W powieści „Ludzie bezdomni” Stefan Żeromski kilkakrotnie pokazuje nam ludzi przy pracy. Główny bohater, Tomasz Judym odwiedza fabryki, kopalnie i huty. Przytoczony fragment pochodzi z końcowej części książki. Spotykają się w nim doktor Tomasz Judym, pracujący w hucie w Sosnowcu oraz Joanna Podborska, nauczycielka zakochana (z wzajemnością) w głównym bohaterze. Razem zwiedzają hutę w której pracuje Tomasz. Kiedy weszli „otoczyła ich puszcza machin i warsztatów”. Joasię bardzo interesowało wszystko co się wokół nich działo. Żeromski opisuje działanie maszyn bardzo dokładnie, pokazuje w ten sposób jak bardzo Podborska jest zafascynowana ich działaniem. Maszyny są opisywane wręcz poetycko, patetycznie „cudne iskry strzelały z tego złotego strumienia”, ma to pokazywać ich piękno. Zostają one również spersonifikowane „...coś nieustannie cmokało” dźwięki te przerażają Joasię. „Serce Joasi było strwożone”, okropnym hałasem maszyn, porównywanym do śmiechu szatana, maszyny zostają porównane do węży, pokazuje to strach i przerażenie zwiedzającej. Żeromski opisuje również jak machinalnie pracują ludzie, ich ruchy są płynne i rytmiczne. Są oni bardzo silni jednak praca ta wykańcza ich fizycznie, jest ponad ich siły. Nikt nie dba o pracowników, chorzy umierają. Pokazane jest jak praca niszczy człowieka, jego zdrowie. Wycieczka naszych bohaterów po fabryce kończy się tym, że Judym każe Joasi przyjrzeć się pracy ludzi, następnie wychodzą z fabryki, rozmawiają ze sobą po czym rozstają się. W powieści pojawia się także opis fabryki w Warszawie w której pracuje bratowa Judyma. Robotnicy pracują tam jak maszyny, wykonując ciągle te...