Niniejsza analiza wiersza "Po co tyle świec nade mną, tyle twarzy?" Bolesława Leśmiana ma na celu nie tylko przedstawienie zastosowanych w nim rozwiązań wersyfikacyjnych, ale także wskazanie na pełnioną przez poszczególne zabiegi funkcję i ich wpływ na całość utworu. Podstawą dla tych rozważań będzie określenie systemu wersyfikacyjnego i jego wariantu, a także szczegółowej budowy wersów w kontekście klucza do interpretacji, która może być również związana z rytmiczną czy brzmieniową warstwą tekstu. Utwór należy w końcu odnieść do ówczesnej tradycji wersyfikacyjnej i podjąć próbę rozpoznania przyczyny konkretych wyborów wersyfikacyjnych autora.

Wiersz "Po co tyle świec nade mną..." jest oparty na regularnej liczbie jednostek rytmicznych w wersie, sylab i akcentów, przy ekwiwalentnym uporządkowaniu tych drugich. Stanowi więc przykład numerycznego wiersza sylabotonicznego, którego reguł Leśmian rygorystycznie przestrzegał i co nie odbiegało od jego upodobań czy najczęstszej praktyki. Potwierdza to komentarz Michała Głowińskiego z "Zaświatu przedstawionego":

"Pozostaje wierny dwóm klasycznym systemom polskiego wiersza: sylabizmowi i sylabotonizmowi […] Ta konsekwencja ma uzasadnienie w jego estetyce, przede wszystkim w idei rytmu jako podstawy i warunku wszelkiej wypowiedzi poetyckiej. […] To samo obserwujemy w sferze strofiki i rymowania. I tutaj także Leśmian – jak wiadomo – nie pozwala sobie na jakiekolwiek licencje, unika nawet przerzutni stroficznych, a strofę traktuje jako zamkniętą jednostkę kompozycyjną. Pełność rytmu jest dyktatem absolutnym."

Nietypowym jest natomiast, że nie występują inne akcenty językowe poza tymi, które są jednocześnie akcentami rytmicznymi - dlatego, jak pisze Maria Dłuska, może być nazwany czystym sylabotonikiem. Utwór składa się z pięciu dwuwersowych, odpowiadających sobie strof, z czego każdy z wersów jest dwunastozgłoskowy. Tworzą one regularny tok trocheiczny (akcent na pierwszej, trzeciej, piątej, siódmej, dziewiątej i jedenastej sylabie), który w języku polskim występuje w sposób naturalny ze względu na zasadę akcentu paroksytonicznego. Ze względu na krótką stopę, w wierszu występuje tok cezurowany, gdzie granica stopy nie nakłada się na granicę słowa, a występuje w jego obrębie.

W pierwszej i drugiej strofie przecinki sugerują ich intonacyjny kształt, krótką pauzę po sylabie ósmej (w wersie pierwszym) i czwartej (w wersie trzecim oraz czwartym). W strofie drugiej przecinki te determinują nie tylko pauzę, ale także podkreślają opozycje w warstwie semantycznej tekstu.

"Wszyscy stoją, a ja jeden tylko leżę -

Żal nieszczery, a umierać trzeba szczerze."

W trzecim wersie jest to opozycja między podmiotem lirycznym, a resztą obecnych - ciągle żywych, natomiast w czwartym mięszy żalem a śmiercią, którym przypisuje zgoła odmienne cechy.

Występujące w strofie trzeciej wymienione kolejno trzy przysłówki określają sytuację podmiotu. Ich podobieństwo nie dotyczy jednak semantyki, a warstwy brzmieniowej. Leśmian posłużył się takim zestawem słów, który jest podobny morfologicznie i łączy go kończąca cząstka "-iście". Wyrazy są czterosylabowe, więc występujące w nich akcenty na czwartej sylabie są poboczne, nie tak mocne jak pozostałe.

Strofa czwarta zaczyna się jedną długą sylabą - "śmierć". Jest ona wzmocniona przez wybicie na początek wersu i oddzielenie od jego reszty zdaniem wtrąconym, a więc i przecinkiem. Strofę piątą charakteryzuje natomiast paralelizm składniowy, dokładnie anafora "Tak", która wzmacnia inicjalny akcent w wersach, ale także stanowi pewnego rodzaju kontrast dla nagromadzonych elementów o nacechowaniu negatywnym w wersie ("ciężko", "mogiłą", "nie") lub całym tekście

Rymy w wierszu są żeńskie, w większości dokładne i oparte na identyczności samogłoskowej, co uwypukla ich układ aabb. Występujące w klauzuli intonacje przeplatają się regularnie - pierwszy wers strofy zawiera antykadencję, drugi - kadencję. Jedynym urozmaiceniem w tej kwestii, co stanowi pewne zaskoczenie dla odbiorcy, jest zastosowana po trzykroć w wersie szóstym intonacja opadająca, wymuszona przez myślniki i kropkę, która dzieli go na trzy czterosylabowe sekwencje.

Częstotliwość używanych w tekście zaprzeczeń, nałożona na funeralny charakter tekstu, może doprowadzać do podobnego wniosku jaki wysnuwa Artur Sandauer: "czym w formie negacja, tym w treści – śmierć". Pewną formą zaprzeczenia może być też ograniczone do minimum użycie środków stylistycznych. Leśmian zestawia z tematyką śmierci styl, który nie zdradza niepokoju, jest pozbawiony wyszukanych porównań czy tak charakterystycznych dla niego neologizmów, dążących do źródła języka. Z drugiej strony jednak niewielka objętość tego monologu wewnętrznego, jego regularne zabiegi wersyfikacyjne, brak przerzutni wprowadzają efekt płynności. Rytm jest stały, niezachwiany poruszaną problematyką. To właśnie do rytmu przywiązywał Leśmian ogromną wagę, twierdząc między innymi, że w dużym stopniu oddziałuje on na odbiorcę, pozwala mu odczuwać znacznie więcej niż to, co jest przekazywane za pomocą izolowanych znaków językowych.