Aleksander Wielki – żądny władzy wódź czy dalekowzroczny polityk?

Historia mało opiewa osób tak wybitnych, tak efektywnych, porywczych i tak odważnych, jak Aleksander Macedoński, któremu bez wątpienia można przypisać wszystkie wyżej wymienione cechy.

Ten niezwyciężony król Macedonii urodził się w roku 356 p.n.e, jako syn Filipa II i Olimpias. Od małego wpajano mu, że pojawił się na tym świecie jako półbóg, najwspanialszy z najwspanialszych i najmądrzejszy z najmądrzejszych. Jest to trudne, aby jednoznacznie określić pobudki, jakimi kierował się Aleksander Wielki podczas swoich wypraw. Lecz łatwo skonkretyzować zasady i idee, jakie wykładano przyszłemu zdobywcy w latach dzieciństwa i wczesnej młodości.

Jako syn Filipa II nosił w sobie wiele odwagi, samozaparcia i samorealizacji, jego ambicje sięgały krańców świata – bo tego właśnie pragnął jego ojciec, tego sobie życzył, dlatego niezwykle dbał o jego wychowanie i wykształcenie. To bez wątpienia wpłynęło na formę Aleksandra, można powiedzieć, że ten, przez wielu nazywany jako bohater, nie mógł wybrać innej ścieżki życia, a jeżeli nie wojownika i zdobywcy, wspaniałego stratega i władcy. Jeśli wierzyć słowom Plutarcha, Aleksander „słysząc, jak ojciec zabierał kraje, płakał, że mu nic do brania nie zostawił". Pragnieniem następcy Filipa było prześcignięcie wszystkich wyczynów i zasług ojca, zrealizowanie jego celów oraz postawienie sobie nowych, o których nawet tamten nie zamarzył oraz dążenie do nich.

W wieku 13 lat Aleksander trafił pod pieczę filozofa Arystotelesa, o którego specjalnie zabiegał Filip II. Umiejętności Arystotelesa sięgały logiki, teorii poezji, polityki, przyrody, fizyki i filozofii. Mędrzec zaszczepił w młodym Macedończyku zainteresowanie literaturą, a wkrótce ulubioną powieścią przyszłego króla stała się „Iliada” Homera, z którą prawdopodobnie nigdy się nie rozstawał.

Aleksander Wielki odziedziczył władzę w wieku 20 lat wraz z silnym państwem i dobrze wyszkoloną armią. Niemal natychmiast rozpoczął swoją kampanię – bo już w 334 p.n.e. wyruszył na podbój Persji; najpierw chciał opanować wszystkie porty nad Morzem Śródziemnym, aby wyzwolić je spod perskiej niewoli i aby zmniejszyć ryzyko inwazji wroga na te terytoria, tym samym zdobywając na nich przewagę. Tak doszło do bitwy pod Issos w 333 r. p.n.e., którą Aleksander zwyciężył i tym samym zdobył uznanie w Grecji. Następnie zjawił się w Egipcie uznany już jako wyzwoliciel, gdzie wkrótce mianowano go faraonem, a jakiś czas później Aleksander nakazał budowę miasta Aleksandria.

Te działania bez cienia wątpliwości przemawiają na korzyść Macedończyka jako dobrego stratega i polityka. Dotychczasowe działania zapewniały mu poparcie ludności śródziemnomorskiej, ale Aleksandrowi było mało. Można pozwolić sobie na stwierdzenie, że dalsza kontynuacja kampanii doprowadziła go na próg szaleństwa, pewnego rodzaju uzależnienia, człowieka niezrównoważnego.

W roku 331 p.n.e. Aleksander ponownie spotyka Dariusza, tym razem pod Gaugamelą i ponownie król Macedonii, wykazując się odpowiednim doborem strategii, wygrał bitwę i zajął Babilon.

Macedończycy nie mogli nacieszyć się swoim szczęściem – Babilon ukazał im się jako okrutnie bogate miasto, obsypane złotem niemal w każdym zakątku, z wypchanymi po brzegi skarbcami. Był to ogromny sukces Aleksandra Wielkiego. Już sam fakt podbicia Babilonu mógł spokojnie pozwolić mu na dodanie tego przydomku. A jednak wciąż było niewystarczająco.

Żądny dalszych zwycięstw, powiększenia terytorium, może prowadzony żądzą ciekawości lub przerostem ambicji, Macedończyk w roku 327 p.n.e wyruszył na Indie. Była to najcięższa część kampanii. Nim to zrobił, dokonał jeszcze jednej rzeczy – poślubił perską księżniczkę Roksanę. Nie wywołało to poklasku wśród doradców i przyjaciół Aleksandra. Mieli mu za złe, że chce zmieszać kulturę grecką ze wschodnią, że stawia wszystkich ludzi na równi, że nie dzieli ich na panów i niewolników. Jednak Macedończyk miał nadzieję, że jest to dobry krok w kierunku, aby na jego terytorium zapanowała tolerancja, był właśnie przeciwny podziałom społecznym, chciał udowodnić, iż dla niego wszyscy mają taką samą wartość, niezależnie od pochodzenia. Przez ten związek Persowie nabrali dużego zaufania do Aleksandra i zaczęli go szanować jako człowieka i ich władcę. Dlatego ten ślub miał wyrażenie symboliczne – to przemawia na korzyść tego mężczyzny, jako dalekowzrocznego polityka.

Wracając do wyprawy, uczestniczyło w niej już wtedy około 120 tysięcy ludzi – macedońskich, greckich i azjatyckich żołnierzy oraz kupców, architektów, rzemieślników, lekarzy, tragarzy i niewolników. Mieszkańcy ziem nad Indusem okazali się twardym przeciwnikiem, a klimat (częste deszcze) dawał się we znaki wojskom Aleksandra. Rozdrażnieni żołnierze urządzali rzezie miejscowej ludności. W Indiach Północnych uznano Macedończyka za bóstwo i takim go czcili. Ale jego towarzysze byli już wyczerpani, nie rozumieli pogoni Aleksandra za chęcią rozszerzenia swoich i tak już ogromnych wpływów. „Jego ambicje sięgały krańców świata”. W ostateczności armia wymusiła na władcy powrót do domu (Babilonu), lecz ta wędrówka wielu z nich kosztowała zdrowie i życie.

W roku 333 p.n.e. wyrocznia w Egipcie ujawniła Aleksandrowi, że jest synem samego Zeusa. Aleksander z czasem zaczął wierzyć, że jest półbogiem, a pod koniec swego życia nabrał przekonania, że jest wręcz bogiem, i wysłał list nakazujący greckim miastom uznanie jego boskości. Te uczyniły to, ale nie obyło się bez drwin pod adresem króla.

Można podejrzewać, że już wtedy Aleksander, król Macedonii, Persji, Egiptu i Azji, popadł w pewnego rodzaju szaleństwo lub może zachłysnął się słodyczą swoich licznych zwycięstw, naprawdę wierzył w to, że jest istotą boską, a jego ojciec to Zeus, stał się władcą krwawym, porywczym i wielkim.

Ważnym momentem w życiu Aleksandra była śmierć jego przyjaciela Hefajstiona w 324 r. p.n.e. Wydarzenie to kompletnie wyprowadziło go równowagi ducha i jasności umysłu, wyprawiał swojemu niemal bratu uroczysty pogrzeb, wydając na to niemałą kwotę pieniędzy. Niektóre źródła podają, że zaczął też nadużywać alkoholu, ale pewne jest, że planował kolejne wyprawy, które prawdopodobnie nie były w zasięgu walecznego Macedończyka.

Aleksander w rok po odejściu swojego ukochanego przyjaciela Hefajstiona, zapadł na gorączkę malaryczną i w czerwcu 323 r. p.n.e. uległ najgroźniejszemu wrogowi – śmierci.

Potwierdziły się słowa hinduskich mędrców, którzy rzekli: „Królu Aleksandrze, każdy człowiek zajmuje tylko taką część ziemi, na jakiej właśnie my stoimy. Ty zaś będąc człowiekiem podobnym do innych, a ponadto wtrącającym się zuchwale w obce sprawy, przeszedłeś ze swego domu taki szmat ziemi, sprawiając sobie i innym kłopot i cierpienia. Niedługo i ty umrzesz, a wtedy zagarniesz tylko tyle ziemi, ile potrzeba na pogrzebanie ciała”.

Aleksander Wielki zapisał się bez wątpienia w historii świata jako charyzmatyczny polityk, który porywał za sobą masy, wybitny strateg, odważny i porywczy wojownik, ale również jako jednostka, która potrafiła zaprezentować swoje ludzkie oblicze.

Uważam, że w jego życiorysie przeciążyła szala żądnego władzy wodza. Takie morale wpajane były mu od dzieciństwa, takie postawił sobie cele, ponieważ był niesamowicie ambitny, ale nie potrafił zahamować swoich żądzy (z drugiej strony nikt nigdy go tego nie nauczył). Dobrym politykiem był do momentu podbicia Babilonu, jego działania miały głębszy sens (jak wyzwolenie spod niewoli perskiej), przebłysk tego nastąpił jeszcze w momencie zawierania ślubu z Roksaną, ale im dalej penetrował Azję, tym bardziej gubił siebie. Trzeba oczywiście przyznać mu zasługi w rozwoju handlu (utworzył liczne nowe miasta). Jednakże umknęło mu najważniejsze – nie wystarczy tylko zdobyć terytoria przy pomocy miecza, należy też pomyśleć, co zrobić, by utrzymywać na nich mądrą władzę. Dlatego też wkrótce po śmierci Aleksandra Wielkiego, jego ogromne imperium rozpadło się.