1. Nasi przodkowie, nie mając telewizji ani komputerów, poświęcali więcej czasu niż my na różnego rodzaju gry i zabawy towarzyskie. Niektóre z gier były formą pokojowego mierzenia sił - wykazywano się w nich sprawnością czy to fizyczną, czy intelektualną; w innych liczyło się szczęście. Do berka, ciuciubabki chowanego czy salonowca potrzebny był tylko partner, jednak większość zabaw wymagała pewnych rekwizytów. Znajdowane tu i ówdzie dowodzą, że wiele z popularnych dzisiaj gier ma starożytne korzenie. 2. Rozrywka i zabawa długo nie wydawały się badaczom zjawiskiem godnym głębszego zainteresowania. Zdawano sobie sprawę z ich istnienia, nikt jednak nie zastanawiał się specjalnie nad miejscem i funkcją zabawy w życiu człowieka. Tym większe zaskoczenie wywołała wydana w 1938 r. książka,,Homo ludens'' holenderskiego kulturoznawcy Johana Huizingi. Stwierdził on w niej, że punktem wyjścia do wszelkich działań człowieka -powstawania kultury, wojen, nauki, sztuki i filozofii -jest zabawa i związane z nią współzawodnictwo. Nie wszystkim się to spodobało. Tłumaczenie, że zabawa nie musi być zaprzeczeniem powagi, nie znalazło u wielu zrozumienia.Oburzenie wzbudził pogląd, że również czynności ze sfery sacrum - rytuały religijne i obrzędy- to gra na poważnie. Tak czy inaczej określenie homo ludens (człowiek bawiący się) na stałe zagościło w nauce i kulturze. […] 3 Jedna z bardziej kłopotliwych też Huizingi dotyczyła właśnie granicy między zabawą a kultem. Czy znajdowane miniaturki to tylko zabawki, czy też wota kultowe? Jego zdaniem obie sfery łączą się nierozerwalnie, zabawa i kultowe obrzędy ludyczne mają te same korzenie i wiele z nich miało w starożytności pierwotne znaczenie religijne. Chociażby kręgle, w które Egipcjanie grali już 6 tyś. Lat temu, w czasach poprzedzających powstanie państwa faraonów. Nie była to tylko gra zręcznościowa - aż do czasów nowożytnych sądzono, że wygrana w kręgle przynosi szczęście. Trochę później grecko-rzymskie teksty i zabytki dowodzą, że ówczesne dzieci bawiły się orzechami i kosteczkami. Owidiusz w ''Orzechach'' wspomina, że ustawiano je w piramidę, rzucano do celu, podrzucano, łapano, i toczono. W większości były to gry dziecięce, co potwierdza rzymskie powiedzonko,,mieć za sobą zabawy orzechami''- ale i dorośli od nich nie stronili. Gra tropa była czymś w rodzaju antycznego minigolfa- dołki, do których należało trafić orzechami, drążono nawet w budowlach na Forum Romanum 4 Równie lubiane i powszechnie dostępne były astragale, czyli kości ze stawów skokowych większych zwierząt domowych, chociaż pierwotnie służyły one przede...