Zobrazowanie carskich urzędników było niewątpliwie ciężkim zadaniem, nawet dla tak wybitnego romantycznego artysty jakim był Adam Mickiewicz. Doskonale poradził on sobie jednak z tym zadaniem i poprzez widzenie senatora Nowosilcowa przedstawił nam carskich urzędników takich jakimi naprawdę byli. Już pierwsze słowa wypowiadane przez senatora w trakcie jego snu pokazują, że dla carskiego urzędnika bardzo ważną rolę odgrywają pieniądze i władza. Dla Nowosilcowa „rubli sto tysiące”, które w swoim widzeniu dostał od samego cara było jednym z jego głównych powodów do radości. Ponadto oliwy do ognia dolewa order i tytuł książęcy powodując tak wielki zachwyt u senatora, że ten przewraca się ze szczęścia. Niewątpliwie dla typowego carskiego oficjela znalezienie się na piedestale i to z pokaźną sumą pieniędzy w ręce było jednym z głównych życiowych celów. Senator mówiąc: „Nienawidzą mnie wszyscy, kłaniają się, boją.” także nie wydaje się być zaniepokojony, wręcz przeciwnie, sprawia mu to przyjemność. Pokazuje to, że carskich urzędników nie obchodzi jak są postrzegani przez innych, pragną nawet wzbudzać strach. W dalszej części snu Nowosilcowa, jest on obgadywany za swoimi plecami, co jest spowodowane zazdrością. Jednak reakcja senatora na owe zachowanie mówi sama za siebie: „Patrzą na mnie, zazdroszczą - nos w górę zadzieram.”. Przedstawia to jak typowemu urzędnikowi pracującemu dla cara schlebia zazdrość, którą darzą go inni przez swoją pozycję. Jest on wręcz zaślepiony swoim samouwielbieniem: „O rozkoszy! umieram, z rozkoszy umieram!”. Jednak późniejsze wydarzenia zawarte we śnie Nowosilcowa zmieniają bieg wydarzeń w zupełnie przeciwną stronę, gdyż „Senator wypadł z łaski”. Kiedy car „zmarszczył brwi –...