilliputu jest okrutną drwiną ze społeczeństwa dworskiego. Arkana wielkiej polityki, spory religijne i polityczne, wojny zaborcze, gonitwa za zaszczytami, dworska hierar-chia, stany i rangi społeczne stają się śmieszne przez swoją małość. Absolutny monarcha nie większy od dużej myszy jest postacią humorystyczną. Umierający feudalizm nie przestaje być okrutny, ale staje się śmieszny.

- ze wszystkich przygód Gulliwera podróż do królestwa Brobdingnagu jest najmniej pesymistycz-na. Są w niej jeszcze złudzenia, nadzieje, iluzje. Jest nie tylko satyrą, ale rozdziałem utopii o królu filozofie i oświeconym absolutyzmie.

- Swift z jakąś ponurą, niemal anatomiczną zaciekłością ogląda jak gdyby pod mikroskopem ciało ludzkie i pokazuje jego potworną brzydotę. Miłość, jedzenie i wszystkie naturalia, kształty, zapa-chy i dźwięki ogromnieją jak w jakimś złym śnie, aby okazać całą szpetność króla stworzenia. Najstraszniejszy ze wszystkiego jest obraz żebraków w stolicy królestwa, w wielkim mieście Lor-brulgrudzie; pełzną po nim ogromne wszy o pysku podobnym do ryja świni.

- W podróży Gulliwera do krainy Lilliputów pokazał Swift nędzę ludzkiej wielkości; w podróży do krainy Olbrzymów pokazał wielkość ludzkiej nędzy.

- mit o szczęśliwych wyspach i przyrodzonych prawach człowieka stał się jednym z głównych filo-zoficznych argumentów udowadniających niezgodność z naturą i rozumem więzów feudalnych. Dobrzy i niewinni dzikusi wyobrażali marzenia mieszczanina o nowym, szczęśliwym społeczeń-stwie.

- Mieszczanin był dla Rousseau naturalnym człowiekiem; W literaturze angielskiej dwa wielkie obrazy naturalnego człowieka stworzyli Defoe i Swift. Anglia była już po rewolucji mieszczań-skiej. Piętaszek jest bohaterem pozytywnym, pomaga Robinsonowi. Swift w PG stworzył inny obraz naturalnego człowieka. Był nim okrutny, plugawy, rozwiązły Jahus, półbydlę, półczłowiek, używany do najniższych robót w państwie rozumnych koni. Człowiek żyjący w stanie natury – dowodzi nam Swift w czwartej i ostatniej podróży Gulliwera – jest zwierzęciem gorszym od wszelkich zwierząt. Rejestr wad nie ma końca. Ród Jahusów jest najpotworniejszym obrazem człowieka, jaki przekazał nam historia literatury. Nic nam nie zostaje oszczędzone: ani postać ludzka, ani uczucia, ani instynkty. Potępiona zostaje nie tylko natura, ale i historia; człowiek cywilizacji jest tylko groźniejszym i bardziej niebezpiecznym Jahusem.

- Swift pokazuje człowiekowi straszliwą brzydotę jego ciała i podłość jego duszy. Zohydza nawet jego marzenia o nieśmiertelności. Swift gardzi człowiekiem, ponieważ zwątpił w jego wyzwole-nie. Ale ten wściekły pamflet na naturę ludzką jest jednocześnie nabrzmiały historią. Oskarża ustrój, system, panującą klasą. Jest w PG niezwykła jasność spojrzenia, pełna i rzeczywista wiedza o prawdziwych przyczynach doli ludzkiej. Pieniądze jedynie dają dostęp do wszystkich rzeczy, więc dla tej przyczyny nigdy nie możemy mieć dosyć pieniędzy, by je wydawać lub gro-madzić. Są tysiące biednych na jednego bogacza.

- o sporach religijnych: Rozmaitość poglądów pozbawiła życia miliony ludzi; uderza u Swifta zim-ny racjonalizm i brak jakiegokolwiek entuzjazmu religijnego.

- W trzeciej podróży, która została napisana najpóźniej, Gulliwer dostaje się na latającą w powie-trzu wyspę Laputę. Pomysł jest zaczerpnięty z „Prawdziwej historii” Lukiana. Na wyspie Laputa dwór i wielcy panowie zajmują się wyłącznie matematyką i fizyką. Teraz uderza Swift w same fundamenty Oświecenia, w kult wiedzy i postępu. Dla Swifta słowo postęp oznacza już tylko po-stęp burżuazyjny, za nowymi wynalazkami widzi zrujnowane warsztaty, wypędzonych tkaczy, wsie ogołocone z mieszkańców, głód, wyzysk i przemoc.

- Wielkie książki klasyków, jeżeli potępiają człowieka, czynią to zawsze w obronie człowieka. Je-żeli potępiają historię, pokazują zarazem jej rzeczywisty patos: historyczne przyczyny nędzy i niedoli ludzkiej! Przynoszą całość społecznego doświadczenia wieku i jego wielkich sprzeczno-ści. Ich pesymizm nie odbiera ludzkiego sensu historii. Taką jest szkoła klasyków. Taką książką są PG.

- PG były jednym z największych sukcesów wydawniczych wieku. Pierwsze wydanie sprzedano w ciągu tygodnia. W ciągu paru miesięcy PG zostały przełożone na francuski. Pierwsze polskie tłumaczenie wyszło drukiem w Supraślu w roku 1784 pod tytułem „Podróże Kapitana Gulliwera w różne kraje dalekie”. Przekład pozostał nieznany. Pierwsze niemal wierna tłumaczenie w 1842 w Lipsku.

- Wielka książka o nienawiści, oczyszczona ze wszystkiego, co było w niej jadem i krwią, zawę-drowała teraz na stulecie do dziecięcego pokoju – smutne świadectwo upadku kultury literackiej i odwrotu od wielkiej tradycji wieku Oświecenia.

II. Wydawca do czytelnika. (cytaty)

- Autor tych podróży, Lemuel Gulliwer, jest moim dawnym i poufałym przyjacielem, a nawet po matce jesteśmy ze sobą w pokrewieństwie.

- od trzech lat żyje w hrabstwie Nottingham, pod Newark.

- Po zasięgnięciu rady wielu godziwych osób, którym za pozwoleniem autora te papiery pokazałem, odważam się dzisiaj ukazać je światu.

- opuszczone informacje żeglarskie

III. List kapitana Gulliwera do swego kuzyna Ryszarda Sympsona

- dał do druku materiał po usilnych i wielokrotnie ponawianych prośbach kuzyna, zobowiązał go do skonsultowania się z kilkoma młodymi akademikami

- ustęp o Najjaśniejszej Królowej Annie, którą bardzo szanował i uwielbiał, nie został napisany jednak przez niego, bo nie jest jego zwyczajem pochlebiać

- niektóre fałszywe daty podane przez drukarza, jego rękopis został zniszczony po wydrukowa-niu, dlatego przesyła kuzynowi sprostowania w razie, gdyby ten planował kolejne wydania

- odpowiedź na krytykę przestarzałego języka Jahusów – język w jego ojczyźnie zmienia się tak szybko, że po każdym jego powrocie z podróży ledwo mógł ją zrozumieć

- też jest Jahem, ale dzięki nauczycielowi pozbył się „tych piekielnych nałogów (…), to jest kłama-nia, chełpienia się, oszukiwania i dwuznacznego przemawiania”

- pod wpływem spotkań „z małą liczbą jednostek twojego gatunku, a szczególnie z tymi z mej fa-milii (…) reszta tych złych zarodów mojej jahusowej natury znowu we mnie odżyła”

- miał niedorzeczny plan „zreformowania rodzaju Jahusów w tym królestwie”, ale już odstąpił „na zawsze od tego urojenia”

- data: 2 kwietnia 1727

IV. Podróże Gulliwera.

1. część. Podróż do Lilliputu.

Rozdział 1.

- Gulliwer nadmienia w krótkości o swoim urodzeniu, familii i pierwszych przyczynach podróży. – 3. z 5 synów dosyć zamożnego właściciela z hrabstwa Nottingham, nauka „doktorstwa”, chirurg na „Jaskółce” i podróż na Wschód, ślub z panną Marią Burtonówną, córką pończosznika, bieda – kolejne wyprawy, wiele czytał i chętnie uczył się języków „miałem pamięć arcydobrą”, przepro-wadzka z żoną i dziatkami, nadzieja na „polepszenie interesów”, kapitan Wilhelm Prichard i „An-tylopa”, wyruszyli 04,05,1699, żegluga „arcyszczęśliwa”

Statek jego ulega rozbiciu i Gulliwer wpław dostaje się do Lilliputu, gdzie go związują i w głąb kraju prowadzą. – 05,11 burza morska, przewrócona szalupa „Mniemam, że wszyscy zginęli”, dobrnął do brzegu, zasypia, budzi się związany, widzi maluchy, wrzeszczy ze strachu, stworzo-nka uciekają, próbuje się uwolnić, strzelają do niego z łuków, uspokaja się, jeden ze znaczniej-szych z maluchów przemawia do niego, G nic nie rozumie, „Zdał mi się być dobrym mówcą i domyślałem się, że podług prawideł krasomówstwa wiele w mowie swojej mieszał wyrazów peł-nych gróźb i obietnic, litości i grzeczności”, grzecznie im odpowiedział, daje do zrozumienia, że jest głodny, uczta, zjadł wszystko i jeszcze chciał, chcą go przetransportować do stolicy, znów go atakują strzałami, gdy mówi im, że chce zostać wolny, „Lud ten odznaczał się szczególniej w matematyce i mechanice, umiejętnościach wielce szacowanych i protegowanych przez Cesa-rza, znakomitego patrona nauk”, budują machinę do przewiezienia G do stolicy, powitanie przez Cesarza i jego świtę, ulokowany w starym kościele.

Rozdział 2.

- Cesarz Lilliputu, licznym otoczony dworem, odwiedza Gulliwera w więzieniu. – G dostaje śnia-danie

- Opisanie osoby i odzienia Jego Cesarskiej Mości. – „Cesarz był wyższy o jakąś szerokość me-go paznokcia od wszystkich dworzan”, „miał lat 28 i 3 kwartały, z czego 7 lat szczęśliwie pano-wał”, „Odzienie jego było jednostajne i proste”, częściowo azjatyckie, częściowo europejskie, „na głowie miał hełm złoty ozdobiony klejnotami i wspaniałym piórem”, „Głos jego był piskliwy, ale jasny i wyraźny”, „Damy i dworzanie byli pysznie przystrojeni”, „Jego Cesarska Mość czynił mi honor często mówiąc do mnie; jam mu odpowiadał, aleśmy jeden drugiego nic nie rozumieli”.

- Ludzie uczeni przydani są autorowi dla uczenia go języka. – wieść o przybyciu G „sprowadzała mnóstwo ciekawych próżniaków tak dalece, że wsie stały prawie opuszczone i uprawa ziemi niemałą by szkodę poniosła, gdyby był temu Cesarz różnymi edyktami nie zapobiegał”,

- Zyskuje względy przez swoją łagodność. – „Tymczasem Cesarz częste składał rady, co ze mną czynić miano”, strach przed klęską głodu, przed tym, że może się uwolnić, chciano go zabić: „najlepiej byłoby umorzyć mnie głodem albo zaprawionymi trucizną przeszyć strzałami, ale czy-niono uwagi, że zaraza z trupa tak wielkiego mogłaby w mieście stołecznym i w całym państwie wywołać morowe powietrze”, „Monarcha ten czerpie większość dochodów ze swojej królewsz-czyzny i tylko w ważnych okolicznościach nakłada podatki na swych poddanych, lecz ci za to swoim własnym kosztem na wojnę, prowadzoną przez monarchę, iść muszą”, „Cesarz zaszczy-cał mnie częstymi wizytami, a co większa, sam do uczenia mnie języka nauczycielom moim po-magał”

- Rewizja jego kieszeni i odebranie szpady i pistoletu. – on ukrywa „niektóra drobiazgi mnie po-trzebne, a dla nich nic nie znaczące”, np. okulary i teleskop, przetłumaczony tekst z rewizji, np. „jakaś wielka machina płaska, uzbrojona w dwadzieścia bardzo długich zębów”, czyli grzebień

Rozdział 3.

- Gulliwer bawi Cesarza i państwo obojej płci osobliwszym sposobem. – „czyniłem wszystko, co mogłem, aby utrzymać ich w życzliwym dla mnie usposobieniu”, pozwalał tańczyć Lilliputom na dłoniach i bawić się w jego włosach.

- Opisanie zabaw dworu lillipuckiego. – taniec na linie (urzędy otrzymują ci, którzy skaczą najwy-żej bez upadku) „Flimnap, wielki podskarbi, ma zaszczyt, że może na sznurze wyskoczyć przy-najmniej na cal wyżej niżeli którykolwiek z panów w całym cesarstwie”, „Bywają te rozrywki czę-stokroć przyczyną smutnych przypadków”, np. połamane nogi, skręcone karki itp., „Drugi rodzaj rozrywki odbywa się tylko wobec Cesarza, Cesarzowej i pierwszego ministra, i to w specjalnych wypadkach”, najlepsi otrzymują tasiemki za pełzanie pod liną i za skakanie nad nią.

- Gulliwer pod pewnymi warunkami z więzienia wypuszczony. – „tylem posyłał memoriałów o uwolnienie mnie z więzienia, że na koniec Cesarz podał tę rzecz do Rady Stanu, a potem na Radę Ministrów, gdzie nikt mi nie był przeciwny prócz Skyresha Bolgolama, który bez żadnej wi-docznej przyczyny stał się moim śmiertelnym wrogiem” i który miał uzgodnić warunki wypusz-czenia z więzienia, zapisał m.in. że „Człowiek Góra nie wyjdzie z obszernych państw naszych bez pozwolenia naszego, wielką opatrzonego pieczęcią”, „Tenże Człowiek Góra po wielkich tyl-ko gościńcach będzie miał wolność chodzenia i nie będzie przechadzał się lub kładł na łąkach i w zbożach” oraz „Będzie sprzymierzeńcem naszym przeciw naszym nieprzyjaciołom z wyspy Blefusku”.

Rozdział 4.

- Opisanie Mildendo, miasta stołecznego Lilliputu, i pałacu cesarskiego. – G zwiedza miasto, w kształcie kwadratu, „miasto było arcyludne”, domy 3-, 4- i 5piętrowe, pałac cesarski w samym centrum, „opasane murem”, okazały i bogaty, przez otwarte okna zaglądał do pałacu, „Widzia-łem Cesarzową i cesarzówny w swych apartamentach z całą ich asystencją, a Cesarzowa Jej-mość zaszczyciła mnie łaskawym uśmiechem i podaniem mi przez okno do ucałowania ręki swojej”

- Rozmowa między Gulliwerem i sekretarzem stanu o interesach państwa. – S: walczymy z dwie-ma plagami: buntem wewnętrznym i najazdem z zewnątrz, w kraju dwie partie: tramecksan i slamecksan (wysokie i niskie klocki – obcasy przy trzewikach), Cesarz popiera niskie, choć w państwie większość stanowią wysokie, „Lękamy się, żeby syn cesarski, następca tronu, nie miał skłonności do klocków wysokich, zwłaszcza gdy łatwo dostrzec, że jeden jego klocek wyższy jest niż drugi, dlatego idąc trochę kuleje”, filozofowie wątpią, czy istnieją inne państwa zamiesz-kane przez ludzi tak wielkich jak G, dziejopisarze nie wspominają o jakichkolwiek państwach poza Lilliputu i Blefusku, z którym spierają się o to, z której strony należy tłuc jajko, „Podług mo-jego zdania powinno być każdego sumieniu zostawione, który koniec do tłuczenia jest wygod-niejszy”.

- Gulliwer ofiarowuje się służyć Cesarzowi podczas wojny.

Rozdział 5.

- Gulliwer osobliwszym wynalazkiem przeszkadza wtargnieniu nieprzyjaciół. – idzie do Blefus-kian, wiąże ich statki, przecina kotwice i ciągnie za sobą do Lilliputu.

- Cesarz nadaje mu wielki tytuł. – nardaka, Cesarz zamierza podbić cały Blefusk, G się sprzeci-wia, Cesarz obrażony, „Tak to mało znaczą u monarchów największe dla nich uczynione zasłu-gi, gdy po nich następuje uchylenie się od ślepego ich namiętnościom służenia”.

- Posłowie króla Blefusku przychodzą prosić o pokój. – „traktat zawarty pod kondycjami dla Lilli-putu arcypożytecznymi”, posłowie dziękują G za wstawiennictwo, on obiecuje ich odwiedzić za-nim wróci do siebie, Cesarz wyraża zgodę, ale podejrzewa go o wiarołomstwo.

- Zajmuje się ogień w pałacu Cesarzowej. – jedna z dam zasnęła nad czytaniem romansu.

- Gulliwer wiele się przykłada do ugaszenia pożaru. – przyszedł mu „na pamięć pomysł arcydo-bry”, „Szczęśliwym trafem do tej chwili nie załatwiłem jeszcze naturalnej potrzeby”, gaszenie og-nia zajęło mu 3 minuty, Cesarz przebaczył mu ten postępek, ale Cesarzowa „niewymowną z po-stępku mojego powziąwszy obrzydliwość przeniosła się w najodleglejsze części pałacu”.

Rozdział 6.

- Obyczaje mieszkańców Lilliputu, ich nauki, prawa, zwyczaje i sposoby wychowania dzieci. – Lil-lipuci mniej niż 6 cali, wszystko proporcjonalne; „Mają litery i pisma”, piszą ukośnie od jednego rogu papieru ku drugiemu; „Umarłych grzebią prosto, głową na dół”; najsrożej karane donosi-cielstwo, jeśli ktoś udowodni swoją niewinność, zabijają oskarżyciela; oszustwa karzą śmiercią; jeśli ktoś przez 73 księżyce zachowywał prawa i może to udowodnić, dostaje tytuł snipall (pra-womyślny); „W obieraniu osób na urzędy więcej uważają na poczciwość niżeli na wysoką zdat-ność”; „Ktokolwiek między Lillipucjanami nie wierzy Boskiej Opatrzności, wyłączony zostaje od sprawowania jakiegokolwiek urzędu publicznego”; „Niewdzięczność u Lillipucjanów jest szkara-dną zbrodnią karaną śmiercią”; celem związku kobiety i mężczyzny „jest rozmnożenie gatunku”, „łączą się ze sobą tylko z pożądania”; obowiązek posyłania dzieci na wychowanie po ukończe-niu przez nie 20 księżyców, „Szkoły są różnego rodzaju (…) stosownie do ich urodzenia, talen-tów i skłonności”; kary dla matek i opiekunek za opowiadanie dziewczętom „historii głupich albo powieści sposobnych wrazić w nie bojaźń (co arcyzwyczajne jest służącym w Anglii)”; 12 lat „zdatna do małżeństwa”;

- Sposób życia autora w owym kraju. – G spędził u nich 9 miesięcy i 13 dni; 200 szwaczek robiło mu koszule, 300 kucharzy gotowało jedzenie, „Baranina nie jest u nich tak dobra jak u nas, ale za to wołowina jest przedoskonała”; jadał z nim Cesarz i jego świta.

- Jego obrona wielkiej damy. – plotka, że żona podskarbiego się w nim zakochała i potajemnie go odwiedzała – bzdura, bo zawsze była razem z innymi damami i zawsze było wiadomo, kto i kie-dy go odwiedza; zmniejsza się wpływ G na Cesarza, za to wzrasta władza Flamnapa.

Rozdział 7.

- Gulliwer dowiedziawszy się, że go chcą pozwać o zbrodnię zdrady stanu, ucieka do królestwa Blefusku. – „Nie byłem dotąd przy żadnym dworze, a to dla niskości urodzenia mego”, czytał jednak i słyszał o intrygach dworskich, nie spodziewał się, że tak daleko od Europy może być podobnie, potajemnie przyszła do niego zaufana osoba i poinformowała go o knowaniach Sky-resha Bolgorama i Flimnapa, główne zarzuty: wypuszczenie uryny w obrębie cesarskiego pała-cu („pod pozorem zgaszenia pożaru (…) złośliwie, zdradliwie i diabelsko przez wypróżnienie swego pęcherza zgasił pomieniony pożar”), odmówił zniszczenia wszystkiego ludu Blefusku (poprosił „o uwolnienie od tej usługi, a to pod nikczemnym i fałszywym pretekstem, że nie mógł w sobie przezwyciężyć wstrętu do przymuszania sumienia i gnębienia wolności narodu niewin-nego”), „jako niewierny poddany, wspierał, wspomagał, ratował i obdarzał posłów”, choć byli nieprzyjacielami Cesarza, podstępnie wybiera się w podróż; Cesarz jest tak dobry, że poprzes-tałby na wyłupieniu oczu G, choć to nie osłabiłoby jego siły, sprzeciw w Radzie, Cesarz propo-nuje zagłodzenie G; G zwiewa z jednym okrętem wojennym, na którym położył swoje ubranie.

- Jak go tam przyjęto. – w Blefusku czekano na G już od dawna, mile przyjęty, choć musiał spać na ziemi, bo nie zabrał swojego łóżka

Rozdział 8.

- Gulliwer szczęśliwym zdarzeniem znajduje sposób porzucenia Blefusku i po niejakich trudnoś-ciach powraca do swej ojczyzny. – pewnego dnia znajduje „prawdziwą” (czyli z rzeczywistości) szalupę, Cesarz żąda wydania G jako zdrajcy lub prosi chociaż o wyłupienie mu oczu, odarty z tytułu nardaka, Król Blefusku proponuje mu, by G pozostał na jego usługach, G odmawia, przy-spiesza przygotowania, wyjeżdża 24,09,1701, uratowany przez przepływający okręt angielskie-go kupca, tylko 2 miesiące spędził z żoną i dziećmi, „Nienasycona chęć widzenia obcych krajów nie dozwalała dłużej siedzieć na miejscu”, syn, Jan, w elementarnej szkole, córka, Elżbieta, zaj-mowała się ręcznymi robótkami; wyruszył na okręcie „Przygoda”.

2. część. Podróż do Brobdingnagu.

Rozdział 1.

- Opis wielkiej burzy. – wyruszył 20,06,1702, „Mieliśmy wiatr arcypomyślny”, wiatr zaczął wiać gwałtownie i bardziej z zachodu niż zazwyczaj 19,04, „Dnia 16,06,1703 jeden wyrostek z wierz-chu masztu zobaczył ziemię”.

- Gulliwer dla zwiedzenia kraju wsiada na szalupę wysłaną po słodką wodę. - żeglarze wybrali się po wodę pitną, „Poprosiłem kapitana o pozwolenie, żebym i ja mógł płynąć dla zwiedzenia kra-ju, jeśliby co było w nim ciekawego”, w pewnym momencie „zobaczyłem żeglarzy , którzy wios-łami usilnie robiąc zdawali się od jakiegoś niebezpieczeństwa uciekać (…) Wtem spostrzegłem człowieka dziwnej wielkości, który ich gonił”

- Zostawiony na brzegu, schwytany zostaje przez krajowca i zaprowadzony do domu rolnika. – G chowa się w zbożu, ale nie może uciec przed żniwiarzami, ponieważ „kłos od kłosa był często tylko o stopę odległy, tak że trudno mi było postępować w tak gęstym lesie”, strasznie się bał, „uważałem bowiem, że ludzie tym są dziksi i okrutniejsi, im większego są wzrostu”, przestraszył się, że jeden ze żniwiarzy zadepcze go i „zacząłem żałośnie krzyczeć, ile mi tylko w strachu sił stawało”, wielkolud w końcu go zauważył i „podniósł mnie na półtora pręta od oczu, aby się le-piej kształtowi mojemu przypatrzyć”, „zdawał się być kontent z mego głosu i gestu i zaczął mi się przypatrywać jako rzeczy jakiej ciekawej, mocno zdziwiony, że wymawiam słowa, chociaż ich nie mógł zrozumieć”, „zaraz pobiegł do swego pana, bogatego kmiecia”.

- Jak się z nim obchodzono i wiele innych wydarzeń. – głos tego pana „ogłuszał mnie jak grucho-tanie młyna wodnego. Ja także jak najgłośniej odpowiadałem różnymi językami, (…) ale darmo, nie mogliśmy się zrozumieć”, „zawołał swoją żonę i pokazał mnie jej”, „Około południa służący

- przyniósł jedzenie. (…) Gospodyni, ukroiwszy kawałek mięsa i pokruszywszy nieco chleba na deskę do siekania, postawiła ją przede mną”, „najmłodszy syn, arcyzłośliwy, pochwycił mnie za nogi i w górę podniósł, tak żem się zatrząsł cały”, piastunka przyniosła niemowlę, „Dziecko wzięło mnie za lalkę i chciało się mną bawić. (…) głowę moją włożyło w gębę; lecz ja tak strasz-liwie zacząłem wrzeszczeć, że przestraszone dziecię z ręki mnie wypuściło”, spadł na szczęście do fartucha gospodyni, zaatakowały go dwa szczury „Straszne bestie natarły na mnie z obu stron, jeden już nawet ciągnął mnie za kołnierz, lecz mu rozpłatałem brzuch i padł martwy u nóg moich. Drugi widząc los towarzysza, uciekł”

- Opis krajowców.

Rozdział 2.

- Portret córki kmiecia. – „Pani moja miała jedną 10letnią córeczkę, dziecko na swój wiek arcy-dowcipne”, „Zrobiła mi 6 koszul i inną bieliznę z najcieńszego płótna, jakie było można dostać, które jednak grubsze było niżeli płótno okrętowe. (…) była mi także nauczycielką języka. Kiedy na jaką rzecz pokazałem palcem, ona mi zaraz powiedziała nazwę tego, tak że w krótkim cza-sie umiałem prosić prawie o wszystko, czego tylko potrzebowałem. (…) Dała mi na imię Grildrig (…) Słowo to oznacza (…) w polskim karzełeczek. (…) nazywałem ją Glumdalclitch, czyli malu-tka piastunką”, „ubolewała, że miałem być wystawiony za pieniądze na bawienie ciekawości najpodlejszego pospólstwa (…) pocieszałem się myślą, że jestem w kraju tym zupełnie obcy i nikt mi po powrocie do Anglii nie wyrzuci, że splamiłem honor”

- Gulliwer zaprowadzony do miasta jarmarcznego, a stamtąd do stolicy. – „Mój pan widząc, jak wielkie mogę przynosić dla niego zyski, umyślił pokazywać mnie w największych miastach kró-lestwa”.

- Opisanie tej podróży. - „Dnia 26,10,1703 przybyliśmy do stolicy, zwanej w ich języku Lorbrul-grud, czyli Duma Świata”, „pokazywano mnie po razy 10 na dzień z wielkim podziwieniem i u-kontentowaniem wszystkiego ludu. Już nieźle naówczas znalem ich język i rozumiałem, co do mnie mówiono”.

Rozdział 3.

- Gulliwer wezwany jest do dworu. – „im więcej mój pan zarabiał, tym bardziej stawał się nienasy-cony. Straciłem zupełnie apetyt i została ze mnie tylko skóra i kości”, „przyszedł slardral, czyli szambelan królewski, z rozkazem do mego pana, aby niezwłocznie szedł ze mną do dworu dla zabawienia Królowej i wszystkich jej dam. (…) Królowa Jejmość z całym dworem swoim niewy-powiedzianie sztukami mymi została ukontentowana. (…) Pytała mnie o moją ojczyznę i podró-że, na co, ile możności, krótko i jasno odpowiadałem”.

- Królowa kupuje go i prezentuje Królowi. – razem z nim została jego opiekunka, „Król tak mądry jak nikt w królestwie, wychowany na filozofii, a zwłaszcza na matematyce, sądził, nim jeszcze zacząłem mówić, że jestem sztuczną machiną”, „Posłał po trzech sławnych mędrców”

- Wchodzi w dysputę z mędrcami Jego Królewskiej Mości. – „Wszyscy się zgodzili, że nie mog-łem być stworzony podług zwyczajnych praw natury (…) wnosili, żem jest zwierzęciem mięso-żernym. (…) Po długich sprzeczkach zgodzono sie na koniec, żem był relplum scalcatch, co tłu-macząc dosłownie znaczy: igraszka natury”.

- Gotują mu pokoje. – „Królowa dała rozkaz nadwornemu stolarzowi, ażeby (…) zrobił pudło ma-jące służyć mi za sypialnię”.

- Zostaje faworytem Królowej. – „Królowa tak sobie upodobała w moim towarzystwie, że beze mnie nawet obiadować nie chciała. (…) sama kładła mi zawsze kawałek mięsa na mój talerz, z którego odcinałem sobie skrawek”.

- Broni honoru swego kraju. – Król „lubił rozmawiać ze mną, dowiadywać się o obyczajach, religii, prawach, rządzie i naukach w Europie, a ja, ile możności, starałem się odpowiadać jak najle-piej”, Król: „Jakże wielkość ludzka jest marna, kiedy tak liche robaczki mogą ją naśladować; i oni mają zapewne swoje rangi i tytuły (…) liberie, dostojeństwa i urzędy, którymi się szczycą. I u nich, równie jak u nas, kochają, walczą, kłócą się, oszukują i zdradzają.”, „Bladłem i czerwie-niałem z oburzenia, widząc moją kochaną ojczyznę (…) tak wzgardliwie potraktowaną i najdot-kliwiej obrażaną”.

- Kłóci się z karłem Królowej. – „Nikt mnie jednak tak nie gniewał i martwił jak karzeł Królowej, który, będąc najmniejszego wzrostu w tym kraju (…), skoro zobaczył jeszcze mniejszego od siebie, stał się niezmiernie zuchwały. (…) Jednego dnia tak go na siebie rozgniewałem, że por-wał mnie wpół, kiedym się niczego nie spodziewał, wrzucił w miskę śmietany i uciekł. Utonął-bym niezawodnie, gdybym nie był doskonałym pływakiem, bo aż po uszy się zanurzyłem”, „Kar-ła za to dobrze oćwiczono i musiał wszystką śmietanę wypić, do której mnie wrzucił. Stracił też łaskę Królowej”, Królowa dziwiła się jego wielkiej bojaźni, „Powodem do niej były nieznośne przykrości, które od much cierpieć musiałem. (…) Kiedym jadł, rzucały się z zaciętością na mój pokarm i zostawiały tam swoje jajka i inne nieczystości, dla mnie tylko widzialne, bo krajowcy tak drobnych rzeczy dojrzeć nie mogli”, pewnego dnia zaatakowały go osy, „Owady były tak wielkie jak kuropatwy; z zabitych wyciągnąłem żądła, które miały długość półtora cala i ostre by-ły jak igły. Schowałem je troskliwie i z innymi osobliwościami pokazywałem potem w Europie. Trzy z nich podarowałem do kolegium Gresham, czwarte dla siebie zostawiłem”.

Rozdział 4.

- Opis kraju. – „Rozległość tego kraju wynosi 6000 mil długości i 3 do 5 szerokości. Stąd wnios-łem, że geografowie nasi zupełnie błędnie utrzymują, że między Kalifornia i Japonią samo tylko jest morze. (…) Królestwo to jest półwyspem otoczonym od północnego wschodu łańcuchem gór (…), które, z powodu wulkanów na ich szczycie, zupełnie są niedostępne. (…) Rzadko kie-dy mieszkańcy łowią ryby w morzu, bo te nie są większe od europejskich, przeto nie warto ich łowić”, wieloryby „są ulubioną żywnością pospolitego ludu”, „Kraj jest bardzo zaludniony, ma bo-wiem 51 głównych miast, 100 mniejszych, murami opasanych, i wielką ilość wsi”.

- Plan poprawienia nowszych map.

- Pałac Króla i stolica. – „Pałac królewski nie jest regularną budową, ale raczej zbiorem wielu gmachów”, podczas podróżowania widział wielu żebraków, „Najobrzydliwszy ze wszystkiego był widok niezliczonych wszy, uwijających się na odzieży tych nieszczęśliwych”.

- Sposób podróżowania Gulliwera. – „Królowa kazała zrobić dla mnie mniejsze [pudło], (…) które w podróży było daleko wygodniejsze i na kolanach mojej piastunki lepiej sie mogło pomieścić”.

- Główny kościół. – „Mocno byłem ciekawy zobaczyć główny kościół, a osobliwie jego wieżę, uchodzącą za najwyższą w całym kraju”, rozczarował się, „bo wysokość jej nawet 3 000 stóp nie dochodziła”.

Rozdział 5.

- Niektóre przygody Gulliwera. – zbity przez grad, „jakby przez piłki tenisowe”, „mały wyżeł, nale-żący do jednego z ogrodników, (…) wziął [go] w pysk, zaniósł do swego pana i położył przy nim ostrożnie na ziemię. Pies był tak wyuczony, że mi żadnej boleści ni szkody w ubiorze nie spra-wił, ale ogrodnik, który dobrze mnie znał i niezmiernie lubił, mocno był moim widokiem przestra-szony”, „Razu jednego kot krążący po ogrodzie rzucił się na mnie i na pewno by mnie porwał, gdybym się nie obronił szpadą i nie ukrył w gęstym szpalerze. Innego razu wpadłem aż po szyję w dziurę przez kreta wykopaną; ledwo mogłem z niej wyleźć”, „Jestem przekonany, że damy [dworskie] nie miały w tym złych myśli. Postępowały ze mną bez ogródek, jak ze stworzeniem nic nie rozumiejącym. Rozbierały się przy mnie, nawet koszule w mej przytomności z siebie zdejmowały, nic nie uważając na wstyd i przystojność, a ja tuż przy nich stojąc na gotowalni musiałem patrzeć na nie całe nagie, mimo chęci mojej” – nie podobały mu się, bo widział wszystkie defekty z tak niewielkiej odległości, „Nawet nie wstydziły sie przede mną zadośćuczy-nić pewnej naturalnej potrzebie, przy czym napełniały co najmniej dwie trzecie naczynia jak trzy beczki wielkie. Najprzystojniejsza z tych panienek dworskich, mająca lat 16 najwyżej, bawiła się ze mną sadzając mnie nagiego okrakiem na jednej ze swych sutek i inne podobne ze mną wy-prawiała sztuczki, o których czytelnik wybaczy, że nie będę wspominał. Było mi to tak przykre, żem prosił Glumdalclitch, aby mnie więcej do tej panny nie nosiła”.

- Stracenie złoczyńcy.

- Gulliwer pokazuje swoją zręczność w żeglarstwie. – „Królowa (…) starała się mnie rozerwać wszelkimi sposobami, gdyż widziała, żem był smutny”, „Cieśla podług przepisów moich w prze-ciągu dni 10 zrobił mi mały okręcik z żaglami i powrozami. (…) Królowa (…) kazała cieśli zrobić koryto z drzewa (…) W tym to korycie żeglowałem dla mej własnej rozrywki, a dla zabawy Kró-lowej i jej dam, które wielkie ukontentowanie miały z widzenia mej sprawności i szybkości”, pewnego dnia został porwany przez małpę, ale uratowano go, a małpę zabito.

Rozdział 6.

- Różne wynalazki Gulliwera dla przypodobania się Królowej i Królowi. – „Król Jegomość podług zwyczaju krajowego dwa razy się tylko golił w tygodniu”, z jego szczeciny G zrobił grzebień.

- Pokazuje on swoją umiejętność w muzyce. – „Król, mając wielkie upodobanie w muzyce, częste miewał koncerty, na których znajdowałem się, pozostawiony w pudle moim, lecz huk był tak wielki, iż ledwo mogłem poznawać melodie”, próbował grac na klawicymbale, ale był za mały i tylko się zmęczył.

- Król wypytuje go o stanie Europy, o czym mu Gulliwer opowiada. – „Mądrość nie zależy od wiel-kości ciała „ (np. mrówki i pszczoły), „Zacząłem od opowiadania, że nasze stany są złożone z 2 wysp, zawierających 3 potężne królestwa pod jednym monarchą, nie licząc osad, które w Ame-ryce mamy. (…) Opisałem ustanowienie naszego parlamentu (…) sądy (…) Nie opuściłem ani naszych zabaw, ani widowisk publicznych, ani żadnych szczegółów, które mogły czynić zasz-czyt ojczyźnie mojej”, Król zadaje mu liczne pytania.

- Uwagi Króla w tym przedmiocie. – „Nie mogę pojąć, jak królestwo śmie czynić większe wydatki nad intraty i zjadać dobra swoje jak jaki prywatny człowiek. (…) Mocno dziwił się, że podejmu-jemy tak kosztowne i wyczerpujące wojny. (…) Dziwiła go niewypowiedzianie historia naszego ostatniego stulecia. Był to podług niego tylko okropny łańcuch sprzysiężeń, buntów, zabójstw, rzezi, rewolucji, wygnań i najszkaradniejszych skutków, które chciwość, partyjnictwo, hipokryzja, zdrada, okrucieństwo, zajadłość, szaleństwo, nienawiść, zazdrość, żądza, złość i ambicja mogły wydać”, Król: „Dowiodłeś arcydobrze, że niewiadomość, lenistwo i występek są właściwymi przymiotami do ubiegania się o miano prawodawcy, że prawa bywają objaśniane, tłumaczone i stosowane przez osoby, których interes i umiejętności skłaniają do zepsucia, zawikłania i omija-nia tych praw”.

Rozdział 7.

- Gorliwość Gulliwera o honor swojej ojczyzny. – „nieroztropnością byłoby z mojej strony, gdybym dał mu poznać wielkie oburzenie z powodu wyrządzonej zniewagi mojej ojczyźnie”, „Trzeba ato-li wybaczyć Królowi, który, żyjąc zupełnie odłączony od reszty świata, nie zna obyczajów i zwy-czajów innych narodów. Ten niedostatek wiadomości będzie zawsze przyczyną wielu przesą-dów i ograniczonego sposobu myślenia, od którego my i bardziej oświecone kraje Europy jeste-śmy wolni”.

- Czyni pożyteczną Królowi propozycję, która jest odrzucona. – G mówi o prochu i jego działaniu, proponuje zrobienie go Królowi, ten jednak „był przerażony opisaniem tak okropnych prochu mego skutków”.

- Niewiadomość Króla w polityce. – „Otóż nędzny skutek niewiadomości i ograniczonych nauk te-go monarchy bez edukacji! Ten pan, ozdobiony wszystkimi przymiotami, które jednać mogą uszanowanie i miłość narodów, zaszczyconym rozumem mocnym i bystrym, mądrością wielką, umiejętnością gruntowną, obdarzony przedziwnymi do królowania talentami i prawie od narodu swego jak bóstwo czczony, odrzuca przez delikatne, niepotrzebne skrupuły, o których w Euro-pie pojęcia nie mamy”.

- Nauki narodu tego są niedostateczne i ograniczone. – „Umiejętność rządzenia pojmował Król bardzo ciasno, opierając ją na zdrowym rozsądku i rozumie, na sprawiedliwości i łagodności, na prędkim rozstrzyganiu spraw, tak cywilnych, jako i kryminalnych, i na innych podobnych postęp-kach, które nikomu nie są trudne i o których nie ma nawet co mówić”.

- Ich prawa, sprawy wojenne i partie. - prawa „wszystkie są wyrażone w słowach jak najjaśniej-szych, jak najprostszych, a naród ten nie jest ani tak dowcipny, ani tak bystry, żeby w nich mógł znajdować rozmaite znaczenia”, „Styl ich jest jasny, męski i przyjemny, ale bez ozdób, bo uni-kają słów niepożytecznych i coraz innego odmieniania wyrazów”, wojsko „bez żadnego żołdu i nagrody. Są oni wprawdzie doskonali w swej sztuce i arcydobrą zachowują karność”, pospolite ruszenie.

Rozdział 8.

- Król i Królowa jadą ku granicy. – „Zawsze czułem w sercu jakąś nadzieję, że kiedyś odzyskam wolność, chociaż nie mogłem zgadnąć, jakim sposobem, ani też wymyślić planu, który mógłby się powieść”, Król „mocno tego pragnął, aby mi wynaleźć żonę podobnego do mnie wzrostu, dla rozmnożenia rodzaju mego”.

- Gulliwer im towarzyszy. – przystanek niedaleko morza, „udałem większą słabość, niż był w rze-czy samej, i prosiłem, żeby mi pozwolono użyć powietrza nadmorskiego z jednym paziem”.

- Opisanie, jakim sposobem wyszedł z państwa tego i do Anglii się dostał. - G zasypia, paź od-chodzi na bok, pudło G porwane przez orła, który został zaatakowany i upuścił pudło do morza, G płynie w nim przez kilka dni, holuje go statek, ratują Anglicy, kapitan jest przekonany, że G dostał pomieszania zmysłów, ten na potwierdzenie swoich słów daruje mu ząb lokaja jego opie-kunki, po powrocie wciąż miał wrażanie, że jest u Lilliputów, „Gdy przybyłem do domu, który za-ledwie poznałem, a jeden ze służących drzwi otworzył, schyliłem się z obawy, żebym nie ude-rzył głową. Żona moja wybiegła dla ucałowania mnie, a ja schyliłem się niżej jej kolan, myśląc, że inaczej nie dosięgnie ust moich”, „W krótkim czasie przyzwyczaiłem się do żony, do dzieci i do przyjaciół. Żona moja poprzysięgła, że nigdy więcej nie puszczę się na morze, z tym wszys-tkim złe przeznaczenie moje inaczej rozporządziło, a ona nie zdołała mnie zatrzymać, jak w dal-szym ciągu zobaczy mój czytelnik”.

3. część. Podróż do Laputy. Do Balnibardów. Do Luggnaggu. Do Glubbdubdribu i do Japonii.

Rozdział 1.

- Gulliwer rozpoczyna trzecią podróż. – namówiony przez starego znajomego chce znów wyru-szyć, „Jedyna trudność była dostać zezwolenie mojej żony, lecz ona w końcu na to przystała”, „Wyszliśmy pod żagle dnia 05,08,1706”.

- Złapany przez rozbójników morskich. - w trakcie podróży „dwóch rozbójników morskich na nas napadło i wkrótce nas złapali, gdyż nasz statek był tak obciążony, że nie podobna nam było ani uciekać, ani też się bronić. Rozbójnicy i ich majtkowie z zapalczywością wpadli na nasz statek, lecz, znalazłszy nas wszystkich pokornie na ziemi leżących (co ja pierwej jeszcze rozkazałem), poprzestali na powiązaniu nas i przydaniu nam straży, a potem zaczęli plądrować nasz statek”.

- Złośliwość jednego Holandczyka. – Holandczyk, który „zdał się mieć jakąś władzę, choć nie był komendantem żadnego z ich statków” „Poznał po naszych twarzach, żeśmy Anglicy, i zapowie-dział szwargocąc w swoim języku, że nas wszystkich powiążą plecami do siebie i wrzucą w mo-rze”, kapitan Japończyk zaprzeczył temu, rozdzielili marynarzy na dwa statki, a pod wpływem Holandczyka „uchwalili puścić mnie na los szczęścia w czółnie małym o dwóch wiosłach i jed-nym żaglu, z opatrzeniem żywnością na dni 4. Kapitan Japończyk podwoił ją dla mnie z włas-nych zapasów i nie pozwolił mnie obszukać”.

- Dostaje się do Laputy. – opływał różne wyspy, na jednej z nich zobaczył przez teleskop ludzi, tubylcy zrozumieli, że G znalazł się w nieszczęśliwym położeniu (mówili językiem „gładkim, jas-nym i bardzo przyjemnym”, ale niezrozumiałym), wciągnęli go na wyspę.

Rozdział 2.

Charakter Lapucjanów. – przypatrywali mu się „z podziwieniem, które i ja razem z nimi dzieli-łem, bo nigdy jeszcze nie widziałem tak osobliwych w swojej postaci, odzieniu i obyczajach. (…) Jednym okiem patrzyli w niebo, drugim ku ziemi. Suknie ich były upstrzone niezliczonymi figura-mi słońca, gwiazd, księżyca, pomiędzy którymi znajdowały się skrzypce, flety, arfy, gitary, lutnie i wiele innych instrumentów muzycznych nie znanych w Europie”, roztargnieni, nie słuchali sie-bie nawzajem, uwagę zwracał budziciel z pęcherzami, którymi „dla ocucenia bito albo po us-tach, albo po uszach”, często go też zostawiali na środku drogi, bo zapominali, dokąd go prowa-dzą i że są jego przewodnikami.

- Ich wiadomości.

- Król i dwór jego. – „Przed tronem stał wielkie stół zastawiony globami, sferami i różnymi innymi instrumentami matematycznymi. Król nie postrzegł mnie, gdy wszedłem, chociaż tłum przybyły ze mną wielkiego hałasu narobił. Był zatrudniony naówczas dochodzeniem jednego problemu i musieliśmy stać przed całą godzinę, nim swoją operację skończył”, gdy G dał znać budzicielowi, że nie musi uderzać go pęcherzem po twarzy „Król i dwór jego najgorsze o moim rozumie pow-zięli mniemanie”.

- Przyjęcie Gulliwera. – „zaprowadzono mnie do jednego pokoju w pałacu i dwóch służących da-no mi do usług, gdyż monarcha ten odznaczał się wielką gościnnością”, cztery znaczne osoby z otoczenia królewskiego uczyniły mu zaszczyt i zasiadły z nim do stołu, „przyszedł do mnie jeden człowiek od Króla z piórem, inkaustem, papierem i trzema księgami dając mi poznać, iż miał rozkaz nauczenia mnie języka”, zastosowali podobną metodę, jak Grumdalclitch, „widząc, że bardzo źle jestem ubrany, przysłali mi krawca; podczas podróży latającej wyspy Król „rozkazał, aby wyspa zatrzymywała się ponad wieloma miastami i miasteczkami dla przyjmowania próśb od swoich poddanych. W tym celu spuszczono wiele sznurków z uwiązanym na końcu ołowiem, ażeby lud do tych sznurków przywiązywał swoje supliki. (…) Podobnym sposobem otrzymywa-liśmy z dołu wino i żywność”, „w tym kraju geometrię praktyczną mają w pogardzie jako rzecz mechaniczną i podłą. U nich matematyk jest dla głębokiego myślenia, a nie dla publicznego użytku (…) Nie widziałem nigdy narodu tak durnego, tak głupiego, tak nieroztropnego we wszy-stkich czynnościach zwyczajnych, poza matematyką i muzyką. Są to jeszcze prócz tego najgor-si na świecie mędrkowie, zawsze gotowi przeczyć, lubo nie wtedy, kiedy przypadkiem myślą do-brze, ale to im się rzadko przytrafia. Nie znają, co to jest imaginacja, wynalazek, dowcip i nawet nie mają słów w swoim języku, które by te rzeczy wyobrażały, bo wszystkie myśli zajęte mają dwiema naukami, o których wspomniałem”.

- Bojaźń i niespokojność mieszkańców. – „Niespokojność ta bierze się sta, że lękają się odmiany ciał niebieskich, na przykład, żeby ziemia przez ustawiczne zbliżanie się do słońca nie została na koniec jego płomieniem pochłonięta. (…) Boją się jeszcze, żeby słońce, (…) nie mając zni-kąd zasilenia, nie wyniszczyło się na koniec (…), co oznaczałoby koniec życia na ziemi i innych planetach pobierających światło ze słońca. Oto są zwyczajne bojaźnie i strachy, które im spać nie dają i wszystkich ich uciech pozbawiają”.

- Charakter Lapucjanek. – „Kobiety na tej wyspie są arcyżywe, za nic mają swoich mężów, a bar-dzo lubią cudzoziemców (…) Zwyczaj jest także, że damy znaczne obierają sobie gachów mię-dzy cudzoziemcami, a co gorsza, że się z nimi bawią bez żadnej przeszkody, z wszelkim bez-pieczeństwem, bo ich mężowie są tak zacieczeni w swoich myślach geometrycznych, że się drudzy pieszczą z ich żonami w ich przytomności, a oni tego nie postrzegają”.

Rozdział 3.

- Fenomen przez nowszą filozofię i astronomię rozwiązany. – „Wyspa latająca jest zupełnie okrą-gła. (…) Grunt tej wyspy, czyli spód (…), ma kształt szerokiego diamentu, płasko i równo szlifo-wanego”, w jego wnętrzu znajduje się magnes, który pozwala poruszać się w powietrzu wyspie, nie może jednak przelecieć poza granice królestwa.

- Lapucjanie są wielcy astronomowie. – okryli wiele gwiazd, gdy tymczasem Europa zna 1/3 tego.

Jakim sposobem Król poskramia bunty. – „Jeżeli które miasto zbuntuje się (…), Król ma dwa sposoby poskromienia. Pierwszym i pomiarkowańszym jest zatrzymanie wyspy nad miastem zbuntowanym i jego okolicą, przez co kraj zostaje pozbawiony słońca i rosy, co mieszkańców o głód i chorobę przyprawia. Jeżeli zbrodnia mieszkańców na surowszą zasługuje karę, Król każe ze swej wyspy rzucać na nich kamienie wielkie, przed którymi muszą kryć się w lochach i piw- nicach, a domy ich zostają potłuczone i zburzone. Jeżeli trwają w swojej zaciętości i rokoszu, naówczas Król używa ostatniego środka: każe spuścić na nich z góry wyspę i tym sposobem całe miasto i wszyscy mieszkańcy zgruchotani zostają”.

Rozdział 4.

- Gulliwer opuszcza wyspę Laputę i zstępuje do kraju Balnibarbów. – obchodzono się z nim do-brze, ale czuł się zaniedbany i wzgardzony”, „To prawda, że oni celują w umiejętnościach, które ja wielce szanuję (…), ale tak są zanurzeni w swoich myślach, że nigdy mi się nie przytrafiło znajdować się w towarzystwie tak smutnym”, na dworze znajdował się tylko jeden człowiek, któ-ry mógł zrozumieć G, krewny Króla, ale nie obeznany z muzyką, G poprosił go o wstawiennic-two u Króla, by mógł opuścić wyspę.

- Jego przybycie do stołecznego miasta. – w Lagado serdecznie przyjął G przyjaciel krewnego Króla, „Był to jeden z najznaczniejszych obywateli Balnibardów, a nazywał się Munodi”.

- Opisanie tegoż miasta i okolicy. – miasto „wielkie jest jak połowa Londynu, choć domy są dziw-nie budowane i po większej części się walą. Lud, okryty łatami, chodzi po ulicach krokiem szyb-kim, z twarzą dziką i oczami wytrzeszczonymi. (…) Prosiłem mego przewodnika, żeby mnie chciał objaśnić, czym się tyle głów i rąk w mieście i na polu trudni, kiedy nie widać żadnego ich roboty skutku”.

- Jeden pan wielki przyjmuje z dobrocią Gulliwera.

- Rozmowa Gulliwera z tym panem. – Munodi informuje G, że przed 40 laty kilka osób zwiedziło Laputę i zachciało im się mieć podobnie w swojej ojczyźnie (walące się domy…), ganią Muno-diego i innych, którzy nie poddali się nowej modzie.

Rozdział 5.

- Gulliwer zwiedza Akademię i opisuje ją. – Akademia Wynalazców to też nowa moda.

- Nauki, którymi zajmują się profesorowie. – pracują tam m.in. nad wyciągnięciem z ogórków pro-mieni słonecznych, by je potem sprzedawać latem w chłodne dni, nad zrobieniem prochu z lo-du, w szkole matematycznej nauczano uczniów bardzo nowatorskim sposobem – podawano im opłatki z tekstem na czczo, przez 3 dni uczniowie nie jedzą i nie piją, wyniki marne, bo złe daw-ki, albo uczniowie potajemnie jedzą w ciągu tych 3 dni!

Rozdział 6.

- Dalsze opisanie Akademii. – szkoła polityki, pomysł na podatki od piękności.

- Gulliwer przedkłada niektóre polepszenia, które zaszczytnie przyjęte zostają. – G opowiada o państwie Tribnia (patrz wstęp!) i metodach czytania szyfrów, np. „Mój brat Tomasz K. miał he-moroidy” = „Trójmaszt Bohemia – omyłka i mord” – anagram.

Rozdział 7.

- Gulliwer porzuca Lagado i dostaje się do Maldonady, skąd na czas krótki wyjeżdża do Glubb-dubdribu. – z Maldonady będzie mógł szybko przenieść się do Japonii, a stamtąd na statkach holenderskich do Europy, okazuje się, że w najbliższym czasie brak statków do Japonii, jedzie na wycieczkę do Glubbdubdribu (Wyspą Czarowników, czyli Czarnoksiężników), wyspą „rządzi naczelnik pokolenia składającego się z samych tylko czarowników”, służący to duchy umarłych (jeden na 24h co 3 miesiące).

- Jak go tam gubernator przyjął. – „Miałem honor z gubernatorem jeść obiad, podczas którego usługiwała nam nowa kupa tychże straszydeł”, gubernator przywołuje dla G duchy: m.in. Alek-sandra Wielkiego („Zapewnił mnie na mój honor, że go nie otruto, ale śmierć jego była skutkiem febry, wynikłej ze zbytku w napojach”), Hannibala, Cezara…

Rozdział 8.

- Dalsze opisanie Glubbdubdribu. – widzi Homera, dyskutuje z Arystotelesem, Kartezjuszem, Ga-ssendim, „5 dni przepędziłem rozmawiając z innymi jeszcze uczonymi ze starożytności”.

- Historia starożytna i nowoczesna zostają sprostowane. – G dowiedział się, że najsławniejsze osoby zostały wyniesione tylko przez kupnych dziejopisarzy, a nie za czyny, ile osób zginęło przez intrygi i złośliwość faworytów królewskich i partii politycznych.

Rozdział 9.

- Powrót Gulliwera do Maldonady. – spędza tu 15 dni.

- Stamtąd płynie do królestwa Luggnaggu. – 21,04,1708.

- Za przybyciem swoim zatrzymany i zaprowadzony do dworu. – poddany ścisłej inkwizycji jako cudzoziemiec, „Powiedziałem mu, że Holandczyk, mając na myśl jechania do Japonii, gdzie wiedziałem, że nikogo prócz Holandczyków nie przyjmują. (…) Dano mi stancję przyzwoitą i po-stawiono straż u drzwi”, znalazł sobie też tłumacza, Król wzywa do siebie G, zaprowadzono go w asyście 10 kawalerzystów „do Traldragdubbu, czyli Trildrogribu”.

- Jak na nim był przyjęty. – wcześniej wysłano kuriera, który w imieniu G miał prosić o „<<dzień i godzinę, kiedy bym miał honor i ukontentowanie lizać proch z podnóżka Jego Królewskiej Moś-ci>>. Taki jest styl dworski tego kraju i nie jest to tylko formalnością, bo gdy w 2 dni po moim przybyciu miałem audiencję, zaraz mi kazano położyć się, czołgać na brzuchu i zamiatać języ-kiem posadzkę, posuwając się do tronu królewskiego. Ale żem był cudzoziemiec, umieciono mi łaskawie podłogę, tak że proch nie mógł mi wiele sprawić przykrości”.

- Łagodność Króla dla swych poddanych. – jeśli nie podoba mu się dworzanin, posypuje podłogę jadowitym proszkiem brunatnym, od którego umierają w ciągu 24h, „Trzeba jednak oddać spra-wiedliwość wielkiej łagodności i troskliwości władcy tego o życie swych poddanych” – każe po egzekucji jak najdokładniej zamieść podłogę.

Rozdział 10.

- Pochwała Luggnaggów – „są narodem polerownym i mężnym. Chociaż mają nieco pychy wszy-stkim narodom wschodnim pospolitej, są jednak uczciwi i ludzcy względem cudzoziemców”.

- Opis Struldbruggów, czyli Nieśmiertelnych. – bardzo rzadko „rodzi się w rodzie dziecię z plamą czerwoną prosto nad brwią lewą”, stopniowo kropeczka rośnie i zmienia kolor do czarnego, „jest to szczery dar natury”, G jest zachwycony.

- Rozmowy Gulliwera z kilkoma znakomitymi osobami. – zapytano G, jak sobie wyobraża życie Nieśmiertelnego – mędrzec, radość życia, chodząca historia…, informują go, że zdrowie i mło-dość odejdą, smutni, zgrzybiali, lepiej polegać na tradycji niż na ich wspomnieniach, „Są oni wzgardzeni i nienawidzeni przez wszelkie klasy ludu; urodzenie się Str. uważane jest za niesz-częśliwą wróżbę”.

Rozdział 11.

- Gulliwer opuszcza wyspę Luggnaggu i udaje się do Japonii, gdzie wsiada na okręt holenderski. – Król Luggnaggu namawia G na pozostanie, ostatecznie zezwala na wyjazd i przekazuje mu list do Cesarza Japońskiego, wyjeżdża 06,05,1709, audiencja u Cesarza i jego oferta pomocy, G zmyśla, że jest holenderskim kupcem, jego statek rozbił się, a on podróżował, Cesarz domyś-la się, że G jest chrześcijaninem, każe mu ukryć wiarę, by Holendrzy nie zbuntowali się i nie za-bili G w drodze powrotnej.

- Przybywa do Amsterdamu, stamtąd powraca do Anglii. – 10,04,1710 przybywa do Amsterdamu, wkrótce odpływa do Anglii, „Co za radość była odwiedzić kochaną ojczyznę po półszósta roku mojej w niej nieprzytomności!”, „zastałem moją żonę i całą familię w dobrym zdrowiu”.

4. część. Podróż do Houyhnhmów.

Rozdział 1.

- Gulliwer wyrusza jako kapitan okrętu. – „Przepędziłem 5 miesięcy z żoną i dziatkami mymi i rzekłbym, że przez ten czas byłem szczęśliwy, gdybym tę szczęśliwość moją umiał był poznać”, ofiarowano mu „pochlebny tytuł kapitana na okręcie kupieckim <<Przygoda>>”, „pożegnałem biedną żonę, która była w ciąży”, wyruszył 07,09,1710.

- Jego ludzie buntują się, wiążą go i na nieznajomy brzeg wysadzają. – część rekrutów była z korsarzy, ci zbuntowali resztę, zamknęli go w kajucie, „przez kilka tygodni żeglowali i prowadzili handel z Indianami”, dnia 09,05,1711 wysadzają go na nieznany brzeg, „Byli nawet tak grzecz-ni, że nie plądrowali moich kieszeni, w których miałem pieniądze i trochę drobiazgów”, sami nie widzieli, gdzie go wysadzają.

- Udaje się w głąb kraju. – pierwsze, co rzuciło mu się w oczy, to pola, na których „wszędy był owies”.

- Opisanie Jahusów, osobliwszych zwierząt. – „Długie włosy wisiały im na twarzy i piersi, grzbiet i przednie łapy okryte były gęstą sierścią, brodę miały jak kozły, ale resztę ciała gołą, tak że mog-łem postrzec ich skórę ciemnobrunatną. Były bez ogonów, nie miały żadnych włosów na tyłkach poza odbytnicą; myślę, że sama przyroda je tam umieściła, aby je chronić przy siadaniu na zie-mi. (…) Samice były nieco mniejsze niż samce, włosy miały bardzo długie i proste, a na ciele puch tylko, poza sromem i odbytnicą. Cyce ich wisiały między łapami przednimi i niekiedy aż do ziemi dotykały, kiedy szły na czterech łapach. (…) We wszystkich moich podróżach nie widzia-łem zwierzęcia tak brzydkiego i nieprzyjemnego lub do którego tak naturalną czułbym niechęć”, atakują G, wypróżniają si