W książce pt. ”Niemcy” bohaterowie mieli różny stosunek do faszyzmu. Profesor Sonnenbruch uważał, iż Niemcy nie powinni walczyć, nie rozumiał postępowania swoich dzieci, szczególnie syna, który był oficerem. Od córki nie chciał nawet przyjąć koniaku z Francji, gdyż nie chciał mieć nic wspólnego z tamtym krajem ani tym, co się tam dzieje. Jednak jak okazuje się na koniec książki żył on w zakłamaniu. Kiedy zjawił się jego dawny przyjaciel Joachim Peters, który uciekł z obozu, gdzie przebywał za to, iż krytykował faszyzm, odmówił mu pomocy. Chciał dać mu jedynie pieniądze i prosił, aby opuścił jego dom. Peters uświadomił mu, że powinien pomagać innym ludziom, skoro uważa się za tak dobrego człowieka, a także że mimo tego, co mówi jego badania przydatne są Niemcom do walki. Żona profesora Berta, podobnie jak reszta jego rodziny, uważała, że to wszyscy dookoła są przeciwni Niemcom, a oni sami walczą w słusznej sprawie. Moim zdaniem jej poglądy były oparte głównie na goryczy po stracie syna, który walcząc został zabity jej zdaniem bez powodu, chociaż to on przecież był agresorem. Poglądów matki nie podzielała Ruth, jej stosunek do wojny był obojętny, ani jej nie popierała, ani nie negowała. Jednak to w niej odezwało się ludzie sumienie, kiedy siedząc w karczmie we Francji zamiast młodej kelnerki udała się na publiczne powieszenie jej ojca i innych „zdrajców”, aby odebrać tej dziewczynie choć część bólu. Ona jedyna gotowa była udzielić pomocy dawnemu przyjacielowi ojca Joachimowi Petersowi. Osobą najbardziej popierającą wojnę był syn Sonnenbrucha, Willi, który brał w niej czynny, gdyż był oficerem. Jego postawała wobec kobiety proszącej o wypuszczenie jej zatrzymanego syna ukazuje jego nie ludzie oblicze. Nie dość, że ją okłamał mówiąc, że jej syn uciekł z obozu, a dobrze wiedział, że został zabity w czasie nocnych przesłuchań, to kupił od niej za marne gorsze dla matki jej drogocenną pamiątkę rodzinną. Ten bohater zaskoczył mnie mile jedynie gdy...