Epidemia (z gr. epi: nawiedzający + demos: ludzi, ang. epidemic) – występowanie w określonym czasie i na określonym terenie przypadków zachorowań lub innych zjawisk związanych ze zdrowiem w liczbie większej niż oczekiwana.Epidemie o niewielkiej liczbie przypadków zachorowań ograniczone do określonego obszaru i czasu określa się terminem ognisko epidemiczne (ang. outbreak).

Kilka lat temu świat żył wiadomościami na temat pandemii świńskiej grypy. W wielu krajach władze apelowały do obywateli, aby poddawali się szczepieniom, które zapobiegną zarażeniu się wirusem A/H1N1. W większości państw zanotowano wprawdzie zwiększoną liczbę zachorowań, ale epidemia w końcu nie nadeszła. Liczne kraje, które zaopatrzyły się w szczepionki, zostały z magazynami pełnymi leków. Tymczasem już zapowiedziano dochodzenie, które ma wyjaśnić, w jaki sposób doszło do międzynarodowego zamieszania i czy przypadkiem ktoś nie miał interesu w wywołaniu ogólnoświatowej paniki. Tym razem szczęśliwie nie doszło do pandemii i masowej zagłady setek tysięcy ludzi. Historia pokazuje jednak, że los nie zawsze obchodził się łagodnie z mieszkańcami Błękitnej Planety. Epidemie, które zdarzały się w przeszłości zabijały całe rodziny, wytrzebiały lokalne społeczności i całe narody.

W niedługim czasie potrafiły zamienić w masowe cmentarzyska olbrzymie połacie ziemi. Wiele z tych chorób można dziś skutecznie leczyć bądź efektywnie im zapobiegać. Wiele z nich przestało być zaś zagrożeniem dla życia człowieka. Z tym większym przerażeniem należy spojrzeć na historyczne statystyki i zadać sobie pytanie, czy w przyszłości staniemy jeszcze w obliczu podobnego zagrożenia. Z pewnością "fałszywe alarmy", takie jak ten ostatni z wirusem A/H1N1 oraz rozprzestrzenianie niesprawdzonych informacji wywołujących zbędną panikę, nie wpłyną skutecznie na prewencję, która w przyszłości pomogłaby nam się ustrzec przed globalną katastrofą w postaci pandemii jakiejś choroby.

W niedługim czasie potrafiły zamienić w masowe cmentarzyska olbrzymie połacie ziemi. Wiele z tych chorób można dziś skutecznie leczyć bądź efektywnie im zapobiegać. Wiele z nich przestało być zaś zagrożeniem dla życia człowieka. Z tym większym przerażeniem należy spojrzeć na historyczne statystyki i zadać sobie pytanie, czy w przyszłości staniemy jeszcze w obliczu podobnego zagrożenia. Z pewnością "fałszywe alarmy", takie jak ten ostatni z wirusem A/H1N1 oraz rozprzestrzenianie niesprawdzonych informacji wywołujących zbędną panikę, nie wpłyną skutecznie na prewencję, która w przyszłości pomogłaby nam się ustrzec przed globalną katastrofą w postaci pandemii jakiejś choroby.

Dżuma Justyniana

W połowie VI w. Cesarstwo Bizantyjskie zostało nawiedzone prawdopodobnie przez epidemię dżumy dymieniczej. Szczególnie dotknięta została stolica Cesarstwa, Konstantynopol, gdzie zmarło ok. 40 procent mieszkańców. Brakuje szczegółowych danych, ale wedle szacunków, zabójca każdego dnia uśmiercał ok. 5 tysięcy osób. Na dżumę zapadł wówczas sam cesarz Justynian I. Według historyków była to pandemia o zasięgu ogólnoświatowym. Dotarła m.in. do Afryki Północnej, środkowej części Azji, a w Europie aż do Irlandii. Na całym świecie zmarło na nią w tym czasie ok. 100 milionów osób. Według nielicznych historyków mogło na nią umrzeć nawet 60 procent EuropejczykówCzarna śmierć.

Zaraza wybuchła w Mongolii w latach 20. XIV w. Stamtąd rozprzestrzeniła się na wschód i zachód. Do końca stulecia Chiny straciły 25% populacji, czyli ok. 30 mln ludzi. Dżuma zawędrowała na Krym, gdzie w tym czasie Tatarzy szturmowali posiadłości genueńskie. Według niektórych relacji, gdy epidemia wybuchła wśród wojsk tatarskich oblegających Kaffę, chan zdecydował wykorzystać śmiertelną chorobę w walce z wrogiem. Kazał ostrzelać twierdzę z katapult... zwłokami zadżumionych. Z tego powodu zimą 1346/1347 r. wybuchła tam zaraza. Po dotarciu na kontynent dżuma szybko zaczęła się rozprzestrzeniać po Europie. Wenecja straciła około 70 tys. mieszkańców, czyli 60% populacji, Damaszek – niemal połowę. Zaraza objęła w 1348 r. Francję, Niemcy, Szwajcarię, Anglię, Niderlandy, Hiszpanię, dotarła nawet do Skandynawii i Moskwy. Przez dwa miesiące 1348 r. na londyńskim cmentarzu pochowano 2006 zwłok. Bezpośrednim skutkiem czarnej śmierci był niemal całkowity paraliż dużych połaci poszczególnych krajów. Miasta i wsie były wyludnione, handel zamarł, nikt nie uprawiał pól. Według danych historyków zmarło około 24 mln osób. W 1348 roku zabiła połowę mieszkańców kontynentu. Francesco Petrarca pisał o pustych domach, polach pokrytych trupami i ciszy, jak zapanowała nad światem. Pytał: „Czy możliwe jest, aby potomni uwierzyli w to, kiedy my sami nie potrafimy Potężniejsze od konkwistadorów.

Dwa stulecia później pandemia pomogła odkrywcom i konkwistadorom ujarzmić Nowy Świat, niszcząc tubylcze populacje obu Ameryk. Kiedy 13 sierpnia 1521 r. do Tenochtitlanu, stolicy imperium azteckiego, wkroczyli Hiszpanie dowodzeni przez Hernana Corteza, zastali ulice zapełnione trupami. Zdziesiątkowani przez epidemię ospy zawleczonej do Ameryki przez pierwszych europejskich osadników Aztekowie nie byli w stanie grzebać zwłok. Według niektórych opinii, do końca XVII w. kolejne epidemie zmniejszyły ludność doliny Meksyku z dwudziestu kilku do zaledwie kilku milionów. Winowajcą były zabójcze dla tubylców choroby zakaźne z Europy – nie tylko ospa, ale także odra i świnka. Z kolei na północy kontynentu dochodziło do prawdziwych wojen biologicznych. Oficer angielski notował na przykład w swoim dzienniku, że dostarczył wodzom wrogich szczepów indiańskich koce i chustkę używane w szpitalu dla chorych na ospę. Efektem był wybuch epidemii i wyniszczenie plemion indiańskich.

Słabsi od niewolników.

Biali zdobywcy uznawali masowe wymieranie Indian na ospę i inne choroby za potwierdzenie swojej wyższości nad innymi rasami i znak dany od Boga, że należą im się podbite ziemie. W przypadku żółtej febry nie mogło już być takiej interpretacji. Większość Afrykańczyków przechodzi febrę łagodnie, natomiast Europejczycy zaczęli na nią masowo umierać w Ameryce, gdy tylko choroba przywędrowała tam z czarnymi niewolnikami. Żółta febra zaatakowała m.in. Filadelfię. Latem spadły obfite deszcze, a potem mieszkańców dotknęła plaga komarów. W pewnym pensjonacie zatrzymało się dwóch francuskich marynarzy, którzy przypłynęli z wysp na Morzu Karaibskim. Jeden z nich dostał gorączki i zmarł, wkrótce umarł i drugi marynarz. Febra zaatakowała miasto. W ciągu kilku miesięcy zmarło ponad 4 tys. osób. Chorych było trzy razy więcej. „Ogólnie panujący chaos”, jak pisał George Washington, skończył się dopiero zimą

Wirus ospy

Do największych epidemii tej choroby doszło w XVI wieku w Ameryce Południowej i Północnej. To właśnie ospa prawdziwa zdziesiątkowała społeczność Azteków - zabiła większość azteckich wojowników, władcę Cuitláhuaca i ponad 75% całkowitej populacji Meksyku. W imperium Inków przyczyniła się do śmierci 95% społeczeństwa. W 1633 roku epidemia czarnej ospy dotarła do Ameryki Północnej. W Plymouth w stanie Massachusetts chorobą zaatakowani zostali rdzenni Amerykanie. W 1636 roku zaraza dotarła do jeziora Ontario i ziemi Irokezów, zbierając milionowe żniwo śmierci. Najstraszniejsze epidemie (aż sześć) czarnej ospy miały jednak miejsce dopiero w Bostonie w latach 1636 – 1698. Podczas pandemii, które przetoczyły się przez osiemnastowieczną Europę zmarło blisko 60 milionów ludzi. W Polsce czarna ospa pojawiła się po raz ostatni w 1963 r. we Wrocławiu. Nie była to oczywiście epidemia rodzima - pierwszy chory przywlókł chorobę z Indii. Zachorowało wówczas 99 osób, z czego zmarło 7. Ostatnim dużym zarzewiem ospy na starym kontynencie była epidemia w byłej Jugosławii, do której doszło w 1972 r. Ogniskiem zakażenia okazał się pielgrzym, który powrócił z Bliskiego Wschodu. Epidemia zaatakowała wówczas 175 osób, z których zmarło 35.