Głównym tematem opowiadania Tadeusza Borowskiego "U nas w Auschwitzu..." jest obraz obozu koncentracyjnego. Ukazane zostało głównie życie codzienne przebywających tam ludzi. A czym, tak właściwie, jest taki obóz koncentracyjny? Pozornie jest to miejsce pracy wielu tysięcy ludzi ukaranych za pewne przewinienia. Pomysłodawcą utworzenia takich "placówek" został sam Adolf Hitler podczas II wojny światowej. Miał na celu zgładzenie Żydów i utworzenie tzw. "rasy aryjskiej". Ludzie zesłani do obozów pracy tak naprawdę nie zdawali sobie sprawy, co ich czeka, jak okrutny może być człowiek w stosunku do drugiego człowieka. Wstępując w progi Birkenau więźniowie otrzymywali wytatuowany numer, co od tej pory stanowiło ich pociągami, zatłoczonymi wagonami, w których trudno było o odrobinę świeżego powietrza. Niektórzy padali z niedotlenienia, jeszcze zanim opuścili wagon. Tam czekała na więźniów nieprzyjemna "niespodzianka". Siłą odbierano im rzeczy osobiste. Ludzie byli przerażeni, nie w ten sposób wyobrażali sobie to miejsce. Trudno jest im przywyknąć do nieludzkich, potwornych warunków niewolniczej pracy. Nie rozumieją praw, jakie kierują obozowym życiem, obozową okrutną rzeczywistością. Jednak z biegiem czasu więzień zaczyna oswajać się z tym innym światem. Powoli zanika w nim wrażliwość, współczucie, pokora, zwykła bezinteresowna pomoc innym. Stają się ludźmi zlagrowanymi. Oswajanie się z obozową rzeczywistością można podzielić na etapy przerażenia, rozpaczy oraz poszukiwania sposobów ratunku, ocalenia własnego życia, wyzwolenie w sobie siły i woli walki. "Nowicjusze" obozu nie zdają sobie sprawy co tak naprawdę oznacza "obóz pracy". Nie potrafia zrozumieć hierarchii panującej w tym miejscu. Nie są świadomi czyhającej na każdym kroku śmierci. Cierpią tak naprawdę za niewinność. Jednak posiadają w sobie jeszcze jakiś element nadziei. Nadal wierzą w ludzką solidarność. Nie są świadomi okrucieństwa, nie wierzą w to, co widzą, czują. Inaczej jest z tymi, którzy zamieszkują obózod dłuższego czasu. Są "wtajemniczeni" w prawa, jakie rządzą całą placówką. Przysługują im większe prawa i przywileje niż "świeżym" więźniom. Tak samo ci "Nowicjusze", jak "starzy" więźniowie są świadomi walki o swoje życie, o przetrwanie. Takim zlagrowanym człowiekiem zamieszkującym w obozie w Oświęcimiu jest Tadeusz. Przyzwyczaił się do życia tam panującego. Na każdym kroku widać to, że żywi mają rację nad umarłymi. Zwłoki ludzkie wykorzystywano do celów użytkowych. Z tłuszczu ludzkiego wykonywano mydło, ze skóry abażury, natomiast z kości - ozdoby. Przeprowadzano operacje na żywych. Ich...