Jan Kochanowski wybitny klasyk polskiego renesansu. Urodził się w 1530r. w szlacheckiej rodzinie. Studia w Padwie, Królewcu i Krakowie zaowocowały znajomością m.in. z Janem Zamoyskim, z którym w 1578r. wydał dramat „Odprawa posłów greckich” Do jego dorobku poetyckiego można dopisać również pieśni, fraszki oraz treny. W swoich utworach Kochanowski promuje humanizm, który służy poszerzeniu wiedzy o człowieku oraz jego życiu. Poeta w wielu swych dziełach nawiązuje do tematyki przyrody, jako porównania z losem ludzkim.

Pierwszy utwór, który prezentuje obraz przyrody to pieśń: „Nie porzucaj nadzieje”. Ukazuje ona podobieństwo między zmiennością w naturze, a chwiejnością ludzkiego losu. Podmiot liryczny przekonuje, że po każdej klęsce, niepowodzeniu przychodzą lepsze dni, które mogą „odwrócić życie do góry nogami”. Podobnie jest z przyrodą, po mroźnej zimie następuje wiosna, odziana w barwy szczęścia. Cztery pory roku: wiosna, lato, jesień i zima w kółko się powtarzają, nagle jest wietrznie, deszczowo i zimno, a po chwili ciepło i pogodnie. Odwołanie się do świata przyrody wskazuje na łączność człowieka z naturą. Jedynie życie w harmonii ze światem przyrody może przynieść nam szczęście. Funkcją zastosowania obrazu przyrody w tym utworze jest wykazanie zależności pomiędzy chwiejnością uczuć i przeżyć ludzkich, a zmianami zachodzącymi w naturze.

Kochanowski w utworze „Na lipę” stosuje lirykę inwokacyjną uosabiając lipę, która zaprasza, by spocząć w jej cieniu. Poeta wykorzystał zabieg antropomorfizacji- nadania, w tym przypadku drzewu, cech ludzkich. „Gość” to każdy z czytelników, człowiek zmęczony, potrzebujący wytchnienia. Wiersz ten nie tyle jest zaproszeniem, co pochwałą, hołdem złożonym przez poetę lipie. Podmiot utworu włożył w usta ukochanego drzewa opis swoich własnych przeżyć związanych z miejscem, którego jest ona centrum. W opisie tym najważniejszą rolę pełnią liczne epitety: „chłodne wiatry”, „wonnego kwiatu”, „pracowite pszczoły”, „cichym szeptem”, „słodki sen”. To dzięki zagęszczeniu epitetów odczuwamy przedstawione miejsce jako przestrzeń sielską, swojską, bezpieczną. Inne sielskie atrybuty to śpiewające ptaki, kwiaty, miód. Panuje tu arkadyjska atmosfera błogości. Lipa (jako drzewo) kojarzy się również ze stałością, zakorzenieniem w jakimś miejscu, z domem. Zauważmy, że w wierszu kilkakrotnie został użyty zaimek wskazujący „tu”. We fraszce nie chodzi o każdą lipę, ale o jakąś konkretną, stanowiącą symbol jakiegoś miejsca. Utwór kończy się ostatecznym wyniesieniem lipy do rangi mitologicznej jabłoni rodzącej złote jabłka. Nie ma znaczenia, że lipa nie daje owoców, ale dla swego pana jest niezwykle cenna, to związek z człowiekiem czyni ją tak wyjątkową, że wartą uwiecznienia w wierszu.

Pieśń XXIII „Nie zawżdy, piękna Zofija…” Kochanowski zastosował lirykę inwokacyjną zwracając się do pięknej Zofii. Autor udowadniał dziewczynie, że w przyrodzie wszystkie doczesne przymioty przemijają, jest to naturalne i nie da się tego faktu zmienić czy opóźnić. W swoim twierdzeniu wykorzystał cykliczność przyrody - następstwo pór roku do pokazania przemijania ludzkiego życia. Przypomina, że po latach młodości, wyobrażanych jako wiosnę i lato, nadchodzi jesień, a potem zima wieku starczego, która jest koleją rzeczy.

Poeta zastosował również motyw rzeki panta rhei (wszystko płynie, nic nie stoi w miejscu), Pogodę jako uosobienie losu i nieprzewidywalnych zmian w życiu, oraz zewnętrzne oznaki starzenia się. Jan Kochanowski dobitnie pokazał także typową dla siebie postawę stoicką w stosunku do śmierci.

Wszystkie przedstawione wyżej utwory wskazują na nieodłączną od życia poety, filozofie stoicką. Głosi ona, że człowiek powinien żyć w zgodzie z naturą, podporządkowywać się jej prawom, gdyż nie ma on na nią żadnego wpływu. Jan Kochanowski chciał ukazać zależności występujące pomiędzy naturą, a życiem człowieka. W swych utworach używa licznych nawiązań do przyrody, chcąc uświadomić czytelnika, że powinien on ją szanować i chronić, jak i liczyć się z jej „kaprysami”, które nieraz są metaforą nieszczęść ludzkich. Jednocześnie przytaczane przez poetę nawiązania, świadczą również o jego silnym związku z naturą, którą była ważną częścią jego życia. Przyroda otaczająca Kochanowskiego w ciągu jego życia wywarła wielki wpływ na twórczość poety (rodzaj i tematykę utworów). Przyroda w utworach J. Kochanowskiego ma za zadanie przybliżanie czytelnikom odczuć poety.

PLAN RAMOWY

1. Wstęp.

J. Kochanowski- klasyk, studia, znajomości, utwory, humanizm, nawiązanie do przyrody

2. „Nie porzucaj nadzieje…” jako utwór porównujący zmienność natury i chwiejność losu ludzkiego

„Na lipę” pochwała, swoisty hołd złożony przez poetę lipie, arkadyjska atmosfera błogości.

Psalm XXIII- cykliczność przyrody, doczesne podmioty przemijają

3. Wnioski

-przyroda w utworach J. Kochanowskiego ma za zadanie przybliżanie czytelnikom odczuć poety

- przyroda otaczająca Kochanowskiego w ciągu jego życia wywarła wielki wpływ na twórczość poety (rodzaj i tematykę utworów)

PIEŚŃ IX.

Nie porzucaj nadzieje,

Jakoć się kolwiek dzieje:

Bo nie już słońce ostatnie[1] zachodzi,

A po złej chwili piękny dzień przychodzi.

Patrzaj teraz na lasy,

Jako prze zimne czasy

Wszytkę swą krasę drzewa utraciły

A śniegi pola wysoko przykryły.

Po chwili wiosna przyjdzie,

Ten śnieg z nienagła zyjdzie,

A ziemia, skoro słońce jej zagrzeje,

W rozliczne barwy znowu się odzieje.

Nic wiecznego na świecie:

Radość się z troską plecie,

A kiedy jedna weźmie moc nawiętszą,

Wtenczas masz ujźrzeć odmianę naprędszą.

Ale człowiek zhardzieje,

Gdy mu się dobrze dzieje;

Więc też, kiedy go fortuna omyli,

Wnet głowę zwiesi i powagę zmyli.[2]

Lecz na szczęście wszelakie

Serce ma być jednakie;

Bo z nas fortuna w żywe oczy szydzi,

To da, to weźmie, jako się jej widzi.

Ty nie miej za stracone,

Co może być wrócone:

Siła Bóg może wywrócić w godzinie,

A kto mu kolwiek ufa, nie zaginie.

"Na lipę"

Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie!

Nie dójdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie,

Choć się nawysszej wzbije, a proste promienie

Ściągną pod swoje drzewa rozstrzelane cienie.

Tu zawżdy chłodne wiatry z pola zawiewają,

Tu słowicy, tu szpacy wdzięcznie narzekają.

Z mego wonnego kwiatu pracowite pszczoły

Biorą miód, który potym szlachci pańskie stoły.

A ja swym cichym szeptem sprawić umiem snadnie,

Że człowiekowi łacno słodki sen przypadnie.

Jabłek wprawdzie nie rodzę, lecz mię pan tak kładzie

Jako szczep napłodniejszy w hesperyskim sadzie.

We fraszce „Na lipę” chodzi o konkretną lipę, która rosła w Czarnolesie. Dam wam na to dowód. Fraszka Na lipę jest 108. z kolei fraszką. Dodajcie do siebie następujące liczby: 3, 25, 1, 18, 14, 15, 12, 1, 19. Wychodzi 108. Dlaczego akurat te liczby? No więc daję klucz: 1 = A, 2 = B, 3 = C itd (uwzględnijcie też Q i X, które w renesansie znajdowały się w polskim alfabecie).

Utwór kończy się ostatecznym wyniesieniem lipy do rangi mitologicznej jabłoni rodzącej złote jabłka:

Jabłek wprawdzie nie rodzę, lecz mię pan tak kładzie

Jako szczep napłodniejszy w hesperyskim sadzie.

Pieśń XXIII

Nie zawżdy, piękna Zofija,

Róża kwitnie i lelija;

Nie zawżdy człek będzie młody

Ani tej, co dziś, urody.

5Czas ucieka jak woda,

A przy nim leci Pogoda

Zebrawszy włosy na czoło:

Stąd jej łapaj, bo w tył goło.

Zima bywszy zejdzie snadnie

10Nam, gdy śniegiem włos przypadnie,

Już wiosna, już lato minie,

A ten z głowy mróz nie zginie