W wierszu "Klaskaniem mając obrzękłe prawice" Cyprian Norwid pisze o sobie i o swoich odczuciach dotyczacych otaczającego go świata. Mówi, że w ojczyźnie jest nudno, laurowo i ciemno, bo są to czasy terroru, niewoli i niepewności. Norwit mówi o sobie, że jest samotny, nie naśladuje wielkich wieszczów (Adama Mickiewicza,Zygmunta Krasińskiego i Juliusza Słowackiego) i nie idzię tą samą drogą. Wędrując widzi ludzi zapatrzonych w przeszłość i tam szukających wartości, kobiety - sztuczne i fałszywe jak posągi, wierne salonowym konwenansom, czas „przesytu i Niedzieli” - czyli bierności i lenistwa. Norwid w wierszu wspomina o swojej nadziei, że jego wiersze trafią do idealnej przyszłości, w której ludzie będą czytać jego wiersze i wspominać go.