Wielokulturowość to zjawisko bardzo powszechne w całym ówczesnym świecie. Występuje nie tylko na kontynencie europejskim ale także w Azji czy Ameryce. Polityka wielokulturowości charakteryzuje się zróżnicowaniem w społeczeństwie we wszystkich możliwych aspektach ludzkiego życia. W danym państwie mieszkają zarówno jego obywatele jak i imigranci, którzy przybyli do kraju w poszukiwaniu lepszego życia czy za pracą, a nawet ich potomkowie. W społeczeństwie danego regionu żyją ludzie różnego pochodzenia, ludzie różnych wierzeń i religii, ludzie różnorakich kultur, tradycji i obyczajów. Wszystkie te różnorodności i odmienności od rdzennych mieszkańców danego kraju tworzą multikulturalizm.

Polityka multikulturalizmu ma strony zarówno pozytywne jak i negatywne. Wady danego zjawiska są jego nieodłączną częścią, jednak warto się zastanowić czy nie niesie ono ze sobą więcej pozytywów.

Z negatywnym podejściem do wielokulturowości wiąże się zjawisko zwane melting pot, rozpowszechnione głównie w Stanach Zjednoczonych. Horace Kallen uważał, że owa narzucana odgórnie ideologia, domagająca się zbyt wielu wyrzeczeń ze strony „nowych obywateli” ma na celu stuprocentową amerykanizację imigrantów. Jednak czy ktokolwiek ma prawo żądać od nas wyrzeczenia się ojczystego języka? Czy ktokolwiek może wymagać porzucenia naszych wierzeń, swojego Boga czy swoich tradycji, które celebrowaliśmy od małego dziecka?

Podążając dalej za myślą Kallena utwierdzamy się w przekonaniu, że każda grupa etniczna ma prawo, a nawet obowiązek zachować swoją odrębność, jednocześnie będąc gotowym do współpracy w ramach całej wspólnoty społecznej. Kolejni przeciwnicy tego zjawiska, potoczenie zwanego stapianiem mieli bardzo zbliżone zdanie do Kallen’a. Każdy z nich postrzegał wielokulturowość jako coś dobrego, co umożliwi ulepszenie i wzbogacenie całej wspólnoty. Polityka multikulturalizmu przedstawiona jest tutaj jako nowy, bardzo pozytywny typ kultury, witający się z radością, niestanowiący żadnego zagrożenia dla jedności wspólnoty.

Warta przytoczenia jest teoria Charles’a Taylor’a, który jest zdania, że osobowość

i tożsamość tworzymy sami poprzez dialogi z innymi. Oznacza to, że jest ona wynikiem procesu kształtowania siebie przez interakcję z otoczeniem społecznym i kulturowym. Taylor uważa, iż

w dzisiejszych czasach odmienną tożsamość ( i jednocześnie różnice kulturowe) można jedynie uznawać lub potępiać. W momencie aprobaty jest ona w dalszym ciągu kształtowana. Widzimy więc wyraźnie, że uznanie bądź jego brak jest istotnym aspektem kształtowania naszej tożsamości. Podążając dalej za myślą Taylor’a dowiadujemy się tego, co tak naprawdę jest dla nas oczywiste. Każdemu potrzebne jest właściwe uznanie, nie tylko jako wyraz szacunku jaki należy się wszystkim ludziom, ale również jako podstawowa ludzka potrzeba, jako realizacja siebie.

Charle’s Taylo’r przedstawia nam dwie polityki dotyczące owego zróżnicowania: równej godności i praw jednostek oraz politykę różnicy, która bardzo wyraźnie podkreśla odmienność tożsamości grup czy jednostek. Jest on zdania, że ta pierwsza nie jest zbytnio możliwa, gdyż „wpycha ludzi w objęcia kultury dominującej”, sprawia że zatracają się oni w rzeczywistości

w jakiej żyją i nieświadomie bądź świadomie dopasowują się do niej. Widzimy tutaj tylko pozorną akceptację i neutralność w stosunku do różnic wynikających z odmiennych tożsamości. Nazwiemy ją pozorną, ponieważ w społeczeństwie liczą się bardziej cele i potrzeby wspólnoty niż jednostki. W tym wypadku to kultura wspólnoty jest dominująca, przez co tożsamość pojedynczych osób nie jest brana pod uwagę. Nie wolno nikomu jednak dyskryminować wyznawców innych kultur ani posiadaczy odmiennych tożsamości. Wskazane jest aby uznawać równą wartość odmiennych kultur, a nie tylko umożliwiać im przetrwanie i funkcjonowanie

w innym otoczeniu. Kiedy będą czuli się równi nie będą odczuwać poczucia niższości kultury, która jest poddana presji asymilacji z kulturą dominującą. Należy mieć na uwadze to, że wszystkie kultury są równe i szacunek należy się każdej z nich. W praktyce jest to dużo trudniejsze, bo bardzo ciężko jest patrzeć z wnętrza jakiejś kultury na inną i uznać jej równość

z tą, która jest nasza. Mimo, że Charles Taylor odrzuca niemożliwe do przyjęcia

i nieautentyczne przekonanie o bezwarunkowej równości wszystkich kultur na świecie to jednocześnie staje za otwartością na ich wartości, co mogłoby w jego mniemaniu doprowadzić do fuzji pewnych jej elementów z elementami innej kultury. Taylor wyraźnie staje w obronie wielokulturowości i daje nam do zrozumienia, że każdy powinien mieć świadomość wartości swojej kultury.

Ciekawy stosunek do polityki wielokulturowości prezentuje także Will Kymlicka. Podobnie jak Taylor, jest on zdania, że każdej kulturze należy się szacunek i uznanie. Wg Kymlicki owe uznanie ma być swojego rodzaju zadośćuczynieniem i wynagrodzeniem wcześniejszych krzywd, jakie wiązały się z koniecznością przystosowania się pewnych kultur do standardów kultury przeważającej, a co za tym idzie – dominującej. Zakłada on przy tym, że trwanie w obrębie jakiejś grupy czy kultury jest powodem do dumy i istotną wartością wymagającą pielęgnowania. Multikulturalizm jest sposobem na publiczne identyfikowanie się ze swoją grupą etniczną jeśli się tego chce, bez obawy, że będzie to dla nich niekorzystne czy w zły sposób ich wyróżni ze społeczeństwa. Czyni on także posiadanie odmienności kulturowej powszechnie akceptowalną i normalną częścią życia w danym społeczeństwie. Ważnym aspektem jest to, że przynależność kulturowa w dużym stopniu kształtuje ludzką tożsamość.

Jednym z celów polityki wielokulturowości, czy też polietniczności, jak jest czasem zamiennie nazywana, jest integracja społeczna, mająca ułatwić grupom i jednostkom nabycie umiejętności uczestniczenia w większej całości, której spójność nadają wspólne instytucje państwowe. Jednak proces integracji różnych kultur nie obywa się bez kosztów, które ponieść musi kultura dominująca. Przeciwnicy multikulturalizmu obawiają się, że mniejszości chcą zbudować w danym kraju enklawy narodowe. Niesłusznie. Zadaniem państwa jest ochrona tożsamości grupowej nie przez ograniczanie wolności jednostki, lecz przez zmniejszenie podatności owych grup na decyzje polityczne szerszego społeczeństwa. Istotne jest, by owe prawa ochronne reklamowały równość pomiędzy grupami kulturowymi i nie pozwalały na dominację żadnej z nich. Polityka multikulturalizmu ma, wg Kymlicki, trzynaście elementów. Niektóre z nich to: gwarancja miejsc we władzach ustawodawczych, elastyczne godziny pracy, szeroko pojmowana tolerancja czy szkoły dwujęzyczne lub te dla czarnoskórych dzieci, które nie radzą sobie w zwykłych szkołach.

Na pewno inne podejście do wielokulturowości posiada każdy z nas. Inaczej postrzega różnice kulturowe, etniczne czy rasowe zwykły człowiek. Widzi on zarówno wady jak i zalety tego zjawiska. Wg mnie główną i najbardziej widoczną zaletą wielokulturowości jest możliwość poznania czegoś nowego, czegoś z czym do tej pory nie miało się do czynienia. Ludzie innych narodowości otwierają drogę do lepszego zgłębienia świata, dają możliwość obcowania

z odrębną kulturą, nieznanymi dotąd obyczajami czy tradycjami. Zaciekawiają, urozmaicają a na swój sposób nawet upiększają dane społeczeństwo. Ważniejsze jednak jest to, że to co pochodzi z innych kultur i to, co kiedyś zostało zapożyczone jest od innych narodów jest

w dzisiejszych czasach niezbędne w życiu wszystkich ludzi. Weźmy na przykład cyfry, bez których dzisiaj nie wyobrażamy sobie tego, co nam one umożliwiają. Wymysł pewnej kultury,

z którego korzysta dziś cały świat. Podobnie było z wieloma innymi „przedmiotami”. Dzięki historycznym wyprawom krzyżowym Europa zapoznała się ze zdobyciami kultury i nauki arabskiej, a pod wpływem przykładów bizantyjskich pojawiła się nowa kultura, ujawniająca się

w bardziej wyrafinowanej formie. Do Europy dotarły perfumy, bogatsza cześć społeczeństwa zaczęła myć zęby, nosić spodnie i bieliznę, zapoznano się z mydłem przez co wzrosła dbałość o higienę. Zatem zadajmy sobie pytanie. Czy ktokolwiek z nas wyobraża sobie życie bez..mydła?, dzień bez..umycia zębów?, albo wyjście z domu bez bielizny? Raczej nie. Większość z nas pewnie nawet nie zdaje sobie sprawy jak wiele zawdzięczamy innym kulturom, innym ludziom. Duże znaczenie w owej sprawie jest postawa każdego z nas. To my deklarujemy siebie i nasz stosunek do różnic międzykulturowych. Możemy nazwać siebie kosmopolitą bądź ksenofobem. Oznacza to, że możemy być otwarci na to, co „obce”, zagraniczne, nowe, odmienne i uznawać to za coś dobrego i potrzebnego albo tego nie akceptować, odciąć się, a nawet czuć wstręt bo nie jest to „nasze” ani „ojczyste”.

Przeciwnicy polityki wielokulturowości zapewne będą negować sens kontynuowania

i poszerzania zjawiska multikulturalizmu. Poważnym argumentem „przeciw” są konflikty

z powodu rasizmu czy nieakceptowania innych religii. Imigranci mimowolnie są powodem wojen domowych, kłótni między obywatelami, czego skutkiem może być upadek jedności narodu danego państwa. Nie możemy jednak zapominać, że cały świat to nasza ojczyzna, że wszyscy jesteśmy równymi ludźmi tylko z różnymi korzeniami. Dzięki tym różnicom jesteśmy jedyni

w swoim rodzaju i wyjątkowi. Dzięki nim możemy uczyć się czegoś nowego, a także pokazać komuś coś, z czym zapewne do tej pory nie miał styczności – możemy zapoznać go z naszą kulturą.

Odmienność może poróżnić dwoje ludzi, lecz tak samo może je bardzo mocno ze sobą połączyć. Nie można być ksenofobem, zamkniętym na to co ‘nie nasze’, należy umieć akceptować różnice międzyludzkie, międzykulturowe czy międzynarodowe.

Jeśli chodzi o arenę międzynarodową to przypatrzmy się Unii Europejskiej czy Organizacji Narodów Zjednoczonych. Na czele tych organizacji stoją osobistości z różnych państw, często różnego wyznania, różnych wierzeń, tradycji. A jednak mimo to owa wielokulturowość umożliwia współpracę i realizację wspólne postawionych sobie celów.

Każde państwo może liczyć na bezinteresowne wsparcie i pomoc w trudnej chwili.

Pozytywnie wyglądają stosunki naszego kraju zarówno z innym członkami organizacji,

do których Polska należy jak i z pozostałymi państwami. Bardzo ciepło są przyjmowani nasi obywatele w wielu krajach, w których poszukują pracy, wykształcenia czy choćby odpoczynku. Od wielu państw importujemy nie tylko surowce, ale także żywność czy ubrania. Cała międzynarodowa współpraca przebiega pomyślnie i nikt nie myśli o różnicach, wynikających

z innych korzeni.

Cały świat jest ojczyzną człowieka. Tylko on decyduje gdzie chce zamieszkać, gdzie czuje się najlepiej czy w co wierzy. Jednak musi on mieć na uwadze stosunek władz państwa do zróżnicowania kulturalnego w danym kraju, a także prawa i zasady w nim obowiązujące. Wszyscy jesteśmy równi, mamy te same prawa zagwarantowane w dokumentach obowiązujących nie tylko w granicach państwa, lecz na całym świecie. Nikt nie może być dyskryminowany czy karany za swoje pochodzenie, odmienność czy kulturę. Różnic międzyludzkich nie da się wyeliminować, gdyż wszyscy ludzie są w istotny sposób związani ze swą własną wspólnotą kulturową. To, jacy jesteśmy, jest nieodłączną częścią tego kim jesteśmy. Członkostwo w kulturze oddziałuje zarówno na poczucie własnej tożsamości jak

i indywidualnej godności. Posiadanie odmienności kulturowej nie jest niczym złym. Wręcz przeciwnie. Według mnie jest czymś wyjątkowym i potrzebnym każdemu społeczeństwu.