Właśnie zadzwonił dzwonek. Jest jesień, więc przerwy odbywają się na boisku. Nie minęło pół minuty, a już pierwsi uczniowie zaczęli wybiegać na dwór. Widzimy wśród nich chłopca z piłką nożną. Za nim idzie jeszcze pary wysokich młodzieńców. Zaczynają grać. -Tak najlepiej spędza się 15-stkę, reszta przerw jest za krótka, na tej możemy się wyszaleć- mówi Damian. Po pewnym czasie pod bramką gromadzi się dosyć spora gruba żądnych gry chłopaków. Słychać krzyki: pretensje, wskazówki- jak grać. Teraz przenosimy się na drugą stronę boiska szkolnego. Tam siedzą na ziemi uczniowie z książkami od biologii. -Za parę minut sprawdzian, więc trzeba się uczyć!- mówi odpytywana przez koleżankę z ostatnich tematów dziewczyna. Większość osób właśnie tak spędza ostatnią przerwę przed klasówką. Nie wiadomo tylko, czy szybkie powtarzanie przed lekcją całego materiału coś daje. –Właściwie nic, ale potem można sobie powiedzieć, że starałam się, jak mogłam –Twierdzi Beata. Zostawiamy tę grupę uczniów i przenosimy się na ławkę. Tam trwa zacięta dyskusja. To trójka chłopców: Bartek, Maciej i Marek wymienia swoje poglądy na temat piłki nożnej. –Przerwa jest po to, żeby się wygadać- stwierdzają jednogłośnie- po co wkuwać na ostatnią chwilę albo latać po całym boisku. My wolimy rozmawiać, w końcu kiedy indziej nie ma czasu. Zostawiam ich, niech w spokoju dokończą temat....