Miłość każdy odbiera inaczej. Dla niektórych to pragnienie szczęścia, dla innych rozumiana jako ilość emocji i doświadczeń powstałych na podstawie silnej więzi. Słowo to może odnosić się do wielu różnych postaw, stanów i uczuć, zaczynając od ogólnego zadowolenia, a kończąc na silnej więzi miedzy ludźmi. Miłość polega na kształceniu siebie, swoich poglądów i zachowań wskutek obecności drugiego człowieka, którego darzysz silnym uczuciem.

Miłość jest dla mnie bardzo ważna, obdarowywanie nią ludzi i zwierząt nie przysparza mi żadnych kłopotów. Bardzo kocham moją rodzinę oraz nie potrafię odczuwać nienawiści do tych, którzy mnie zranili. Myślę, że jestem dobrym człowiekiem. Ale czy żebym mogła spełniać te wszystkie warunki bycia dobrym, kochanym i bym sama mogła kochać muszę być oddana Bogu? Moją siłą jest oddawanie siebie ludziom, których kocham i cenię, tym których nie znam, a którzy mnie potrzebują. Dawanie siebie polega na dzieleniu się tym co masz w sobie najlepsze, pomoc w trudnych sytuacjach, wyciąganie ręki nawet gdy nikt o nią nie prosi. Lubię otaczać się miłością, miłością chrześcijańską, każdym rodzajem miłości dopóki jest szczera. Gdy kiedyś nadejdzie taki dzień, że gdy wejdę do kościoła poczuję w sobie miłość Boga, będzie to dla mnie szczęśliwy dzień. To nie jest koniec, czuję, że jeszcze połączę się z Bogiem, dam mu swoją miłość, dam mu siebie. Miłość chrześcijańska wyrabia się z czasem i żeby miała jakiś sens i fundament to musi mieć podstawę w Bogu, bo to miłość chrześcijańska właśnie. A na razie będę dzielić się tą normalną miłością, tą moją.