Stanisław Wokulski to bohater powieści Lalka Bolesława Prusa. Dojrzały, zakochany w zubożałej szlachciance Izabeli Łęckiej mężczyzna, podporządkowuje jej praktycznie całe swoje życie. Robił to pod wpływem romantycznej emocji, która ogarnęła go jakby wbrew ogólnemu, racjonalnemu i pozytywistycznemu poglądowi na świat. Jego liczne wyjazdy zagraniczne wiązały się z pomnażaniem majątku, który później trwonił próbując się zbliżyć do państwa Łęckich. Rozwijał on również swoje zainteresowania: uczył się języka angielskiego, co czynił także dla panny Izabeli, finansował doświadczenia naukowe, dużo zwiedzał. Wyjazd Wokulskiego do Paryża, był właśnie okazją do poznania zupełnie odmiennej architektury, stylu budownictwa, ale i mentalności społecznej, miejscowych zwyczajów. Został on opisany w powieści dla kontrastu z Warszawą. Bohater, rozczarowany i oszołomiony rozbieżnością w rozwoju obu miast, zastanawiał się nad powrotem do Polski. Zwiedzanie francuskiej stolicy zrobiło na bohaterze Prusa wielkie, pozytywne wrażenie. Spacery po ulicy Lafayette, bulwarze Magenta, bulwarze Kapucyńskim, Polach Elizejskich, wizyty w paryskich teatrach były dla niego ucieczką od myśli związanych z Izabelą. Wokulski przede wszystkim zachwycony był uniwersalnością miasta. Podążając kolejnymi uliczkami, podglądając je później na planie miasta, dostrzegł jak genialnie jest Paryż skomponowany. W pozornym chaosie dostrzegł on logikę. To piękne miasto było bowiem budowane na przestrzeni wieków przez wielu ludzi, którzy dorastali w odmiennych epokach, zmieniających się stylach i modach. Dla Wokulskiego miasto kreując ostatecznie jednolity, współgrający organizm, był czymś wyjątkowo pięknym i ciekawym. Paryż posiadał swego rodzaju oś krystalizującą, którą Wokulski porównuje do olbrzymiej gąsienicy. Podziwiając kolejne zabytki, miejsca szczególne dla wszystkich paryżan, bohater dostrzegał w nich ciągłość i przypisuje kolejnym punktom następujące po sobie części gąsienniczego organizmu. I tak na przykład głowa „gąsienicy” opiera się o Łuk Gwiazdy, ogon o plac Bastylii, a korpus przylega do Sekwany. Całość wydawała mu się odległa, a jednak olbrzymia gąsienica leżąc jakby na mieście, jednocześnie dotykała wszystkie jego miejsca. Paryż był w swym zgraniu czymś więcej, niż tylko dobrze wykonaną pracą inżynierów. Paryż miał duszę. Ale niezwykłość tego miasta nie polegała jedynie na budowie, na rozmieszczeniu poszczególnych punktów względem siebie. Poszczególne lokalizacje charakteryzowały też ludzkie prace, dziedziny przemysłu lub handlu, jaki rozwijał się na przykład między placem...