Był sobie Filip. Jego rodzice nauczyli go, że żeby coś mieć należy się o to postarać. Filipek był bardzo poukładanym dzieckiem. Każdy postawiony sobie cel, z góry brał za osiągalny. Był przekonany, że jeśli będzie konsekwentny i nie uległy to z pewnością poradzi sobie w życiu. Miał swoje żelazne zasady, których twardo się trzymał. Nie uznawał zmiany jakiejkolwiek decyzji, którą wcześniej podjął. Życie uważał za proste i przyjemne. Nasz bohater dorastając zupełnie zapomniał o zabawie. Stał się poważnym człowiekiem, któremu brakowało szczerego uśmiechu i poczucia humoru. Z czasem coraz bardziej przekonany był, iż wszystko mu się należy. Był leniwy, a niekiedy nawet i bezczelny. Całe swoje życie opierał na muzyce. Grał na instrumencie strunowym, co stało się kolejnym czynnikiem jego gwiazdorzenia się. Myślał, że widzi świat przez kolorowe okulary, lecz tam gdzie żyła jego świadomość nie było czegoś takiego jak kolor. Była biel i czerń, dorosłość i brak uczuć. Bohater był już zimnym człowiekiem, kpiącym z ludzi i nie dającym im dojść do słowa. Trwa on w tym, aż do teraz. Jest jednak coś jeszcze. Powodem jego przemiany nie była tylko porzucona zabawa.

Miał 15 lat, kiedy ją poznał…Na imię jej było Paulina. Była od niego o wiele niższa i drobniejsza. Skromna dziewczyna kochająca muzykę i śpiew. Filip i Paulina, dwoje młodych ludzi na pozór nie pasujących do siebie. Ogromnie różnili się od siebie, lecz było coś co ich do siebie przyciągało. Ich charaktery dopełniały się wzajemnie i doskonale się rozumieli. W czasie dwóch lat stworzyli coś na wzór starego, dobrego małżeństwa. Przez cały ten czas kiedy byli parą, było im cudownie. Obdarowywali się ogromną miłością i zaufaniem. Wspólne wyjścia do kina, długie, romantycznie spacery po parku, seanse filmowe, prezenty, kwiaty, wiele zabawnych usterek miłosnych, podejmowanie błahych lecz wspólnych decyzji, pisanie listów miłosnych, czułe wyznania a nawet pocałunki. To wszystko było podstawą tej pięknej historii. Ich związek był tak idealny, że nie nie zauważyli pustki, która powoli ich rozdzielała. Nie było problemów, które mogliby razem rozwiązać. Dodatkowo Filip założył zespół, któremu zaczął poświęcać bardzo dużo czasu. Paulina natomiast dostała propozycję śpiewania w zespole i również nie miała czasu dla swojego chłopaka. Para zakochanych powoli przestawała ze sobą rozmawiać. Zaczynali wierzyć, że ich miłość to tylko przyzwyczajenie dwojga ludzi. Zamiast walczyć z całych sił, aby to uczucie przetrwało, zatracali co najważniejsze i marnowali to co przyszło im od tak, a czego inni nie potrafią zdobyć. Bóg dał im miłość, a oni nie potrafili jej wykorzystać. Mieszkali od siebie bardzo daleko, prawie pół drogi do nieba dzieliło ich serca. Dlatego byli o siebie zazdrośni. Na początku była to zwykła zazdrość, potem już chorobliwa. Robili sobie wymówki o wszystko. Tak jak Filip zapomniał o zabawie tak oni zapomnieli o miłości. To właśnie sprawiło, że są pokłóceni i żaden z nich nie zrobi kroku, by się pogodzić. Oboje żyją nadzieją, ze to jednak ten drugi zadzwoni i go przeprosi. Niestety tak się nie stanie, bo myślą podobnie i choć jeszcze się kochają to swoim zachowaniem zabijają wspomnienia i gaszą ostatnie płomienie, które są w ich sercach. I pomyśleć, że jeszcze całkiem niedawno dawali dowód na istnienie miłości wszystkim tym, którzy w nią nie wierzą. Myślę, iż mimo tego, że są na siebie wściekli, to jednak on zawsze jeszcze przez snem patrzy na jej zdjęcia, a ona w ciszy słucha jego głosu w piosenkach, które dla niej napisał. Dziś mijają dwa tygodnie, odkąd ze sobą nie rozmawiają.

Chciałabym mu już wybaczyć i tego by on tez mi wybaczył. Bym znów mogła być przy jego boku i mogła kochać go całym sercem.

„Nic piękniejszego ponad życie, a w życiu nic ponad czar miłości”