Alicja właśnie wróciła do domu. Miała bardzo ciężki dzień. Spojrzała na biurko i zauważyła list zaadresowany do niej. Pocztę odbierała jej gosposia i jak to miała w zwyczaju, zawsze kładła ją w to samo miejsce – wspomniane wcześniej biurko. Serce Ali zaczęło intensywniej bić. „Tak to list od niego ! „ – pomyślała. Od pewnego czasu listownie porozumiewała się z narzeczonym. Wyjechał na kilka miesięcy do Anglii, żeby pomóc chorej matce. Zawsze jak otrzymywała list szła go czytać w to samo magiczne miejsce – pod kwitnące jabłonie. To tam Grzegorz się jej oświadczył. Lubiła tam chodzić bo czuła jego obecność. Usiadła wygodnie, otworzyła i zaczęła czytać.

„ Nie wiem jak ci to przekazać. Przez ostatnie cztery lata byłaś dla mnie najważniejszą osobą. Zawdzięczam Ci tak wiele. Pomogłaś mi wyjść z nałogu. Dzięki Tobie stanąłem na nogi. Będąc tutaj uświadomiłem sobie co tak naprawdę do Ciebie czuje. Czuję wdzięczność, bardzo silną miłość… przyjacielską niestety. Nie umiem tego zmienić. Tęsknię za przyjaciółką, nie za narzeczoną. Wybacz mi… Pewnie zastanawiasz się dlaczego teraz to sobie uświadomiłem… Zasługujesz na prawdę, więc będę szczery. Po miesiącu od przeprowadzki, zdradziłem Cię.”

Poczuła jak gardło jej się zaciska. Chwyciła się za szyję. Nie czuje już dna pod nogami. Czuje jakby się topiła w tym wszystkim, powietrzu które ją otacza. Wzięła głęboki oddech i czyta dalej :

„Potem znowu się to powtórzyło z tą samą kobietą. Zakochałem się, nie wiem jak to się stało ale kocham ją. Nie umiem Cię oszukiwać, udawać ze wszystko jest dobrze, zbyt wiele dla mnie znaczysz. Mam nadzieje, że mnie nie znienawidzisz. Wiem, skrzywdziłem Cię, wybacz mi. Kocham Cię.”

Nagle oddychanie zrobiło się uciążliwe. Najprostsza czynność sprawia jej ból. Za każdym razem jak powietrze przepływa jej przez płuca ona czuje jakby ktoś wbijał jej sztylet w serce. To oddychanie podtrzymuje życie, które straciło właśnie dla niej sens. Alicja nie chce oddychać, czuje zapach jabłoni, które przypominają jej wieczór, którego Grzegorz się jej oświadczył. Ala próbuje nie czuć tej woni, wstrzymała oddech i pobiegła przed siebie, najdalej od tego miejsca, którego już nigdy więcej nie odwiedzi.