Mikołaj Rej, Pisma wierszem (wybór),

oprac. Julian Krzyżanowski, BN I 151, 1954.

WSTĘP

Człowiek i pisarz.

1543 r. – pamiętny rok: przełom zachodzący w ówczesnym życiu polskim. Ukazały się dzieła polskie i łacińskie (drukiem), do których należą:

praca M. Kopernika „O obrotach sfer niebieskich”.

zmarł młodo Klemens Janicius (zdolny poeta, chłop z pochodzenia), nie doczekawszy się wyjścia drukiem poematu przeznaczonego na wesele królewskie.

publicyści łacińscy: Andrzej Frycz Modrzewski i Stanisław Orzechowski („Turcyka”, „Rzeczpospolita Polska”, „Wierny poddany”.

książeczki satyryczno-obyczajowe: Andrzej Glaber („Senatulus, to jest sjem niewieści”) i „Ludycje wieśne” (humoreska, przedrzeźniająca judicia krakowskie).

satyra wierszem Ambrożego Korczboka (Mikołaja Reja) „Krótka rozprawa między trzema osobami, Panem, Wójtem i Plebanem”.

wiadomości o Reju – w 1568 r. na końcu „Zwierciadła” dodany portrecik Reja napisany przez Andrzeja Trzecieskiego, „który widział wszytki sprawy jego”, pt. „Żywot i sprawy poczciwego szlachcica Mikołaja Reja z Nagłowic…”

Mikołaj Rej ur. w 1505 r. w naddniestrzańskim Żórawnie, Nagłowice w krakowskim, szkoła w Skalmierzu (miał 10 lat), potem we Lwowie, w 1518 r. w Krakowie jako rzekomy student uni-wersytetu (naprawdę – szkoły średniej).

1523-1526 na senatorskim dworze wojewody sandomierskiego Andrzeja Tęczyńskiego” – tu dowiedział się, że nauka jest ważna, samouk.

posiadał zdolności muzyczne i poetyckie.

potem przebywał w otoczeniu hetmana i wojewody Mikołaja Sieniawskiego (nowości religijne, krytycyzm w stosunku do duchowieństwa i katolicyzmu).

po śmierci ojca usamodzielnienie majątkowe, poślubienie posażnej panny – zapobiegliwy gospodarz, ruchliwy działacz polityczny i człowiek pióra.

często się procesował.

związany z ruchem egzekucyjnym, prawdopodobnie brał udział w „wojnie kokoszej” i ruchu rokoszowym w 1537 r.

poseł, brał udział w obradach sejmu lubelskiego.

po śmierci Zygmunta I przeszedł na luteranizm, a po 1562 r. na kalwinizm.

1540-1568 – lata twórczości literackiej:

1540 r. ogłoszono utwór dziś nie znany „Spectrum albo nowy czyściec”.

dialogi, ocalał tylko jeden :Rozmowa Lwa z Kotem”, jeden w przekładzie czeskim „War-was”, fragment „Kostyra z Pijanicą”, reszta z tytułów: „Śmierć z szewcem”, „Gęś z kurem”, „Zatargnienie Fortuny z Cnotą”.

1543 r. „Krótka rozprawa”.

1545 r. „Żywot Józefa”.

1549 r. „Kupiec.

1545 „Psałterz Dawidów” (proza).

1557 r. „Postylla”.

1558 r. „Wizerunk własny”.

1562 r. „Żwierzyniec”.

1565 r. „Apocalipsis”.

1568 r. „Żwierciadło” i „Historia w Landzie” (autorstwo prawdopodobne”.

Kultura literacka.

spuścizna – różnorodna, ale wewnętrznie bardzo jednolita.

cele (program – umacniał go w przedmowach i posłowiach):

uczyć – dostarczyć czytelnikowi zdrowego pokarmu umysłowego.

bawić – dać mu godziwej rozrywki estetycznej.

wzbogacenie umiłowanej mowy polskiej.

twórczość jest narzędziem wychowawczym, środkiem „ćwiczenia” czytelnika”, drogą wiodącą go w świat wartości ogólnoludzkich, odziedziczonych po świecie starożytnym, uznanych i przyjętych przez krytyczną myśl humanistyczną Odrodzenia.

Rej jest bardzo ludzki w stosunku do człowieka, chce być „towarzyszem” czytelnika, stale podkreśla swą prostotę, usprawiedliwia, dlaczego głos zabiera, usiłuje zachęcić do dobrego; rzadko gromi i grozi.

wie, że dzieło nie może być tylko rozprawą, traktatem, musi zawierać w sobie jakieś inne składniki, dlatego kładzie nacisk na „dosyć śmiechu i ćwiczenia”.

w miarę pisania rośnie sprawność pisarska, widoczna w coraz doskonalszym opanowaniu techniki poetyckiej, zwłaszcza w swobodnym władaniu wierszem, do swej pracy przenosi zwyczaje gospodarskie.

gdy spodobało mu się jakieś dzieło obce, przyswajał je czytelnikowi, czasem przekładał bez odwoływania się do autora, czasem je przerabiał i dostosowywał do polskich warunków:

„Wizerunk” – poemat łaciński Palingeniusa.

„Żywot Józefa” – przeróbka tworu holenderskiego humanisty, Groousa (?).

typowy pisarz przełomu średniowiecza i renesansu, np. „Kupiec” to dialog, przypominający średniowieczne moralitety.

niekonsekwencje: Rej, przeciwnik katolicyzmu, atakujący jego dogmaty, hierarchię, stanowi-sko w państwie, w stosunku do biskupów tracił ostrość słowa i przenikliwość krytycznego spojrzenia.

przewaga pierwiastków renesansowych.

W świecie „Krótkiej rozprawy”.

uważana za najznamienniejszy okaz twórczości Reja w jej pierwszym stadium. Dzieło to ma znaczenie węzłowe: formą dialogu łączy się z innymi utworami pisarza; tematyką, postawie-niem pewnych zagadnień społecznych i politycznych, zapowiada dzieła późniejsze (aż po „Zwierciadło”).

Rej upodobał sobie swobodną formę dialogu wierszem, pozwalając łączyć gawędziarsko wy-nurzenia poważne i żartobliwe, szkicować obrazki z życia codziennego, snuć refleksje moral-ne.

2 dialogi dochowały się w przekładzie („Warwas”) i w oryginale („Rozmowa Lwa z Kotem”).

„Warwas” wprowadza zagadnienie małżeństwa i jego stron dodatnich oraz ujemnych. Dwoje młodych ludzi zastanawia się, co lepiej robić: żenić się, czy też nie, przy sposobności na ka-stach dialogu przewija się seria postaci niewieścich, szkicowanych z pogodnym uśmiechem ironisty, drwiącego z „ułomności” płci pięknej.

problematyka ta powracać będzie w dziełach późniejszych: w „Wizerunku” – sława do mał-żeństwa, żona to towarzyszka wdzięczna, sprowadza rzecz do zestawienia swobody kawaler-skiej i wygody mężowskiej w sypialni; w „Zwierciadle” – małżeństwo to sielankowa spiżarnia wszelkich rozkoszy.

„Rozmowa Lwa z Kotem” – poświęcona różnicom wolności pozornej i prawdziwej, wielkości w klatce i małości na swobodzie, Lew za kratami zwierzyńca i niepozorny krewniak, Kot domo-wy, zwierzak pospolity, ale wolny. Lew przemawia z jaśniepańską wyniosłością, lekceważy rozmówcę. Kot drwi z zamkniętego mocarza, woła: „Górą nasi! Chwała Bogu!”.

podobnie w „Figlikach”, które otwiera anegdota, którą Zygmunt Stary mawiał o królu i szlach-cicu. Zamożny ziemianin ma się lepiej niż król, posiada bowiem to, co i on, wolny zaś jest od kłopotów panującego.

w zestawieniu z tymi dwoma dialogami, ogłoszona w 1543 r. „Krótka rozprawa” uderza roz-ległością, doniosłością i aktualnością problematyki. Dialog przedstawicieli 3 stanów: szlachty, duchowieństwa i chłopów, omawia „zbytki i pożytki dzisiejszego świata”.

dialog pełen aluzji do najnowszych wydarzeń roztrząsa sprawy, które dochodziły do głosu na sejmach, sejmikach poświęcanych egzekucji praw, wszelakie bolączki codziennego bytowa-nia szlacheckiego i chłopskiego, jedynie bowiem ksiądz nie ma powodu do narzekań.

na plan pierwszy autor wysunął stosunek duchowieństwa do szlachty i chłopów. „Krótka roz-prawa” przedstawia niedbalstwo kleru wiejskiego, który byle jak spełnia swe obowiązki kap-łańskie, a bardzo gorliwie zdziera swe owieczki. Kler uchyla się od świadczeń pieniężnych na rzecz państwa, z niechęcią opłacając kontrybucję (daninę na obronę kraju).

ostrze satyry wymierzonej przeciw zachłanności niższego duchowieństwa świeckiego, mimo-chodem uderza również w annaty rzymskie, które powinno by się obracać na obronę kraju przeciw najazdom tatarskim.

na zgodny atak Pana i Wójta Pleban odpowiada satyryczną wycieczką przeciw „nierządowi” szlacheckiemu w zakresie praw administracyjnych, sądowych i sejmowych.

stosunki te pełniej, w oparciu o własne doświadczenie, przedstawia Pan, rozwodzący się nad niedomaganiami siły zbrojnej w państwie, reprezentowanej przez przestarzałe pospolite ru-szenie; w dalszych wywodach występuje zagadnienie bezbronności kresów południowo-wschodnich, systematycznie plądrowanych przez nieprzyjaciela.

dopełnieniem uwag Pana są skargi Wójta na ucisk ze strony duchowieństwa, na ciężary po-datkowe, na swawolę żołnierską.

Wójt nie widzi wyjścia, wie, że nad głowami chłopskimi szlachta i duchowieństwo porozumie-wają się i to kosztem chłopa.

„Krótka rozprawa” nie stawia sprawy pańszczyzny jasno, choć czytelnik odczytywał je między wierszami; wskazuje na rosnący ucisk pańszczyźniany, którego Rej nie był zwolennikiem.

Rej dużo miejsca poświęca satyrze obyczajowej, ośmieszającej zbytki życia szlacheckiego, częściowo magnackiego i mieszczańskiego. Przedmiotem jej są kosztowne stroje kobiece i męskie, przesada w pokarmach i napojach (zagraniczne wina), rujnująca namiętność myśliw-ska, marnotrawstwo złotej młodzieży, karciarstwo i pijaństwo.

całość dialogu, godzącego w niedomagania życia zbiorowego szlachty, przybiera u końca obrót dość niespodziewany; po zarysie zaniedbań wojskowo-politycznych, „Krótka rozprawa” daje ostrą, choć ogólnikowym ujęciem złagodzoną krytykę przełożonych, tj. króla i jego oto-czenia.

epilog to lament uosobionej Rzeczypospolitej, wskazującej na „przełożonych płochość”, ich niezaradność w obliczu podstawowych spraw państwa, ich łatanie dziur w dachu kościelnym przez obdzieranie dzwonnicy, ich nieudolność.

biblijny obraz burzy, w której lekkomyślni sternicy łodzi państwowej pozostaną „bez nadzieje”, łączy się w zakończenie z nikłą wiarą, że ci, do których aluzje utwór zawiera – wyciągną z te-go wnioski.

dialog wypełnia mnóstwo obrazków z życia szlacheckiego i chłopskiego:

niedomagania sądownictwa.

stosunki świata poselskiego.

karykaturalnie pokazane wyczyny księży.

nadużycia administracyjne.

ok. 30 obrazków – dowodzą słuszności wysuniętych tez polityczno-społecznych, potęgują wy-razistość, poszerzają zakres poruszanych zagadnień podstawowych, nadają układowi prze-mówień charakterystyczną dlań pełnię epicką, właściwszą poematowi opisowemu niż dialogo-wi.

Pan – średniozamożny ziemianin, dobrodusznie natrząsający się z Plebana, nie zawsze by-wa najlepszym sąsiadem, życzliwy dla Wójta, którego przestrzega, by niepotrzebnie nie robił sobie wrogów. Przedstawiciel klasy szlacheckiej. Zwolennik egzekucji praw, dobrze się orien-tuje w jej programie, rozumie konieczności życia państwowego. W zakończeniu wysuwa po-niekąd problemy międzynarodowe, gdy prawi o annatach, ostrzega przed lekkomyślnym za-mykaniem oczu na niebezpieczeństwo tureckie. Odznacza się orientacją w sprawach religij-nych. Katolik, krytycznie spogląda na swe wyznanie. Cytuje Biblię.

Pleban – przeciwieństwo dobrodusznego ironisty. Tępy, choć sprytny przedstawiciel kleru wiejskiego, próżniak, opój, jego cel: „dobre imienie”. Pierwszy to proboszcz wiejski w literatu-rze polskiej.

Wójt – pierwsza i jedyna na całe wieki próba wprowadzenia chłopa do dzieła literackiego, i to jako postaci pierwszoplanowej. Jest osobistością nieco dezorientującą. Ani inteligencją, ani sposobem widzenia życie nie ustępuje Panu, przypominając go swym drwiącym, przekornym uśmiechem, z jakim spogląda na swe środowisko i kłopoty. Poglądy wyraża bez ceremonii, klnąc osobę duchowną od „psiej maci”. Ma świadomość bezsiły politycznej swej klasy, której kosztem szlachta i duchowieństwo „pobracą się”.

wypowiedzi nie mają charakteru wymiany zdań, są wypowiedziami (długimi wywodami, wy-kładami) na te czy inne tematy. Dialog jest układem deklaracji.

Przezwyciężenie pesymizmu. Głębokie przekonanie o wartości człowieka czerpiącego z włas-nego wnętrza energii. Wójt jest reprezentantem masy chłopskiej, dialog nie kończy się jego zmiażdżeniem.

humorowi towarzyszy u Reja ironia, z jaką spogląda on na przygody ludzkie. Narzędziem jej są czynniki językowe, pozwalające naganę przybrać w szatę pozornej pochwały, np. krótka wzmianka o rozpuście duchowieństwa.

postawa Reja: moralisty, satyryka, humorysty i ironisty jest zarazem postawą świetnego rea-listy renesansowego. Obserwuje on życie jednostkowe / zbiorowe i rozumem usiłuje odgad-nąć czynniki, które o przebiegu zjawisk społecznych stanowią.

Trzy dialogi późniejsze.

„Żywot Józefa z pokolenia żydowskiego” 1545 r.; „Kupiec” 1549 r.; „Rzecpospolita chramiąc tuła się po światu” – w odpisach.

2 pierwsze dialogi pochodzą z tego samego źródła: łacińska dramaturgia renesansowa.

„Żywot…” – utwór łacinnika holenderskiego Corneliusa Crocusa pt. „Comoedia sacra cui titu-lus Joseph”. W budowie Rej poszedł za tradycjami dramatu średniowiecznego, zwanego mi-sterium. Dialog Reja wykazuje właściwości sceny misteryjnej: brak motywacji realistycznej, li-czącej się z nakazami czasu i przestrzeni:

Józef opowiada w domu swój sen wróżebny, który matka tłumaczy jako zapowiedź jego wyniesienia.

ojciec wysyła go w pole do braci.

bracia przyjmują go niechętnie.

Zefira rozmiłowała się w Józefie.

Józef siedząc w więzieniu, wykłada sny towarzyszom niedoli.

na dworze faraona.

organizator akcji przeciwgłodowej, wspaniałomyślnie wybacza Potyfarowi.

stosunki Józefa z braćmi, których głód zapędził do Egiptu.

ich dwukrotny powrót do ojca.

przybycie Beniamina do Józefa.

przybycie sędziwego Jakuba.

audiencja przybyszów u faraona i uzyskanie jego zgody na osiedlenie się plemienia żydo-wskiego nad Nilem.

wśród powodzi słów można dostrzec niezwykłe losy i niezwykłe cierpienia ludzkie.

„Kupiec, to jest kstałt a podobieństwo Sądu Ostatecznego” wywodzi się z dzieła Naogeorga pt. „Mercator seu Iudicium”. Naorgeorg udramatyzował w obrazie śmierci i losów pośmiert-nych Kupca zagadnienie teologiczne – stosunek wiary i dobrych uczynków jako środków roz-strzygających o zbawieniu człowieka. Są one bez wartości, jedynie wiara jest kluczem do nie-ba.

część I – śmierć, a raczej kłopoty przedśmiertne Kupca, którego ksiądz próbuje bezskutecz-nie od potępienia ratować sakramentami, a któremu z pomocą przychodzi wysłannik z nieba.

część II – wędrówka Księcia, Biskupa, Gwardiana i Kupca na sąd pośmiertny; przebieg sądu, zakończonego potępieniem katolickich potentatów, a zbawieniem wierzącego Kupca.

„Rzeczpospolita chramiąc tuła się po światu” – utwór pozbawiony zakończenia.

atak na Zygmunta Augusta za ślub z Barbarą Radziwiłłówną.

całość dialogu-paszkwilu ma charakter alegoryczny.

„Wizerunk własny”.

przejście Reja na protestantyzm; skutek: twórczość poświęcił na usługi propagandy religijnej, począł pisać traktaty teologiczne; najokazalszy: „Świętych słów a spraw pańskich kronika al-bo Postilla" 1557 r.

„Wizerunk własny żywota człowieka poczciwego” na podstawie dzieła Pietro Angelo Manzol-liego (pseud. Palingenius – Odrodzeniec) pt. „Zodiacus vitae” („Zwierzyniec życia”) 1531 r., w którym wedle znaków zodiaku wyłożył zasady nowego poglądu na świat. Utwór miał charak-ter manifestu uczonej myśli humanistycznej, przyrodniczej, teologicznej i etycznej. Nie na-dzieja nagrody w niebie / kary w piekle winny stanowić o ludzkich czynach, lecz poczucie wła-snej wartości istoty rozumnej, jaką jest człowiek.

Rej przejął tylko pewne pomysły włoskie; ostre wywody opuścił lub złagodził. Bojowy i progra-mowy „Zodiacus” stał się na kartach „Wizerunku” wykładem zasad postępowania człowieka poczciwego, i to w ciasnym zakresie spraw codziennych, domowych i towarzyskich.

pierwowzór łaciński oparty był na astronomicznych wyobrażeniach zodiakalnych; Rej – motyw wędrówki człowieka spragnionego wiedzy, któremu przewodnik wyjaśnia oglądane, zagadko-we zjawiska obcej krainy („Boska komedia”, „Romans o róży”).

Młodzieniec w poszukiwaniu prawdy o świecie i życiu odwiedza kolejno 12 filozofów i słucha ich nauk: Hipokrates, Diogenes, Epikur, Anaksagoras, Sokrates, Teofrast, Solinus, Plato, Zo-roaster, Ksenokrates, Solon (piekło) i Arystoteles (niebo).

w „Wizerunku” pojawiają się setki świetnych obrazków z życia człowieka i przyrody. Z upodo-baniem kreślił Rej podobizny zwierząt. „Wizerunk” stał się zbiorem pierwszych w języku pol-skim prób stworzenia pejzażu literackiego.

pierwsze próby w dziedzinie grafiki – drukarz Matys Wirzbięta wyposażył książkę w wysoce pomysłowe drzeworyty, których nieznany autor usiłował bogate opisy Reja zamknąć w wielo-planowych układach plastycznych.

przewaga pierwiastków renesansowych. Utwór szczytowy twórczości Reja: rozległość zagad-nień filozoficznych i artystycznych, rozmach w ich stawianiu i rozwiązywaniu.

książka ozdobiona portretem Reja podpisana „Roku od narodzenia jego 50”. Coś w rodzaju wydawnictwa jubileuszowego – pierwsze tego rodzaju wydarzenie w dziejach polskiej litera-tury.

„Zwierzyniec, w którym rozmaitych stanów ludzi, źwirząt i ptaków kstałty, przypadki i obyczaje są właśnie wypisane” 1562 r. – naturalne dopełnienie pracy poprzedniej. Plan pierwszy: szczegóły czerpane z bieżącego życia polskiego.

zbiór 8-wierszowych epigramatów, ok. 700 utworów, podzielonych na 4 księgi różnej długości i znaczenia:

1. typowe apoftegmaty, powiedzenia, powiedzonka znakomitych ludzi (źródło: „Sprawy i powiedzenia godne” Włocha Baptysty Fulgoso).

2. szkice przedstawiające ok. 12 osób, znanych Rejowi, od dwóch królów Zygmuntów po możnowładców litewskich i ruskich.

3. o „przypadkach osób ku sprawam świeckim należących”. Scharakteryzował dygnitarzy państwowych; od króla po urzędników niższych, ukazując ich na tle powszedniego życia wsi polskiej, zaatakował Rzym – bestia apokaliptyczna.

4. rozmaite wskazówki i przepisy praktyczne, dotyczące postępowania codziennego, no-szenia czystej bielizny, mycia nóg, rozsądnego gospodarowania, zachowania się w towa-rzystwie + przeróżne emblematy, tj. wyobrażenia alegoryczne osób, rzeczy i właściwości; zwięzłe bajki ezopowe.

grupa ta tworzy przejście do części końcowej, wyodrębnionej później i wydrukowanej osobno – „Figlików”.

zbiorek obejmujący ok. 250 kawałów. Dowcip Reja jest jednak rubaszny, nieraz prostacki, jest produktem kultury szlacheckiej. Patronuje mu błazen Zygmunta Starego, Stańczyk, którego to jako pierwszy wprowadził do literatury polskiej (Janicius po łacinie).

„Figliki” to jedyny utwór Reja pozbawiony moralizowania, obliczony, by czytelnika zabawić.

Schyłek pracy poetyckiej.

1568 r. druk sporej ilości utworów, zebranych i ogłoszonych w tomie „Zwierciadła”.

równocześnie, albo krótka przed, ukazała się bezimienna „Historyja prawdziwa, która sie sta-ła w landzie miejście niemieckim” – Trzecieski o niej nie wspomina, być może to dzieło naśla-dowcy Reja.

powstała z powtórzenia przezeń opowiadania, które raczej gdzieś wyczytał. Prawi ono o nie-ostrożnym starcu, który całe swe mienie przedwcześnie rozdał 3 córkom i źle przez nie trak-towany, podstępem zapewnił sobie wygodę na ostatnie chwile życia. Za radą przyjaciela udał, że pozostawił sobie sporo pieniędzy, córki więc poczęły zabiegać o jego względy, by dostać tajemniczą skrzynkę z gotowizną.

historyjka moralna kończy się ukaraniem chciwych niewiast – po otwarciu skrzynki okazuje się, iż mieści ona bezwartościowe blaszki, „cepy i kaptur błazeński z dzwonkami”, po czym władze miejskie skazują ośmieszone dziedziczki na wypędzenie z miasta.

w „Zwierciadle” znajduje się duża grupa utworów zwanych apoftegmatami. Należą do katego-rii zabawek wierszopiskich, popularnych w XVI w.

w „Zwierciadle” mamy zbiory takich wierszyków:

„Apoftegmata, to jest krótkie a roztropne powieści… tylko dwiema wirszyki zebrane a zniesione”.

„Apoftegmata abo wirszyki na gmachy, także też na ine rzeczy, jako kto sobie obierze”.

osobliwością tej poezjijest jej zwięzłość. Są to dystychy, niekiedy wiązane w czterowiersze, ułożone w 13-zgłoskowcach.

maksymy nieraz powtarzają się, związane jest to z ich powstawaniem. Autor miał przed sobą jakieś zbiorki łacińskie, które przekładał w wiersze polskie, wracał do tych przysłów wielokrot-nie. Nieraz dwuwiersze układają się w całości większe. Np. gdy zdania w pierwszym członie są zaprzeczone lub: Ślachectwo ma być jako kryształ czyste,/ Jako śkło piękne, na wszem przezroczyste.

od tych okazów poezji praktycznej odbijają się inne zbiorki wierszy w „Zwierciadle”:

„Apoftegmata krótsze z przypadłościami czasów i rzeczy zebrane” – krótkie, zazwyczaj 3-zwrotkowe dialogi obyczajowe, „część wstępna wprowadza dnotę z niecnotą, prawdę z nieprawdą, mierność do obżarstwa”…; część druga: „króla z panem radnym, biskupa z kanoniki, katolika z trydeitą”.

nawrót do „Krótkiej rozprawy” widać jeszcze bardziej w cyklu następnym pt. „Przemowa krót-ka do poczciwego Polaka stanu rycerskiego” – to przegląd wszystkich zagadnień politycz-nych, którymi zajmował się dialog z 1548 r., które powracały w „Zwierzyńcu”.

cykl rozpoczyna się od charakterystyki innych narodów, przeważnie ujemnej, przeciwstawia im autor naród polski, ukazany bardzo korzystnie (wyraz megalomanii szlacheckiej).

tu także powtarzają się te same dawne zarzuty: niedomagania sprawiedliwości, obrony, spo-sobów prowadzenia wojny, stosunku z sąsiadami, zademonstrowanego na przykładzie „hołdu włoskiego”, unii z Litwą, pustych pól, murów, zaniedbanego Kamieńca, rosnących długów państwowych, nie ustalonego sposobu elekcji, zamętu religijnego.

„Zwierciadło” – księga, mająca charakter testamentu poetyckiego i politycznego, kończy się wiązką wierszy elegijnych, której tytuł nadtekstowy na „żywej stronicy”, brzmi: „Żegnanie ze światem”. W przeczuciu rychłej śmierci – Rej spogląda na całość doświadczenia życiowego, by dojść do wniosku: „Dosyciem sie już nabył na tym nędznym świecie.” Na to, co będzie da-lej, patrzy spokojnie.

na koniec, co uderza, nie wspomina nic o sławie, ku której humaniści zazwyczaj spojrzenie przedśmiertne kierowali.

Sztuka poetycka Reja.

Rej ma swój wyraźny styl, czyli jest artystą, posiadającym jakąś sztukę słowa, rozumianą jako zespół świadomych wysiłków twórczych, obliczonych na wypowiedzenie i utrwalenie w słowie tego, co interesowało go w życiu i własnym, i zbiorowym jego czasów.

Rej był wrażliwy na żywą mowę. Ziemianin, od dziecka doskonale obeznany z językiem dwo-ru i folwarku, z mową szlachecką i chłopską, obejmującą sprawy gospodarstwa i rozmaitych rzemiosł, poszerzał ją i bogacił w miarę, jak wzrastało jego doświadczenie życiowe, w środo-wisku szkolnym, dworskim, gdzie stykał się ze światem sądowniczym, urzędniczym, duchow-nym, wojskowym. Każdy z nich miał swoje sposoby wyrażania się, utarte zwroty.

żywy, mówiony, codzienny język środowisk, z którymi Rej się stykał, rzadko przedostawał się do dzieł literackich. W słownikach brak wyjaśnień. Rej lubi grę słów, aluzje, przedrzeźnianie. Zamiast określeń ścisłych, których język polski wówczas nie miał, gdy chodziło o zjawiska za-wiłe, takie jak procesy psychiczne, przejawy społeczne, układy pojęć oderwanych, stosował zwroty obrazowe, przeniesione z konkretnych doświadczeń rolniczych, myśliwskich, żołnier-skich…

w dedykacji dla Piotra ze Zborowa w „Apoftegmatach” pisze o nieforemności języka polskie-go.

język Reja zbliżają przysłowia, aluzje do języka ludowego, chłopskiego, realistycznego, wyra-żającego pojęcia przez odwoływanie się do świata rzeczy poznawalnych zmysłami, stanowi o swoistości i odrębności stylu Rejowskiego.

jest to styl bardzo konkretny, rzeczowy, styl urodzonego realisty. Nie obawia się nazywania rzeczy po imieniu, wskutek tego chętnie ucieka się do słownictwa wulgarnego.. Jest pomysło-wy – tworzy wyrazy nowe, zwłaszcza rzeczowniki.

składnia (w porównaniu z zasobnym słownictwem) wydaje sie uboższa, czasem wręcz niepo-radna. Zdania robią niejednokrotnie wrażenie łamigłówek.

upodobał sobie krótki 8-zgłoskowiec (dialogi) i poważny, epicki 13-zgłoskowiec (po 1549 r.) w spadku po średniowieczu.

przechodzi w zakresie 8-zgłoskowca od sylabizmu względnego do sylabizmu pełnego.

przestrzega średniówki w 13-zgłoskowcu (graficznie).

przełomowe znaczenie Reja polega na przełamywaniu tradycji kultury i literatury średniowie-cznej na rzecz nowej , związanej z Odrodzeniem; przyczynia się do stworzenia i zwycięstwa tej nowej kultury.

TEKST

Rozmowa Lwa z Kotem. Kot ze Lwem rozprawia o swobodzie a o niewoli.

Lew: nazywa kota „lichą bestyją ku diabłu barzo podobną”.

Kot: Lew może wytykać mu wzrost, urodę, ale on jemu też może. Kot jest na wolności, a Lew siedzi w „klozie” (klatce).

Lew: lepiej, że by kot się tak nie pysznił, bo jest tylko kotkiem, i chlubi się cudzym przezwis-kiem, chłop też się w karczmie królem nazywa. Gdyby nie ta krata, to kot poznałby literata, wnet by go przegadał, a Kot nie umie z pany mówić.

Kot: czasem o głodzie lepszy żywot na swobodzie niż w rozkoszy, a w niewoli. Marnie każdy płaci, kto przez pychę wolność traci. Drudzy im się kłaniają, z bojaźni miłują. Możniejszy słab-szego dławi / dusi. Gdyby Lew poczytał w kronice, dowiedziałby się, ile wielkich rzeczy uczy-niło jego plemię (przodkowie).

Lew: zabawa z kotem przywiązanym u wozu. Ciągnąć kota. Źle by było z Kotem, gdyby nie miał pomocy.

Kot: największy rozum znać, kto nie może mocą sprostać, iż wymyśli fortel jaki – rozumu zna-ki. Ale kto mocą przemoże, iż się obronić nie może, tam też po rozumie mało. Słyszał, że Lew bał się koguta, a to przecież zwierzę proste, jak Kot.

Lew: jeszcze Kot i kogut będą się go bali. Takie pogłoski rozpowiadają kuglarze, co czytają herbarze. Chłop chciał być sprytny i chlubić się tym, że postraszył Lwa kogutem. Dworak gó-ruje nad ziemianinem. Prostak przybiegł z kogutem do klatki Lwa. Zawstydził się. Najpierw rozmyślać, potem działać. Lwa królem zowią.

Kot: kto go koronował? Siedzi w klozie, jakoby szalony, a on wolny biega wszędzie. Chlubi się, że zjadł kura. Nawet lis to robi. Nędzne królestwo Lwa, lepsze jego kotostwo. Przed Lwem ludzie uciekają, mając go za okrutnika. Lew musi czynić wszystko z (przepisów, etykie-ty dworskiej) rejestru. Kto go mija, mówi, że to bestia, z oczu jej nic dobrego. Lew sam zoba-czy, że lepsza trocha w swobodzie niż wielki koszt w niewoli.

Koniec łaciński: nie warto sprzedać wolności, nawet za wszystko złoto.

Krótka rozprawa między trzema osobami, Panem, Wójtem a Plebanem. Ambroży Korcz-bok Rożek.

Pan i Wójt o zaniedbywaniu obowiązków przez Plebana, który nie poczuwa się do winy, mó-wi, że ma inne obowiązki.

Wójt: w kazaniach tylko o dziesięcinie, nic o Bogu.

Pan: krytyka Plebana-sąsiada.

Pleban: krytyka sejmu i posłów, muszą płacić, jeśli chcą być zbawieni.

Wójt: słabość jego klasy, wieczna nędza, pobory, dziesięcina, kolęda, biedny stan.

Pan: zarzuca Wójtowi, że tyje, nie myśli o ojczyźnie, krytyka nieprzestrzegania praw, uchyla-nia się od walki w czasie wojny.

Pleban: obowiązek szlachty bronić księży i chłopów.

Wójt: krytyka zbytków szlachty w jedzeniu i piciu, hazardu, myślistwa (w którym są nieudolni).

Pan: krytyka szat szlachty, dworzanie stroją się, kupcy oszukują.

Pleban: czas jeść.

Rzeczpospolita: narzeka na brak zainteresowania nią, egoizm obywateli, błędne zasady po-stępowania.

Ku temu, co czedł: „cnoty dzerż, tać nigdy nie błądzi”.

Żywot Józefa z pokolenia żydowskiego, syna Jakóbowego, rozdzielony w rozmowach person, który w sobie wiele cnót i dobrych obyczajów zamyka. 1545 r.

Argument, to jest położenie tej sprawy, która się zamyka w tych książkach: dobrze się cu-dzymi szkodami przestrzegać, wspomnienie o sprzedaniu Józefa przez braci, pobycie w Egi-pcie, czart przez białą głowę wiele złego sprawi, oskarżenie pani.

„dramat” właściwy: Rachel i Jakób dziękują Bogu za dzieci, zwłaszcza za Józefa, który ma dziwny sen, matka tłumaczy, że zostanie wywyższony, bracia są zazdrośni, sprzedają Józefa, a rodzicom mówią, że zwierzęta go zabiły: „Bóg równo bierze starych i młodych, jeden nic, szóstka zdrowo do ciebie przyszła”, rozpacz Rachel i Jakóba: „Bowiem to jest nawiętsze/ le-karstwo w żałości,/ Postanowić swój umysł/ w bezpiecznej stałości”, zaufanie w Bogu, „cze-kajmy śmierci, ona wszystko dokona”.

Kupiec to jest kstałt a podobieństwo sądu ostatecznego. 1549 r.

fragment końcowy dialogu, skrócona (bez długich wywodów teologicznych i etycznych) scena sądu.

Woźny-Poseł (Śmierć), przewodniczący-Chrystus, oskarżyciel-Czart, sędziowie-„senaci” (apostołowie), św. Paweł i Michał z wagą, oskarżeni: Książę, Biskup, Gwardian i Kupiec.

Poseł: „na rozkaz Chrystusa stoją jako żywi”.

Paweł czyta dekret Boga: stworzył człowieka, ale ten utracił rozum przy pakcie z czartem, dlatego Bóg wysłał Syna.

jako pierwszy ma być sądzony Książę, ale ten prosi, by zastąpił go Biskup albo Gwardian, ża-den nie chce, proszą o różne dekrety, tylko Kupiec mówi, że zawierzył Chrystusowi, Czart jest pewny wygranej, zadufany Książę mówi o swoich uczynkach, chwali się listem z Rzymu (pe-wnie odpust), jednak nic mu się na wadze nie zmienia, nie pomagają odpusty ani fundacja klasztoru (był chory i bał się śmierci)…, nawet jego samego wkładają na wagę, skazany.

Biskup próbuje wypchnąć przed siebie Gardyjana, oskarżenie Czarta: owce pasł jakby był wil-kiem, Biskup nazywa go łgarzem, bo nie wylicza w ogóle dobrych rzeczy: wyświęcił kapła-nów, kosztowności i stan wysoki zdobył.

Krystus powiada, jakim szafarzem miał być biskup, wsadzają go na wagę, jeszcze lżejszy, Chrystus każe go na lewicy postawić.

Mnich (Gardian) złości się na posła za uwagę o jego brzuchu, regestr: poszedł do klasztoru, bo tam spora beczka, nic nie trzeba robić, nie dbał o zakon, na wagę, skazany, lament Mni-cha.

Kupiec posłusznie idzie przez sąd, mówi o miłosierdziu, łasce, ułaskawiony.

trzej skazani chcą „apellować” do Ojca.

Wizerunk własny żywota człowieka poczciwego, w którym, jako we źwierciadle, snadnie każdy swe sprawy oględać może, zebrany i z filozofów, i zróżnych obyczajów świata tego. 1558 r.

ROZDZIAŁ V. SOKRATES

„filozof uczył poczciwych spraw a pomiernego żywota, o ożenieniu i o wychowaniu dziatek, i o gospodarstwie a powinności dobrego człowieka, co sie to tu w tym rozdziale zamyka. A to przy tym, iż bojaźń boża a żywot poczciwy nalepsze dobro człowiecze”.

Młodzieniec, gdy zostawił go Anaksagoras, zauważył Satyrów, uciekł przed nimi, spotyka So-kratesa, „Krótki czas życia ludzkiego, a napilniej wiedzieć swą powinność”.

„Mądrość zacność czyni” – Salomon w modlitwach prosił o mądrość, Młodzieńcowi nie zależy na bogactwach.

„Strój bez rozumu nic” – Dzięcioł upstrzony – rozum jak gawron.

„Świat zawżdy błądzi” – Sokrates: w świecie rozszerzyło się marne ziele: niedbałość i swawo-la, które głuszą cnotę, biegamy za tym, co się błyszczy, nie patrzymy rozumu, cnoty.

„Ludzie jako małpy” – jeśli bez rozumu, wszystkich bawi.

„Człowiek bańka”.

„Bogaczowi złoto wadzi” – śpi niespokojnie, bo ktoś może go okraść, po śmierci mnisi i inni zabierają, aż potomkom pozostaje ledwie 3 część.

„Omylne rozkoszy”.

„Koniec każdej rzeczy ma być na pieczy” – Sokrates, na prośbę Młodzieńca, wyjawia swoje imię.

„Szpetny ptak źle śpiewa” – wrona kracze, kokosz gdacze.

„Co jest źle prawie” – bez rozumu, cnoty i miary, nie dbając o Boga, dokończysz żywot mar-nie, Młodzieniec: co to – Boża wola? Sokrates: patrz końca we wszystkich sprawach, gdyby Bóg chciał mógłby zniszczyć w godzinę świat, dzięki niemu zwierzęta dają człowiekowi poda-tki (owca wełnę, ptak pióra…), a ludzie o Niego nie dbają.

„Co jest poczciwie żyć” – kto na tym przestawa, co komu wedle stanu z łaski Bóg dawa.

„…człek podobien ku Bogu” – Pan stworzył człowieka podobnego do siebie, „Masz być wier-ny w sprawach jak On; cnotliwy, sprawiedliwy, miłosierny”.

„Świat na złe wiedzie” – nie wolno dać się zwieść, żyj poczciwie, miłuj bliźniego życzliwie, do-chodź się z każdym sprawiedliwie, zobaczysz, że będziesz mieć to, co potrzebniejsze.

„Prawda chwała Boża” – Bóg nie ma ciała, jest duchem prawym, dlatego też patrzy na ducho-we sprawy.

„Chwała Panu nalepsza”.

„Człowiek jako mucha” – człowiek do Boga jak mucha do wielbłąda, komar do wołu.

„Człowiek jako czerwiwe jabłko” – z wierzchu piękne, czerwone, w środku spróchniałe, bo je robak gryzie.

„Słaba zacność na świecie” – król nic, że bogaty.

„Łaska Pańska darmo”.

„Łaska Pańska szczęście”.

„Natura odejmie bojaźń Bożą”.

„Duszna rozkosz” – zacniejsze od rozkoszy cielesnych to, w czym kocha się dusza.

„Wolna myśl rozkosz” – co mają zamkowi przed wieśnymi? wolność nikt ich nie pilnuje.

„Myśl niewolna więzienie” – wiele takich, co w niewolę idą dla pożytku.

„Kto człowieku dufa, straci” – sroki darmo za sową latają.

„Nieustawiczność ludzka” – wrony kraczą razem.

„Stałość świnia” – gdy stanie się coś świni, reszta jej pomaga.

„Rzeczy, co czynią żywot szczęśliwy” – używać z poczciwością wedle stanu.

„Horacjusz był poeta zacny”.

„Gospodarstwo snadne” – ogrodniczka w ogrodzie zabiega, by nie było próżnego miejsca, bo gdzie rozum z pilnością na małej rzeczy – dużo można uczynić pożytków.

„Gospodarstwo leniwe” – więcej pokrzyw, jeżyn, łopianu niż rozmarynu.

„Pożytki z owce” – wełna, nabiał, jagniątko.

„Pożytki z pszczoły”.

„Hojność ziemie i pożytki” – korzonki, zioła.

„Rada ożenić się” – rada wziąć poczciwą = wierny towarzysz w każdej przygodzie.

„Trudności żonatego” – Młodzieniec: to niewola, człowiek odmienia się jak gęsi na wiosnę, chodzi podskubiony, życie nie jest łatwe, musi dbać o żonę, dzieci, wszystkiego brakuje.

„Trudność około wychowania dzieci”.

„Syn gdy dorasta” – zabiera, co lepsze, a ojcu to, co gorsze zostanie.

„Trudność około żony” – zachcianki, służąca, żona mówi, że u sąsiada lepiej.

„Sława do małżeństwa” – Sokrates: jest też druga strona, poczciwa małżonka przynosi roz-kosz, wolą Bożą byśmy samotnie nie chodzili, ludzka natura, gdy ma towarzystwo, lepiej wszystko zniesie.

„W dziatkach jaka to rozkosz” – i tak komuś trzeba będzie zostawić majątek, lepiej synowi niż Cyganowi czy Murzynowi.

„Omylny przyjaciel” – myśli tylko o korzyści majątkowej.

„Potomek własny” – co za rozkosz w starości patrzeć na dziatki.

„Żonę dobrze mieć w grozie”.

„Księdza źle nęcić” – lepiej nie zadawać się z księżmi: nieżonaci, ale „opiekują” się cudzymi żonami, krytyka duchowieństwa: z zewnątrz anioły, wewnątrz diabły.

„Żonę jako obierać” – wie o Bogu, posłuszna rodzicom, ładna, nie przewraca się jej w głowie.

„Gamraci niepotrzebni”.

„Źle próżnować białej głowie”.

„Towarzystwo żonatych”.

„Doktorowie czasem łżowie”.

„Jako zdrowie zachować” – nie czynić bezprawia w piciu i jedzeniu, co dasz do żołądka, to w krew się obraca i wspak do członków wraca, powstają choroby, a największy bogaci chory – nieszczęśliwy bardziej niż zdrowy oracz.

„Jako zdrowie lekkiej wagi” – czynimy sobie krzywdę pijąc gorzałkę, nie zaziębiajmy ciała.

„Bez mądrości zła każda sprawa”.

„Co jest prawa a szczyra mądrość” – odróżniać dobro od zła, prawdę od fałszu, serce mieć czyste, poczciwe, patrzeć w górę.

Sokrates: może trafisz na kogoś mądrzejszego, kto doprowadzi się do poznania.

Źwierzyniec, w którym rozmaitych stanów ludzi, źwirząt i ptaków kstałty, przypadki i obyczaje są właśnie wypisane. 1562 r..

Rzeczpospolita skarży się na swe nieszczęście: stara się o wszystkich, o nią nikt, to wina Prywaty, Prywat się broni, w ich spór wtrąca się Stańczyk: nas łakomstwo marne poślepiło.

Rozdział pierwszy: sprawy, postępki pamięci godne onych królów i innych stanów sławnych (pogańskich i chrześcijańskich):

Zygmunt cesarz: Bóg daje, co cesarz nie da – rozum i cnoty, cnota każdego ubogaci, bez niej każdy stan traci.

Leo konstantynopolitański.

Tyberijus rzymski: pisał list, by poborcy brali tylko należność.

Parys: omija zacność, rozum.

Herkules.

Salomon: przykład sędziego.

Judyt, zacna Żydówka: z niej ma brać przykład stan rycerski, broniąc ojczyzny gardło swe ważyła.

Lukrecyja, Kolatina, rzymskiego pana żona: o swą poczciwość się zabiła.

Marcilla z miasta Kokcinu: rzuciła się z mieczem na zdobywany mur przez Turków, obro-nione miasto.

Do tego, co czedł ty przeszłe rzeczy.

Rozdział wtóry: stany i domy niektóre zacnego narodu polskiego:

A napirwej on zacny Zygmunt, sławny król polski: mało myślał o swych pożytkach, starał się więcej o swych poddanych.

Sigimundus Augustus: (złośliwy epigram odmawia mu zalet politycznych i wojennych): Scipijonowej pilności, Aleksandrowej pracy, Hektorowej chciwości.

Bona, królowa polska: dobra z nazwiska, nie w życiu, Włoszka.

Andrzej Dębowski, kasztelan bełski [pisarz]: dębowa uprzejmość – wytrwałość.

Piotr Boratyński, kasztelan bełski.

Zbigniew Sienieński, kasztelan sanocki.

Uchański, biskup kujawski, i z bracią.

Karnkowski referendarz.

Secygniowscy.

Stanisław Szafraniec z Pieskowej Skały.

Mikołaj Rej {autoportrecik]: szlachcic-prostak na tle zamku zdobnego w obrazy i arasy.

Jan Wodzisławski.

Jan Kochanowski: podziwia połączenie talentu i sztuki.

Podlodowscy: używają cnoty z rozumem.

Mikołaj Sienicki.

Przedmowa do Polaków: macie przodków, rozeznajcie cnotę, sławę, nie lżyjcie rodu sław-nego.

Rozdział trzeci: sprawy osób, ku sprawom świeckim należących:

Król albo jaki przełożony: trudna sprawa, wszyscy patrzą na niego we dnie i w nocy, ob-mawiają z tyłu, w oczy schlebiają.

Wojewoda: kontroluje handel, wysługuje się podwojewodzim.

Kasztelan.

Starosta: z Bogiem na dwoje musi wędrować, statut Boży i Pański dobrze umieć.

Kancellaryja: odprawia listy do panów, mieszczan…

Komisarz.

Komisyje, ziemianin mówi: poleca urzędnikowi młócić owies na podjęcie „szubieniczni-ków” [komisarza i jego orszaku].

Podstarości: obowiązek ściągania podatków.

Poborca: starosta posyła pachołki na konfiskowanie mienia chłopów, chłopy mają wolę [swobodę] – ulgę podatkową.

Sędzia.

Sędziowie na sądzie.

Podwojewodzi: ma pomierzyć na targu łokcie (miarę), bo przekupieni urzędnicy pozosta-wią miary i wagi z zepsutym języczkiem.

Burmistrz: potrzebne pieniądze na apelację.

Prokurator stanu: pan uważa za hańbę ustąpić przeciwnikowi, nie pamięta trudność, w które proces go uwikła.

Rzecznicy: kłaniają się im, ale nie szczerze.

Hetman.

Rotmistrze.

Żołnierze: wracają do domu, łają Boga, gdy zmokną, gdyby żyli z cierpliwością, byliby godni sławy.

Drabi: na wojnę idą podskakując.

Trzeci wici.

Wojna pospolita.

A to już idą stanów duchownych przypadki:

Papież: przywłaszcza sobie miejsce Boga.

Rzym: Jan św. niewiastę wspomniał = miasto na 7 górach, potem miało upaść marnie.

Biskupi albo Prełaci: mają wiernie paść stado Pańskie.

Infuła.

Księża pospolici: szuka porozumienia, wielu niezadowolonych przechodzi na inne wyzna-nie.

Opaci: wieprze darmo tyli.

Mnich: bestyja z łbem strzyżonym, z zabobonami.

Mniszki.

Kościół: miał być w nim każdy wysłuchany.

Organy: folgują tenorowi, gdyby Polacy zgadzali się na jeden głos i go słuchali, każdą pio-snkę pięknie by wykonali.

Zygmunt, dzwon zamku królewskiego.

Zegar.

Sakra, co do Rzymu noszą: rzeczy święte, niepotrzebny zbytek obracają, tu by były na pożytek ku obronie.

Odpusty.

Msza.

Relikwie: ludzie całują i cześć dają, nie wiedząc nawet czemu.

Gromnica: jak Symeon wniósł światło, tak księża gromnicę.

Obrazek każdy zwłaszcza srebrny.

Święcona woda: prełat święci, lecz nie pomoże, tylko wodą moczy.

Kadzilnica.

Krzcilnica.

Wywodziny.

Święcony owies: dla konia.

Święcone ziele.

Marcin Luter, doktor: wyniósł na światło sławną chwałę Pańską.

Witemberk miasto: w plotkach zagrzebiona, teraz z łaski Pana prawdą ozdobiona.

Papistowie: mają stać przy naukach Pana.

A tu już idą różne przypadki świata tego:

Rzecz pospolita albo sejm pospolity: jedni ciągną na lewo, drudzy na prawo.

Posłowie koronni.

Prawo pospolite.

Stan ludzi rycerskich: patrz każdy swego.

Na niedbałość polską: o nic nie dbamy, boimy się własnego cienia.

Zbytnie utraty.

Puste zamki pograniczne.

Kamieniec.

Puste pola podolskie.

Kozacy polni: jak grzyby.

Zamek krakowski: wspaniały, niegodzien go orzeł wysoki, puchacz, co tylko myszy sku-bie.

Lubranka wieża.

Ratusz krakowski: co świętszego nad sprawiedliwość, która skromi ludzką złość i chci-wość?

O tymże: tu sprawiedliwość swe gniazdo rozwiła.

Kollegium krakowskie: tu uczą sprawiedliwości i cnót.

Rozdział czwarty: jako starych wieków przypadki świeckie ludzie sobie malowali?

Zając na ubogiego kmiotka: zając jak kmiotek, gonią go za kęs mięsa.

Lipka na cne obyczaje.

Chłop: to kundel, oszukuje.

Gospodarstwo.

Napirwej dom: piekło.

Kuchnia: gdyby pomiernie sprawowano, wielu by w zdrowiu było, obżarstwo.

Łaźnia: brud z ciał się zmyje, lepszy ten, co cnotę myje, bo brud na ciele można zakryć.

Stajnia.

Gumno.

Browar.

Psiarnia.

Myślistwo.

Targ.

Libraryja: nic, że dużo czytasz, bo między fiołkami i pokrzywać wiele, to ważne by rozeznać sławę poczciwą, piękny, kto rozezna, co cnocie przystoi.

Do tego, co czytał: „a niechaj narodowie wżdy postroni znają,/ Iż Polacy nie gęsi, iż swój ję-zyk mają”.

Figliki albo rozlicznych ludzi przypadki dworskie, które sobie po zatrudnionych myślach dla krotofile, wolny będąc, czytać możesz. 1562 r.

[Król Zygmunt i ziemianie]: król: ziemianin ma lepiej niż król, gdy z ochotą przestaje na tym, co ma.

Co królowi pierścieni nie wrócił: przy myciu rąk, chce znowu kraść, król każe oddać tamte.

Ksiądz, co sie u króla umył, a doma jadł.

Co sędziemu kamień ukazował.

Błazen szczukę zestawił.

Pleban pieska o cmyntarzu pochował.

Na niepewne jednanie.

Tatarzyn mszej słuchał.

Jako żona na pogrzebie omdlała.

Chłop, co lwa przedawał.

Baba, co w pasyją płakała.

Jako Bóg tłuszcze karmił.

Kardynał, co z wojskiem jechał.

Co sie sianem wykręcił w piwnice.

Co niedźwiedzią skórę szacowali.

Czech, co sie Tatarów nie bał.

Niemiec miedzy Polaki.

Chłop, co ornat kupował.

Co brząkając obiad płacił.

Dwa biskupi, chytry a głupi.

Śmiałość młynarskiej koszule.

Szwiec ubogi z bogatym.

Co podle żony nie chciał w niebie sieść.

Polakowi kucharza obieski.

Chłopa ksiądz o Świętej Trójcy wierzyć uczył.

Jutrznia na rezurekcyją.

Gdzie słowa – tu ziarno.

Mnich, co niósł siodło do klasztora.

Chytry jad niewiasta.

Ksiądz, co jeść nie mógł.

Apoftegmata to jest krótkie a rozptropne powieści, człowiekowi poczciwemu słusznie należące, przez tegoż to, co i żywot poczciwy człowieka pisał, tylko dwiema wirszyki ze-brane a zniesione.

Do Polaka, co rad czyta, przemowa: ważne mieć na uwadze przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, najlepiej dowiadywać się z książek, a jeśli ktoś jest niecierpliwy, ma „Apoftegma-ta” Reja, gdy się coś nie podoba można ominąć jak kałużę na drodze.

Jaśnie Wielmożnemu panu Piotrowi ze Zborowa: Polacy zaniechali powieści roztropnych.

Data z Buska od mniszek po św. Gawle we wtorek 1567.

Na herb Jatrzębiec Jaśnie Wielmożnych panów ze Zborowa: krzyż stzreże duszy, podkowa – ciała.

A napirwej:

O cnocie – „cnota z fortuną rozno z sobą chodzą”.

O sprawiedliwości – „sprawiedliwy społu z cnotą kroczy”.

O poćciwej stałości – „to dziwna cnota”, stałość w przygodach najważniejsza.

O trzeźwości a o mierności – „mało nie rodzone”, „czynią ludzi ozdobione”.

O bacznej roztropności – nie wiele umieć, ale rozeznać dobro od zła.

O wszetecznym bezpieczeństwie – rozsądek.

O skromności poćciwej a o uporze – mądre milczenie.

O świętej prawdzie i o nieprawdzie – szczęście, gdy się wybierze prawdę.

Pochlebstwo co jest – „Gorszy pochlebca niźli wilk w lesie”.

Marnotrawnik a skępiec – „nic po nich nikomu;/ prawie z jednego idą oba domu”.

Trzeźwy a pijanica – „bardzo rozno chodzą”, pijany wszystko straci, pomierny – cnota.

Pyszny a pokorny – przez pychę Bóg wygnał z nieba anioła.

Jako poćciwy ma w sobie obaczać, iż jest człowiek.

O prawym ślachectwie – „więtsza to nie mieć na cnocie przysady”.

O wszeteczności a o niedbałości – pięknie, gdy ktoś naprawia swoje wady.

O poćciwej pracy a o próżnowaniu – „poćciwa praca nikomu nie szkodzi”.

Lepiej być dobrym z cnoty niż z strachu.

Rzecz Pospolita a prawa – mało kto interesuje się Rzeczą Pospolitą.

Sumnienie a przyrodzenie – trudno żyć, gdy sumienie ciągle ci mówi, że źle robisz.

Zazdrość a życzliwość – „różne to są ciotki”.

O prawiech z wolnością – „Piękna na świecie to nastała sprawa,/ Gdy przełożeni ustawiali prawa”.

O przełożonych z mniejszymi stany – jeśli nie ma cnoty, nie ma sławy.

O bogaczu a o mniejszym stanie – bogacz ma przyjaciół, dopóki ma coś, o co mogą go pro-sić.

Warchoł a spokojny – warchoł w nędzy, „Z małych w pokoju wielkie rzeczy rostą”.

Pokój z walką – „Walka bogactwa, walka skarby niszczy”.

O szczęściu i o nieszczęściu – mądrzy nazywają szczęściem błogosławieństwo Pańskie.

Przypadek przygodny z nadzieją – „Zginąć nie może nic nikomu wiecznie,/ Gdy się z nadzie-ją, kto cieszy bezpiecznie”.

Apoftegmata krótsze.

Cnota z niecnotą – cnota lata zawsze górą, poleruje myśl, na dobre sprowadza.

Niecnota – wąż jadowity.

Cnota w niewoli – sława służy w niewoli łakomstwu.

Niecnota na swobodzie.

Prawda z nieprawdą.

Nieprawda.

Siedem cnót przedniejszych:

Sprawiedliwość – szafir; Krzywda.

Miłosierdzie z srogością; Srogość.

Trzeźwość, opilstwo; Opilstwo.

Stałość, odmienność.

Roztropność, niedbałość.

Nadzieja, wątpliwość.

Wiara, niedowiarstwo.

Łaska abo życzliwość; Nieżyczliwość.

Siedm grzechów śmiertelnych:

Hojność a łakomstwo.

Pokora do gniewu.

Mierność do Obżarstwa.

Rączy do leniwego; Leniwiec.

Wierność do zazdrości.

Poćciwość z nieczystotą.

Układny z pysznym.

Swowolny z tym, co w grozie.

Wspaniły; Ponury.

Żywot poćciwy a wszeteczny.

Stateczny z wichrowatym.

Prawdziwy z pochlebcą.

Dobry a zły.

Uczynny z nieuczynnym.

Ostrożny a niedbały.

Niefortunny z fortunnym.

Życzliwy z pożądliwym

Ostrożność ze zwyczajem.

Czas krótki a długi.

Wierny z niewiernym.

Jeżdżały a domowy.

Sławny a niesławny.

Chędogi a plugawy.

Trzeźwy z opiłym.

Leniwy a rączy.

Myśliwy a niemyśliwy.

Szczebietliwy a milczący.

Ubogi a bogaty.

- Apoftegmata poć- ciwe na osoby różne:

Król z panem radnym.

Pan świecki do biskupa.

Sąsiad z opatem.

Ziemianin z dworzaninem.

Domowy z żołnierzem.

Starosta z poborcą.

Podskarbi z mytnikiem.

Ziemianin z starostą.

Pan z plebanem.

Starosta a burmistrz.

Wojewoda, rajce.

Ziemiania z posły.

Wójt z panem.

Pan z urzędnikiem.

Krawiec z panem.

Pachołek z panem.

Podwojewodzy a kupiec.

Gość a gospodarz.

Urzędnik z młynarzem.

Żak z mnichem.

Katolik z trydeitą.

Biskup z kanoniki.

Prokurator a sędzia.

Spokojny a prokurator.

Doktór z panem.

Kramarka a ziemianin.

Szynkarz z panem.

Masztelarz z panem.

Urzędnik z panem.

Pani z panią starą.

Chłop z karczmarką.

Zwodnica a dworzanin.

Greta z Netą.

Gospodarz z Żydem.

Gospodarz a gracze.

- Apoftegmata abo wirszyki na gmachy, także też i na ine rzeczy, jako kto na sobie obierze:

* Na dom.

* Na wrota.

* Na drzwiach u gmachu.

* Na okniech.

* Na kominy.

* Na wschody.

* Na sklepy.

* Na kuchnie.

* Na łaźnie.

* Na stajnie.

* Na piwnice.

* Na ratusze.

* Na groby.

* Wirszyki na łyżki abo na ine drobne rzeczy.

* Drugie dla mniejszych stanów.

* Prze dobre Towarzysze łyżka mówi.

- Zamknienie do dobrych towarzyszów: dano wam te opowieści, byście karali się cudzymi przy-godami, bądźcie weseli, miejcie zawsze Boga przed oczyma, nie drażnijcie nikogo, bądźcie pilni sławy z poćciwością.

Przemowa krótka do poćciwego Polaka stanu rycerskiego.

Wielmożnemu panu Mikołajowi z Łaska, krajczemu koronnemu – Bóg ozdobił poćciwego Po-laka naukami i baczeniem.

Przemowa krótka… - przyrodzenie i cnota poćciwa nie ścierpi milczeć o tym. I choć nie opu-szczał polskich granic, jest nieuczony, jednak wiele czytał.

Włoch – chytry, perfumy lepsze od Polaków, słabszy w pracy, Polak cnotliwszy.

Czech – chodzi jak paw, dzierżą słowo, gdy przyrzekli.

Niemiec – hardy chłop.

Węgrzyn – mężny naród, kmiecie często w pany się odmieniają.

Turczyn – nikczemny, król też chłopem, niewiele cnoty, potomstwo łakome.

Moskwicin – chłop jak sójka w klatce: szczebioce, nie zawsze rozumiejąc, co mówi, miłosier-ni, bo nie bardzo się biją.

Wołoszyn – chłop sprośny, bitny, mają wszystkie przysmaki: rzodkiew, ocet…, brak wiary, ro-zumu i poćciwości.

Tatarzyn – w niczym innym nierówny, nie je soli, chleba, nie pije piwa i wina, tylko kobyle mle-ko.

Szwerowie, Duńczycy – nie bywał u nich, słyszał, że to lud nie bardzo ćwiczony, nikczemny i plugawy.

Polak poćciwy – komu czego braknie, znajdzie w Polaku, ważna jemu cnota, poćciwość, sła-wa, powierza życie jeden drugiemu.

Męstwo polskie – nikt jemu nie dorówna.

Żywność – nikt tak hojnie do stołu nie siada.

Ochędóstwo – różne ubiory.

Bogactwo – pacholcy chudzi na srebrnych talerzach jedzą, złota i atłasów pełno, pilni wiary, cnoty, sławy, mili wszystkim narodom.

Sprawiedliwość – zawikłana, pan się obronił, chłop nie.

Obrona.

Wojna – sami się kijem tłuczemy, więcej niż nieprzyjaciel – sami się zniszczymy.

Niedbałość.

Sąsiedzi.

Hołd wołoski – z hołdownika zły sąsiad.

Unia z Litwą – sami nie wiemy, jak się z niej wyplątać, lepiej zajmować się swoim krajem.

Puste pola – tam dobra rola.

Kazimierz król – zacny, zamki i miasta wielkim kosztem sprawił.

Puste mury – walą się mury i wieże wkoło miast.

Kamieniec – baszta chrześcijaństwa.

Długi koronne.

Złamanie praw.

Elekcyja króla – w każdym człeku śmiertelna skaza, królowie też bez potomstwa chodzą, nie mamy pism i obyczajów, co w tej sytuacji robić.

Religio – zamieszanie w wierze, krytyka arian.

Znaki gniewu Pańskiego.

Wojna – przodkowie byli prości, niewiele wędrowali, lecz wiele czynili, w cudzych stronach budują zamki, wszyscy pijemy.

Upominanie – mój miły bracie, obaczaj się, upominaj kogo trzeba, wołanie do Boga o pomoc.

Żegnanie z światem, tenże to z światem, z dobrym towarzyszem swoim, i z jego ozdob-nemi przypadki żegnając sie, rozmawia krótkiemi słowy.

Do świata o jego sprawach rzecz – dosyć już żyłem na tym nędznym świecie, wszystko vani-tas, świat kołysze się w swych obłędnościach.

Co kazi cnotę – łakomstwo, zazdrość, pycha, dobre mienie.

Światek wile uwodzi z cnoty.

Rota swowolna.

Świat sie roi jako pczoły – chciwie nas uwiodły świeckie chciwości.

Świat nigdy nie trwały – latem nie ma tego, co jesienią, śmierć ze wszystkim wygra.

Światu musi pochlebować, kto chce z nim dobrze być.

Obietnice Pańskie – opieka Pańska.

Swowolnych miejsce – w piekle, lepiej z cnotą do Pana, ci na dole płaczą i narzekają.

Do świata – Pan dobrym dobrze płaci, złym źle.

Do cnoty – wolę być z tobą, miła cnoto, proszę, zalecaj mnie Panu.

Do świata – żegnam się z tobą, miły świecie.

Do cnoty – cnota i sprawy poćciwe są większą ozdobą od złota.

Do gospody – żegnaj, zeznaj przed światem o mej poczciwości.

Do powinowatych.

Do dobrych towarzyszów – rozmyślajcie o tym, co ma przyjść, miejcie na pieczy poczciwość, sławę, stałość, cnoty pilnujcie, Panu ufajcie, trudna bez przewoźnika droga, na piasku może poślizgnąć sie noga.

Do światka znowu – czekam zawołania Pana, żaden mocarz nie ujdzie od tego.

Do powinowatych – nie zazdrośćcie mi, że pójdę do Pana, bądźcie pilni swego powołania, odrzuciwszy wszeteczność, bądźcie pilni cnoty.

Do Boga – Panie, przyjm ducha mego, ziemia niech ma kości, jeśli źle żyłem, zakryj to swym miłosierdziem.

Do wszeteczników – lepiej, jakbyście się nie narodzili, widzą radości, coście stracili, coście sie z tym światem i czartem bracili, nie śmiech to, baranie.