Już od wczesnego średniowiecza świat islamu dążył do zajęcia całej Europy i podporządkowania sobie większości ziem. Jego ekspansja zagrażała wszystkim państwom europejskim. Pierwszym takim starciem była bitwa pod Poitiers 25 października 732 roku, gdzie doszło do starcia między armią arabską pod wodzą Abd ar-Rahmana, a wojskami frankijskimi majordoma królestwa Franków Karola Młota i księcia AkwitaniiOdona. Kolejną odsłoną konfliktu były wyprawy krzyżowe, prowadzone pod hasłem świętej wojny.



Od XIV wieku wzrasta zagrożenie tureckie. Często pod wezwaniem papieża dochodziło do wypraw rycerstwa europejskiego w celu wypędzenia Turków z kontynentu. Próby te kończyły się najczęściej niepowodzeniem. W roku 1444 doszło do bitwy pod Warną gdzie starły się ze sobą oddziały polsko-węgierskie oraz inne wojska koalicji antytureckiej pod dowództwem króla polskiego i węgierskiegoWładysława Warneńczyka i wojewody siedmiogrodzkiego Jana Hunyadyego, z wojskami tureckimi pod dowództwem sułtana Murada II. Klęska europejskiego rycerstwa spowodowała upadek Konstantynopola w 1453 roku i wzrost zagrożenia tureckiego w basenie Morza Śródziemnego.

XVI wiek był okresem największej potęgi imperium osmańskiego. Sukcesy militarne sułtana Sulejmana Wspaniałego, przez Turków nazywanego Kanuni - Prawodawca w Europie, Azji i Afryce sprawiły, że państwo tureckie było w szczytowym okresie swojej potęgi. Na okres panowania tego władcy przypada również początek potęgi morskiej Turcji oraz kontynuacja w zakresie dążenia do dominacji na Morzu Śródziemnym - oblężenie Rodos na początku 1523 roku. Od tego czasu Rodos przez czterysta lat było częścią imperium osmańskiego. Bitwa pod Mohaczem - bitwa stoczona 29 sierpnia1526, w której wojska węgierskie dowodzone przez królaLudwika II zostały rozbite przez armię osmańską pod dowództwem Sulejmana I. Zdobycie Konstantynopola - w 1453 roku wojska imperium osmańskiego zajęły Konstantynopol. Zdobycie miasta oraz śmierć ostatniego cesarza bizantyjskiego Konstantyna XI Dragazesa pociągnęły za sobą ostateczny upadek cesarstwa wschodnio - rzymskiego. Zwycięstwo to dało Turkom panowanie nad wschodnim basenem Morza Śródziemnego i otworzyło drogę do podboju Europy powstrzymanego dopiero przez Jana III Sobieskiego pod Wiedniem w roku 1683.

Wśród tych wszystkich bitew szczególne miejsce zajmuje na pewno zwycięstwo floty Ligi Świętej: Hiszpanii, Wenecji i papiestwa, nad flotą osmańską pod Lepanto 7 października 1571 roku. Przyszło w samą porę, gdy Europa czuła się poważnie zagrożona turecką ekspansją. Na pewnych siebie Osmanów klęska pod Lepanto spadła jak grom z jasnego nieba, dla Europejczyków była widomym znakiem opieki boskiej. Było to też pierwsze walne starcie chrześcijaństwa i islamu od czasu krucjat, bo zdobycie przez Turków Konstantynopola, miało raczej wymiar symboliczny niż militarny.

Zagłada Cypru

Po śmierci sułtana Sulejmana tron objął jego syn Selim II, władca słaby i nieudolny. Na swoje szczęście miał do pomocy wielkiego wezyra Sokollu Mehmeda paszę, serbskiego poturczeńca, który wyręczał go w rządzeniu. Sokollu Mehmed pasza zwrócił uwagę na rosnącą w siłę Moskwę Iwana IV Groźnego. Rosjanie opanowali w 1554 roku Astrachań, siedzibę jednego z chanatów tatarskich. Wielki wezyr postanowił go odebrać - opracował śmiały plan posłania floty tureckiej w górę Donu, przekopania kanału do Wołgi i spłynięcia tą rzeką do Astrachania. Podjęta w 1569 roku wyprawa zakończyła się jednak niepowodzeniem. Wtedy to przeciwnicy wielkiego wezyra nakłonili sułtana do wznowienia podbojów na lepiej znanym Morzu Śródziemnym. Wybór Osmanów padł na Cypr.



Wyspa znajdowała się we władaniu Wenecji od 1489 roku, kiedy to zapisała ją swojej ojczyźnie piękna Wenecjanka Katarzyna Cornaro, żona ostatniego króla cypryjskiego Jakuba II Lusignana. Republika św. Marka uczyniła z wyspy wielką plantację winogron, bawełny i trzciny cukrowej, na których bogacili się weneccy arystokraci. Miejscowi Grecy nie byli zadowoleni z takiego obrotu rzeczy, toteż w czasie inwazji tureckiej okazali niemal całkowitą obojętność wobec heroicznych wysiłków włoskich obrońców co ułatwiło zadanie najeźdźcom. Kiedy Wenecja odrzuciła żądania tureckie, 17 kwietnia 1570 roku ze Stambułu wypłynęło na Cypr 80 galer pod wodzą Piali Mehmeda paszy. Wkrótce dołączyła do nich eskadra Muezzinzade Alego (około 70 okrętów). Turcy przepuścili aż 15 szturmów na mury miasta. Dopiero atak podjęty 9 września przyniósł im sukces. Wódz turecki nakazał rzeź mieszkańców i garbierz zdobytego miasta. Kiedy 22 września 1571 roku zwycięski wódz turecki odpływał z flotą do Stambułu, chrześcijańska armada była już w drodze ku wybrzeżom Grecji.

Utrata Cypru doprowadziła do połączenia losów Wenecji i Hiszpanii - te dwie najpotężniejsze floty chrześcijańskie na Morzu Śródziemnym zawarły sojusz i założyły Świętą Ligę 20 maja 1571 roku, jej inicjatorem był Papież Pius V. Liga miała obowiązywać 12 lat, a jej celem było zdobycie Algieru, Tunisu, Trypolitanii, Wysp Egejskich, portów zachodniej Grecji, Dalmacji Albanii i odzyskanie Cypru.

Przygotowania do bitwy

Na głównodowodzącego sojuszniczej floty wyznaczono Don Juana de Austria, syna cesarza i króla hiszpańskiego Karola V z nieprawego łoża, zwanego spóźnionym rycerzem krzyżowym. Natomiast na czele floty Imperium Osmańskiego stanął Ali Pasza.

Don Juan de Austria podzielił flotę na trzy eskadry, którym dla porządku nadał kolorowe proporczyki. W centrum stanęła eskadra niebieska, składająca się z okrętów hiszpańskich, weneckich i papieskich. Po lewej stronie Hiszpanów zgrupowali się Wenecjanie Veniery, a po prawej okręty papieskie Colonny. Prawe skrzydło (eskadra zielona) tworzyły jednostki hiszpańskie i genueńskie - dowodził nim Doria. Na lewym skrzydle znajdowała się eskadra żółta, którą tworzyli Wenecjanie pod wodzą Barbarigo.

Flota ustawiła się czołem do nieprzyjaciela. Eskadry dzieliła odległość około 75 metrów, natomiast okręty w eskadrach płynęły ciasno obok siebie, zachowując dystans ledwie kilku metrów między wiosłami. Miało to zapobiec przerwaniu szyku przez okręty tureckie. Cała flota była rozciągnięta aż na cztery mile morskie. Milę przed frontem Don Juan de Austria ustawił w dwóch parach cztery galeasy, które ogniem silnej artylerii miały rozbić szyk atakującego nieprzyjaciela oraz zadać mu jak największe straty. Te potężne okręty, mające 600 - 1000 ton wyporności i po 40 - 60 dział na pokładach, doskonale nadawały się do tego zadania. Na wypadek, gdyby Turkom udało się przebić, hiszpański wódz przygotował dwie eskadry odwodowe. Pierwsza, złożona z 10 galer i brygantyn, stanęła tuż za eskadrą niebieską.Milę dalej na rozwój wypadków oczekiwała biała eskadra Bazána - 30 galer.



Don Juan de Austria płynął zatem na spotkanie wroga z gotowym planem bitwy. Przewidywał on zablokowanie Turków w zatoce Patras - w tym celu lewe skrzydło miało oprzeć się o brzeg Etolii, a prawe o przylądek Arakos w Achai. Centrum miało odeprzeć uderzenie Turków, a potem przełamać ich szyk. Ponieważ wąski akwen nie pozwalał na obejście przeciwnika, Don Juan liczył na powodzenie ataku czołowego, który dawał przewagę większym i cięższym okrętom Ligii Świętej. Dodatkowo Gian Andrea Doria polecił odciąć tarany, dzięki czemu dzioby okrętów pochyliły się do przodu - poprawiło to celność ustawionych tam armat. Chrześcijanie dążyli do wykorzystania swej przewago ogniowej. Burty okrętów podnieśli przez dodatkowe deski (trawersy), co miało chronić załogi przed ostrzałem.



Realizując przyjęty plan, flota Ligii Świętej musiała się wydostać z cieśniny między wyspą Oksja, a etolskim przylądkiem Skrofa. Doria ruszył szybko naprzód, by odciąć Turkom odwrót, ale przez to oddalił się zbytnio od centrum. Turcy zaś około godziny 7.40 rano dostrzegli wroga. Widok floty chrześcijańskiej, potężnej i gotowej do wali, zaskoczył Muezinzade Alego paszę. Turecki wódz otrząsnął jednak szybko i postanowił wykorzystać fakt, że jego okręty płynęły już w szyku rozwiniętym, aby natychmiast zaatakować wroga.



Siły tureckie również były uszykowane w trzy zespoły uderzeniowe i odwód. Centrum stanowiła eskadra 94 galer i fregat Muezinzade Alego paszę. Prawym skrzydłem - 60 galer -dowodził Sirocco Mehmed pasza, lewym zaś - 65 galer korsarzy - Ułudż Ali. W odwodzie płynęło 10 galer i 60 galeotówMuradaDraguta. MuezinzadeAi pasza nakazał prawemu skrzydłu wykorzystać płycizny brzegu etolskiegi i oskrzydlić chrześcijan. Podobnie miał uczynić Ułudż Ali. W centrum wódz turecki zamierzał związać flotę Ligi walką do czasu uzyskania przełamania na skrzydłach. Obsługującym wiosła galernikom, głównie chrześcijańskim jeńcom, zapowiedział, że odzyskają wolność, jeżeli pomogą Turkom zwyciężyć.

Przebieg bitwy



Cała batalia zaczęła się o godzinie 9.30. Najpierw do ataku ruszyło prawe skrzydło floty tureckiej. Turków zaskoczył widok płynących przed frontem floty chrześcijańskiej galeasów. Ich ogień zmusił eskadrę Sirocco Mehmeda paszy do odskoczenia w prawo, ku brzegowi etolskiemu. Wyminięcie galeasów kosztowało utratę dwóch galer, ale pozostałe jednostki pod flagą z Półksiężycem dopadły żółtej eskadry Barbarigo. W pierwszym starciu przy brzegu Wenecjanie uzyskali przewagę, a nawet zmusili część załóg tureckich do ucieczki na ląd. Wtedy Sirocco Mehmed pasza rzucił do walki odwody. Okręt flagowy Barbarigi został zaatakowany przez pięć galer tureckich. Odparł dwie próby abordażu, ale przy trzeciej wenecki admirał został trafiony strzałą w oko i poległ. Zginął też jego następca Marco Contarini. Sytuację opanował dopiero Federico Nani, kontratakując na czele pospiesznie zebranych galer.



Los starcia przesądził jednak Marco Quirini. Dowodząc prawą flanką eskadry, wykorzystał fakt, że Turcy, próbując oskrzydlić Wenecjan, zapuścili się za daleko. Wtedy zaatakował od tyłu eskadrę Sirocco Mehmeda paszy i wspólnie z Nanim wziął ją w kleszce. Eskadra turecka została zepchnięta na mielizny przez Giovaniego Contariniego, który pomścił śmierć swego brata.



Tymczasem w centrum Muezzinzade Ali pasza, nie zważając na uszkodzenie swego okrętu przez galeasy wroga, natarł wprost na flagowy " Real di Spanga". Miał na pokładzie 300 janczarów i 100 łuczników przeciw 400 arkebuzerom sardyńskim. Hiszpanie prowadzili skuteczny ogień, ale "Sułtan" zdołał taranem wbić się w okręt Don Juana de Austria. "Real" wytrzymał jednak uderzenie. Hiszpanie dwa razy spróbowali abordażu - bez powodzenia. Na pomoc "Sułtanowi" ruszyły okręty Pertev paszy, ale one z kolei stały się celem jednostek Veniery, Colonny i Bazána. Pociski zapalające Włochów wywołały pożary na okrętach tureckich i przed godziną 13 Pertev pasza musiał salwować się ucieczką.



Jego klęska przesadziła o losie "Sułatana". Colonna zasypał turecki okręt admiralski gradem pocisków, a Bazán, mimo trzech ran, na tyle skutecznie zagrzewał swych ludzi do boju, że wyeliminowali oni dwie galery wspierające "Sułatana". Jedna została zatopiona, a druga zdobyta przez skuteczny abordaż - cała turecka załoga została wycięta w pień.



Wówczas Don Juan uzbroił wioślarzy z "Reala" i przeprowadził trzeci abordaż. Hiszpanie wdarli się na pokład "Sułatana". Muezzinzade Ali pasza padł trafiony w czoło z rusznicy. Jego głowę odcięto i zaniesiono Don Juanowi jako trofeum. W ręce Hiszpanów wpadli dwaj synowie tureckiego dowódcy. Ale "Real" ciężko okupił ten sukces, tracąc 90% załogi i wszystkie żagle. Tylko chorągiew papieska pozostała prawie nietknięta - dwie tureckie strzały, które ją przeszyły, wyciągnęła oswojona okrętowa małpa, co uznano za dobrą wróżbę. Po utracie :Sułtana" centrum tureckie zostało rozbite - okręty albo poddały się, albo poszły na dno.



Inaczej przebiegała natomiast bitwa na lewym skrzydle tureckim. Tam Ułudż Ali zrazu ścigał się z Dorią na południe, ale dostrzegłszy lukę między prawym skrzydłem w centrum floty Ligi, zawrócił niespodziewanie i zaatakował słabą flotyllę maltańską. W tym starciu joannici i Hiszpanie ponieśli klęskę, tracąc 12 galer i 1000 żołnierzy. Zwycięstwo kosztowało jednak korsarzy utratę 21 galer, a tymczasem ruszyły przeciw nim okręty chrześcijańskie z eskadry odwodowej oraz 12 galer wysłanych przez Don Juana de Ausria. Od południa zbliżał się również Doria na czele swej flotylli. Ułudż Ali, nie czekając, aż znajdzie się w potrzasku, rzucił się w lukę między okrętami Bazána i wyrwał się na pełne morze. Wiosłując w deszczu i sztormie przez całą noc, korsarze dotarli szczęśliwie do Prevezy, uchodząc z pogromu.

Cud dzięki modlitwie

7 październik - Bitwa ...

Papież trwa w modlitwie, ze łzami w oczach przyzywa pomocy Najświętszej Panienki: Daj zwycięstwo. Nie dla naszej chwały, ale dla Twojej, Pani i Matko. Pod płaszcz Twego miłosierdzia uciekamy się... Otocz nas płaszczem, uznaj za swe dzieci, weź pod swoją opiekę.

Pius V, człowiek stary, klęczał klika godzin i odmawiał modlitwy, nagle słyszy szum wiatru i łoskot żagli. Zdawało mu się, że znajduje się nie w watykańskiej kaplicy, lecz w gdzieś na pełnym morzu, wśród okrętów przygotowujących się do wielkiej bitwy. Papież podniósł oczy i ujrzał Matkę Bożą, jak rozpościera swój płaszcz nad flotą.

Oczom chrześcijańskich żołnierzy ukazały się na horyzoncie setki wrogich żagli. Sto tysięcy ludzi po obu stronach zaczęło przygotowywać się do walki.

Papież zapatrzył się w Niepokalaną Panienkę i Jej niebieski płaszcz. Ale ani chrześcijańscy, ani zgromadzeni pod znakiem półksiężyca marynarze i żołnierze nie wiedzieli, że poza nimi na polu bitwy jest jeszcze ktoś inny.

Papież szepnął: "Matko, nie opuszczaj nas ze względu na swego Syna, Jezusa Chrystusa, który nas umiłował i umarł za nas na krzyżu."

W tym momencie na flagowym okręcie załopotała wielka bandera z ukrzyżowanym Chrystusem. Kazał ją wciągnąć na maszt admirał Jan don Austria.

W tej chwili wielki Maryjny płaszcz zamknął się nad chrześcijańskim wojskiem.

Nierówne siły starły się na wiele godzin. Rozpętała się bitwa, od której wyniku zawisły losy całego chrześcijaństwa i Europy.

Papież słyszał odgłosy walki, nie patrzył jednak na to, co działo się na morzu. W swym widzeniu spoglądał w oczy Maryi.

Nieoczekiwana zmiana wiatru uniemożliwiła manewry muzułmanom. Szala zwycięstwa przechyliła się na stronę Świętej Ligi.

Kronikarze odnotowali, że Pius V podał wynik bitwy na dwa tygodnie wcześniej, zanim oficjalny kurier dotarł z tą wieścią do Rzymu!

Europa jest bezpieczna.

Podsumowanie

Biorąc pod uwagę straty obydwu stron, można powiedzieć, że bitwa pod Lepanto była najkrwawszym morskim pojedynkiem w historii wojen.

Bitwa skończyła się całkowitym pogromem floty tureckiej. Zniszczono 80 i zdobyto 117 galer. Na 60 galeotów biorących udział w walce, 27 zostało zniszczonych, 13 zdobytych. Poległo kilkanaście tysięcy żołnierzy tureckich, kilka tysięcy dostało się do niewoli. Zginęła niemal cała wyższa kadra dowódcza z głównodowodzącym Alim paszą na czele. W ręce sprzymierzonych wpadło także 150 tysięcy dukatów znalezionych na „Sułtanie”.

Straty sprzymierzonych, choć niemałe, były proporcjonalnie niskie. Zginęło 7656 żołnierzy (ok. 4600 Wenecjan, 2000 Hiszpanów i 1000 żołnierzy papieskich), a rannych zostało 7784 ludzi. Utracono zaledwie 15 galer. Z wyższych dowódców życie stracili Agostino Barbarigo i Juan de Cordona, wielu oficerów było rannych.

Nadchodząca zima uniemożliwiła podjęcie większych akcji zaczepnych tego roku. Flota sprzymierzonych wycofała się do bezpiecznych portów w celu dokonania niezbędnych napraw i uzupełnienia strat.

W Europie na wieść o wielkim zwycięstwie zapanowała euforia. Papież Pius V ustanowił dzień 7 października świętem Matki Boskiej Różańcowej. W Wenecji rocznice bitwy pod Lepanto stały się świętem narodowym. Co oczywiste, zupełnie inne nastroje zapanowały na dworze w Stambule. Sułtan rozkazał fortyfikować Dardanele, by zablokować drogę do stolicy. Natychmiast rozpoczęła się odbudowa utraconej floty. W ciągu kilku miesięcy flota turecka wzbogaciła się o 150 galer. Załogom brakowało jednak ducha bojowego i wszystkie trzy stoczone w następnym roku bitwy Turcy przegrali.

Niestety sprzymierzeni nie wykorzystali w pełni odniesionych zwycięstw. Brak potężnego wroga oznaczał początek kłótni i sporów. Po śmierci Piusa V w 1572 r. Liga Święta rozpadła się jak domek z kart. Wenecjanie podpisali osobny pokój, godząc się na utratę Cypru w zamian za przywrócenie przywilejów handlowych w Imperium Osmańskim. Również Hiszpania, coraz mocniej zaangażowana w Niderlandach, podpisała rozejm. Mimo to klęska pod Lepanto na dobre złamała potęgę Turków na morzu. Zdołali oni jeszcze zdobyć w 1669 r. Kretę, ale wówczas stoczyli ciężką wojnę ze słabnącą Wenecją.

Bój pod Lepanto okazał się ostatnią wielką bitwą galer. W następnych latach bitwy nie polegały już na taranowaniu i zdobywaniu okrętów abordażem, zamiast tego o wygranej decydowały pojedynki artyleryjskie. Wymusiło to także zmianę szyku bojowego walczących flot na szyk torowy lub liniowy, który pozwalał na wykorzystanie silnych baterii burtowych. Taka metoda walki będzie królować przez następne 200 lat.

Moja opinia



Bitwa pod Lepanto jest dla nas przykładem, że bywają cuda, w których Bóg wykorzystuje naturalny bieg rzeczy. Należą do nich wybór na dowódcę floty Austriaka Don Juana, syna Karola V, który okazał się wybitnym strategiem wojennym i zaskoczył przeciwnika swoją taktyką walki. Za cud można uznać fakt, że dumna Wenecja podporządkowała się obcemu admirałowi, podobnie jak za rzecz niemożliwą można była uznać rezygnację ze swojej władzy hiszpańskiego króla Filipa. Co najmniej za zrządzenie Bożej Opatrzności można uznać śmierć dowódcy floty tureckiej, Ali Paszy, na samym początku bitwy. Cudem, może najważniejszym, była też nieoczekiwana zmiana wiatru, która bardzo sprzyjała flocie chrześcijańskiej, a uniemożliwiała manewry muzułmanom. Przykłady można by mnożyć.

Bez wątpienia w bitwie pod Lepanto można dopatrzyć się pomocy Bożej, a towarzyszące jej cudowne wydarzenia znajdują swe źródło w pobożności walczących żołnierzy i w gorliwych modlitwach tych, którzy pozostali na lądzie. Tradycja odnotowała, że wczesnym wieczorem, kiedy kończyła się bitwa, w Rzymie wciąż trwała jeszcze procesja bractwa różańcowego, w której niesiono obraz Matki Bożej Śnieżnej – „Salus Populi Romani”.

Nie wolno nam też zapomnieć o modlitwie tysięcy innych ludzi, rozproszonych po całej Europie, którzy – zgodnie z wezwaniem papieża – przez wiele dni odmawiali różaniec i pościli w intencji zwycięstwa. Tym bardziej trzeba o nich pamiętać, że jednym z trzech krajów, który odpowiedział na błaganie Piusa V, była Polska.

Bibliografia:

 Braudel F.,Morze Śródziemne i świat śródziemnomorski w epoce Filipa II, (tłumaczenie z francuskiego), Gdańsk 1997

 Cynarski S., Zygmunt August, Wrocław 1988

 Gierowski J. A., Historia Włoch, Wrocław 1985

 Kosiarz E., Bitwy morskie, Gdynia 1964

 Parker G., Filip II, (tłumaczenie z angielskiego), Warszawa 1985

 Reychman J., Historia Turcji, Wrocław 1973

 Ryniewicz Z., Bitwy świata, leksykon, Warszawa 1995

 Wójciak Z., Historia powszechna wiek XVI – XVII, Warszawa 1996

 Wyszczański A., Historia Powszechna. Wiek XVI, Warszawa 1983

Inne źródła:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Lepanto_%281571%29

http://www.historycznebitwy.info/bitwy/nowozytnosc/lepanto1571.php