Zima to radość, zbliżających sie ferii, zimowego podmuchu wiatru i spadającego śniegu. Ale czy dla wszystkich zima to radość? Czy może jednak smutek z nadchodzącego zimna i wiecznego strachu jutra? Ja przekonałam się, że zima to nie zawsze szczęście. Zaczęło sie od tego, że wyszłam z moim psem Filusiem na spacer. Zanosiło sie na duże opady śniegu. Mielismy już wracać do domu, kiedy nagle Filuś zaczął dziwnie się zachowywać. Chodził od miejsca do miejsca, aż w końcu bez zastanowienia pobiegł w głąb lasu. Pobiegłam za nim lecz przez każdy szmer, każdy ruch ogarniał mnie coraz wiekszy strach. Szłam dalej i dalej, ale po Filusiu ani śladu. Nagle zauważyłam mojego psa z czymś czarnym, lecz z daleka nie mogłam zobaczyc co to jest. Podeszlam dalej i ujrzałam małego yorka. Byl cały czarny i miał tylko łatkę na oku i na ogonie, widac było mu z oczu, że jest bardzo przestraszony. Widać bylo, że przywiązany był smyczą tam juz okoła dwa dni. Wygłodzony, przestraszony, a zarazem szczęśliwy z tego, że to jego szansa na lepsze życie. Nie zastanawiajac sie zabralam małego yorka do domu. Nakarmilam, napoiłam i przykryłam kocem. Szybko zdobyłam jego zaufanie. Nazwałam go Łatek od jego dwóch łatek. Łatek szybko zaprzyjaźnieł się ze mną i przyzwycził do nowego otoczenia. Od tego czasu nazywaliśmy Filusia bohaterem, ponieważ gdyby nie on Łatek pewnie by tam zdechł. Nie rozumiem jak ludzie mogą wyrzucić takiego małego pieska. Od tamtej zimy minął rok, a Filuś zyskał przyjaciela, a my członka rodziny. Zima nie jest zawsze taka wspaniala jak nam się wydaje i ja przekonałam sie o tym naprawdę, a pogodzic się z tym, że wiele szczeniąt i dorosłych psów oraz innych zwierząt nie ma tyle szczęścia co Łatek. I takie zimy często kończą się takimi tragediami.