Motyw tańca śmierci rozwinął się w kulturze późnego średniowiecza, być może pod wpływem straszliwych epidemii, które nawiedzały wówczas Europę. Oto szkielet, szczerzący w upiornym uśmiechu zęby, prowadzi makabryczny korowód przedstawicieli różnych stanów. Jest tam papież w wysokiej tiarze, biskup z zagiętym pastorałem, król w złotej koronie i ciężkim, podbitym gronostajami płaszczu, rycerz w błyszczącej zbroi, tłusty mnich w prostym, przepasanym sznurem habicie, wreszcie cuchnący żebrak, w brudnych, poszarpanych łachmanach. Śmierć mogła bowiem także nieść pocieszenie. W świecie feudalnego porządku i hierarchii tylko ona zrównywała wszystkich.

Taniec śmierci pojawił się w XIV-wiecznych inscenizacjach teatralnych w formie procesji przedstawicieli różnych stanów prowadzonej przez śmierć. Wkrótce potem stał się jednym z ulubionych tematów sztuki średniowiecznej. Z natury swojej groteskowy, zderzał komizm i grozę, opierał się na gwałtownych kontrastach: nagości szkieletu i strojności ludzkich przebrań, śmiechu śmierci i panicznego lęku człowieka. W paradoksalny sposób upiorny taniec oswajał bowiem śmierć, uczył pogardy dla życia, ale także bawił i przynosił pociechę.

(Do obrazu Notke B. Taniec śmierci)