Pareneza to inaczej wzorzec do naśladowania. W średniowieczu mamy trzy takie wzorce. Pierwszy to święty. Ten wzorzec propaguje literatura hagiograficzna. Przykładem jest postać św. Aleksego z „Legendy o św. Aleksym”. Aleksy był ascetą, gardził ciałem bo grzeszne, życie traktował jako konieczną przepustkę do nieba. Odrzucał bogactwo i grzech. Ten ideał świętego wskazuje na konieczność odrzucenia tego wszystkiego co ziemskie po to by zyskać świętość. Aleksy wobec rodziców jest pokornym, uległym synem, ale oni dla niego nie są najważniejsi. Bóg jest jego jedyną miłością. Umiera w aureoli cudowności: promień słońca wskazuje na miejsce, dzwony w całym Rzymie zaczynają bić, ciało jest jeszcze piękniejsze niż za życia i pachniało fiołkami, których woń miała cudowną moc bo leczyła, dłoń sama się otworzyła, kiedy dotknęła jej żona Aleksego i wszyscy mogli się dowiedzieć kim jest zmarły. Opis śmierci św. Aleksego należy uważać jako ars moriendi -sztuka pięknego umierania. Drugim wzorcem do naśladowania jest rycerz. Idealnego rycerza poznajemy na przykładzie pieśni o Rolandzie. Roland był ukochanym rycerzem cesarza Karola Wielkiego. Na skutek intryg ojczyma Ganeleona cesarz odsunął go od siebie, uczynił dowódcą straży tylnej, która osłaniała wycofująca się przez przełęcze pirenejskie wielką armię i tabory cesarza Karola Wielkiego podczas nieudanej wyprawy do Hiszpanii. Ganeleon zdradził również Maurom przełęcz przez którą będą się przeprawiać. Roland zauważył, że naprzeciw jego skąpego oddziału stanęła pięciotysięczna armia Króla Marsyla. Roland mógł zadąć w czarodziejski róg dzięki czemu wojska Karola zawrócą i wspólnie pokonają Maurów, ale gdyby to uczynił każdy mógłby powiedzieć, ze stchórzył, albo że zwątpił w waleczność swoich rycerzy. Honor nie pozwala mu tego zrobić. Walka jest nie równa, choć Roland dokonuje cudów, potrafi przeciąć na pół rycerza i konia, Durendal nie splamił się hańbą, nawet dzielny koń walczy gryząc i kopiąc przeciwników. Każdego ze swoich przyjaciół Roland obserwuje i żegna modlitwą, bo czuje się za nich do końca odpowiedzialny. Jako ostatni schodzi z pola bitwy. Jest śmiertelnie ranny. Mózg mu się uszami wylewa, omdlewa, ale kiedy tchórzliwy Saracen chce odebrać mu miecz, budzi się z omdlenia by nie dopuścić do pokalania tak sławnego miecza. Próbuje go wyszczerbić o skałę, ale nie ma siły, więc idzie na zielony wzgórek, gdzie kładzie się pod sosną na mieczu, obok tarcza twarzą do Hiszpanii, skąd mogły nadejść oddziały wroga. Zadmie w róg, by cesarz przybył i pochował dzielnych rycerzy. Bogu oddaje rękawicę na znak ze mu wiernie...